czerwca
29
2008
Zazwyczaj mediacje inicjuje osoba, która podjęła już istotne decyzje dotyczące także innych członków rodziny. Jest ona zazwyczaj zaawansowana w procesie zmian, w który partner, a także reszta rodziny dopiero musi wejść.
Pomysł mediacji bierze się ze świadomości, że zmiany te należy przeprowadzić w sposób możliwie najspokojniejszy. Jednak to, co jest oczywiste dla jednej osoby, wcale nie musi takie być dla drugiej strony. Dlatego też mediator stara się uzyskać potwierdzenie gotowości do rozmów od wszystkich uczestników mediacji.
Inicjator mediacji będący najczęściej siłą napędową zmian w rodzinie działa najczęściej w przeświadczeniu, że racja leży po jego stronie. Z tym nastawieniem przychodzi na sesje mediacyjną, mając często oczekiwanie, że mediator podzieli jego stanowisko i wpłynie na drugą stronę, by zgodziła się na zmiany, bądź konkretne propozycje.
Tymczasem bezstronny z założenia mediator nie wspiera ani osób ani rozwiązań. Nawet zupełnie nieracjonalne z jego punktu widzenia porozumienie zaakceptowane przez obie strony jest lepsze, niż nakłonienie jednej ze stron by zgodziła się wbrew swoim głębokim odczuciom na coś, co mediatorowi wydaje się najodpowiedniejsze.
Dla trwałości porozumienia korzystniejsze jest dogłębne zrozumienie potrzeb i preferencji każdego z zainteresowanych i pomoc w poszukiwaniu rozwiązań akceptowanych przez wszystkich.
Dlatego też mediator zanim dojdzie do spotkania stara się uzyskać potwierdzenie także od drugiej strony, że ona także zgadza się na mediacje. Jeśli jedna ze stron czuje się zmuszona, zaszantarzowana, najprawdopodobniej sesja mediacyjna nie doprowadzi do wartościowych ustaleń, nie mówiąc już nawet o trwałym porozumieniu.
czerwca
21
2008
BATNA to angielski skrót oznaczający najlepszy sposób postępowania, który zabezpiecza interesy strony negocjującej bez porozumienia z drugą stroną.
Oznacza to, że przystępując do mediacji nie możemy liczyć na to, że mediator zapewni nam najlepsze z możliwych porozumienie. Sami musimy wiedzieć co chcemy osiągnąć i przede wszystkim co zrobimy, jeśli nie dojdzie do porozumienia. Wiedza taka powoduje, że dysponujemy pewną siłą w negocjacjach i nie musimy się zgadzać na propozycje, które w naszym rozumieniu dają nam mniej, niż nasza BATNA.
Dlaczego świadomość własnej BATNA jest tak ważna?
Świadomość własnych możliwości i oczekiwań daje szansę na trwałe porozumienie. Gdy jej nie mamy, zgadzamy się na rozwiązanie w poczuciu, że nic więcej nie możemy zrobić. Często po przemyśleniach dochodzimy jednak do wniosku, że są inne rozwiązania, korzystniejsze dla nas i zgodziliśmy się pochopnie. W tym momencie porozumienie załamuje się i rozmowy należałoby zaczynać od nowa. Niestety zazwyczaj w wtedy już na dogadanie się jest za późno.
Świadomość konsekwencji braku porozumienia i gotowość ich przyjęcia jest najskuteczniejszą bronią w negocjacjach.
Wiedza o własnej BATNA umożliwia zrozumienie tego, co może zrobić druga strona w przypadku braku porozumienia. Wiedza o tym co to dla nas znaczy jest nie do przecenienia podczas spotkań mediacyjnych.
Nie oczekujmy, że mediator “załatwi” nam najlepsze warunki. Wtedy wysiłek mediatora może pójść w stronę ułatwienia komunikacji, a nie tłumaczenia, że każda ze stron musi walczyć o swoje.
Jest to podstawowa rzecz, którą powinniśmy wiedzieć przed mediacjami.
czerwca
15
2008
Zazwyczaj jakoś dogadujemy się z innymi ludźmi. Raz lepiej, raz gorzej, ale mało jest sytuacji, w których nie jesteśmy w stanie dojść do porozumienia z drugim człowiekiem. Paradoksalnie największe prawdopodobieństwo takiego zahamowania komunikacji może mieć miejsce z bliską (lub kiedyś bliską) osobą. Zazwyczaj istotną rolę grają żale i zranienia z przeszłości, które nie zostały do końca wybaczone lub zadośćuczynione, a często nawet pozostają niewypowiedziane. Niestety erupcja trudnych emocji nie pomaga w zbudowaniu porozumienia. Konflikt narasta, strony usztywniają swe stanowiska. W takiej sytuacji często następuje eskalacja: kłótnia, awantura, a wraz z nimi przemoc psychiczna bądź fizyczna.
Gdy nikt nie zamierza ustąpić oraz odwołuje się do przeszłych spraw, na które nic już nie można poradzić - mamy impas.
Silne emocje potrafią utrudnić komunikację nawet bardzo trzeźwo i racjonalnie myślącym osobom. Dzieje się tak także wtedy, gdy tylko jedna ze stron jest w silnych emocjach.
Przydaje się wtedy ktoś, kto nie jest związany z żadną ze stron, kto pomoże im usłyszeć się nawzajem i mimo dzielących ich uczuć, wrócić do rozmowy.
Choć mediator musi mieć naturalne predyspozycje do wspierania procesu komunikacji, dodatkowo uczony jest sposobów reakcji na impas w trakcie mediacji. Podobnie jak dostrzegania manipulacji, uwarunkowań prawnych, praktyki orzeczeń sądowych i wielu innych aspektów mających znaczenie w procesie mediacji.
Oddając konflikt pod opiekę mediatora można zaoszczędzić wiele czasu i nerwów.
czerwca
03
2008
Choć najwięcej spotkań mediacyjnych dotyczy obecnie spraw rozwodowych, jednak nie tylko one mogą być przedmiotem mediacji.
Mediacje rodzinne mogą dotyczyć praktycznie wszystkich sfer życia, w których ludzie występują w relacji.
Niektórzy uważają (jest wśród tych osób wiele kobiet doświadczających dobrodziejstw psychologii), że jeśli w związku “coś nie gra” potrzebna jest terapia.
Druga grupa (a w niej większość stanowią mężczyźni) nie chce, by ktoś obcywskazywał co muszą zmienić by pozbyć się problemów.
Jeśli jedna strona napiera na terapię, a druga kategorycznie odmawia - konflikt się nasila. Jeśli nastąpi impas - można spróbować mediacji.
Mediacja nie ingeruje w motywacje, system wartości i przekonania. Jej zadaniem nie jest zmiana którejkolwiek ze stron. Umożliwia za to zrozumienie, a przede wszystkim usłyszenie partnera i tego co jest dla niego ważne. Wbrew pozorom nie jest to łatwo usłyszeć, bowiem zazwyczaj rozumiemy innych przez pryzmat siebie.
Oczywiście mediacja nie zastąpi terapii, ale też - powiedzmy sobie szczerze - nie każdy terapii potrzebuje. Czasem wystarczy dogadać się i zrozumieć.
Jeśli intencje są dobre - porozumienie jest możliwe.