Archive for marzec, 2011

marca 18 2011

Mediacja rodzice – nastolatek: czy to ma sens?

Mediacja z definicji jest współpracą pomiędzy równoważnymi stronami. Tymczasem wydaje się, że relacja rodzic-dziecko jest w swej istocie nierównoważna. Przecież nastolatek w sensie prawnym, ekonomicznym i społecznym jest zależny od rodziców. Rodzic dba o zaspokojenie potrzeb młodego człowieka, ma większe doświadczenie życiowe, po prostu jest mądrzejszy, no i ponosi odpowiedzialność za swoje dziecko.

Jednak młody człowiek także ma prawo do własnych sądów i pragnień. Podejmuje własne wybory, które nierzadko nie zgadzają się z tym, czego chcą rodzice.  To rodzi konflikty, często bardzo gwałtowne. Eskalacja i sprawdzanie, kto komu może bardziej dokuczyć doprowadzi do “wojny domowej”, a nawet  do zerwania kontaktu.  W głębi duszy chyba nikt tego nie chce: ani dziecko, ani rodzic. To tylko emocje zagnały ich w ślepą uliczkę.

Jak temu zaradzić? Jeśli wszyscy czują, że stan wrogości im nie pasuje, ale nie wiedzą, co zrobić, mediacja ukierunkowana na rozwiązanie problemu może okazać się wyjściem idealnym.  Tu nikt nie ocenia, kto ma rację, nie poucza i nie daje instrukcji. Mediatorzy pomagają wyciszyć emocje i usłyszeć się wzajemnie.

Jedynym warunkiem jest gotowość rozmowy.

No responses yet

marca 11 2011

Rozwód- jak pomóc dziecku?

Published by Monika Jędrzejewska under mediacje

Dla rozstających się rodziców bardzo często najważniejsze jest, aby ich dzieci ucierpiały jak najmniej.
Czy jest recepta jak postępować,  żeby pomimo trudnych emocji ochronić dzieci?

Wiele osób w kryzysie okołorozwodowym przyjmuje strategię ukrywania przed dziećmi swoich trudnych emocji.  Jest to słuszne o tyle, że nie wolno obciążać ich własnymi problemami. Dzieci nie są i być nie mogą sojusznikami ani powiernikami dorosłego w sprawach dotyczących drugiego rodzica. Takiego wsparcia trzeba raczej poszukiwać u innych dorosłych: rodziny, przyjaciół.

Jednak nie łudźmy się: jeśli nie podejmiemy prawdziwych działań w kierunku poprawy własnego samopoczucia i skoncentrujemy się wyłącznie na “trzymaniu fasonu” przed dziećmi, one i tak wyczują, jak jest z nami naprawdę. Wtedy organizowanie im różnych aktywności, ekstra zakupy itp. i tak nie polepszą stanu dzieci. Coś się stało i to jest fakt, z którym trzeba się zmierzyć, a dorośli powinni dzieciom pokazać,ze nawet z kryzysem można sobie poradzić z klasą.

Dlatego jeśli realnie chcemy pomóc dziecku, najpierw zadbajmy o własne dobro. Poszukajmy na zewnątrz wsparcia skoncentrowanego na poszukiwaniu wyjścia z sytuacji. Tu pomocą może służyć terapeuta lub mediator.

Kiedy już mocno staniemy na nogach, łatwiej nam będzie służyć oparciem tym, którzy tego potrzebują, czyli dzieciom.

Zgodnie z instrukcją bezpieczeństwa w samolocie: w przypadku awarii maskę tlenową zakładamy najpierw sobie, a dopiero potem dziecku.

No responses yet