Uniezależnianie się od wewnętrznego oprawcy

Ucieczka od sprawcy przemocy wymaga determinacji i odwagi. Niestety, nie załatwia wszystkich problemów  z tym związanych. Nie wystarczy wyprowadzić się ze wspólnego domu. Trzeba  przekształcić się w osobę, która jest niezależna od wywieranej na nią presji. Innymi słowy, trzeba poradzić sobie z wewnętrznym oprawcą.

 

Paradoksalnie jest to etap najtrudniejszy, bo łatwiej jest przeciwstawić się komuś, kogo obarczamy odpowiedzialnością i kto w naszym mniemaniu jest przyczyną naszych kłopotów, niż zauważyć te procesy w samym sobie.

 

Tymczasem osoby bliskie odnoszą się do nas tak, jak im na to pozwalamy. Gdyby osoba ze skłonnością do wywierania presji na samym początku  natknęła się na wyraźną granicę, to albo musiałaby zaprzestać takich zachowań, albo związek by się rozpadł. W obu wypadkach do całego pasma  traumatycznych wydarzeń nigdy by nie doszło.

 

Aby uwolnić się od wewnętrznego oprawcy, trzeba uświadomić sobie własne stereotypy, np.:

  • wstyd przed rodziną i sąsiadami, potrzebę zachowania pozorów
  • przekonanie, że musi być tak, jak jest
  • brak wiary w możliwość uzyskania pomocy od innych ludzi, instytucji
  • obawa przed utratą środków do życia
  • lęk przed zaczynaniem wszystkiego od nowa, przekonanie o braku perspektyw poza rodziną i środowiskiem

Przekonanie matek w przeszłości poddawanych przemocy, że muszą chronić dzieci za wszelką cenę i na wszelkie sposoby np. ograniczając kontakty z ojcem oznacza, że proces ostatecznego uniezależnienia jeszcze się nie rozpoczął. Traktują one dzieci jako część siebie, którą muszą chronić przed agresorem z zewnątrz, a jedyną skuteczną dla nich metodą jest ograniczenie kontaktu.

 

Tymczasem tylko dbając o siebie można naprawdę zatroszczyć się o dzieci. Pozostając pod wpływem przekonań i nawyków prowadzących do współuzależnienia, mimowolnie przekazujemy je dzieciom. Tylko uwalniając się samemu możemy pokazać dzieciom konstruktywny sposób radzenia sobie z problemem. Ucieczka jest konstruktywna tylko na początku.

 

Drogą do uwolnienia się jest przeżywanie uczuć, ich nazywanie, godzenie się z własną słabością i współuzależnieniem oraz przekształcanie ich w trwałe poczucie własnej wartości.

One Comment

Share Your Thoughts