Uległość w mediacji jako przeszkoda w uzyskaniu stałego, trwałego porozumienia

Mediatorzy ułatwiają proces komunikacji oraz wspierają dochodzenie do porozumienia, należy jednak pamiętać, że o swoje interesy każdy musi dbać we własnym zakresie. Złudzeniem jest oczekiwanie, że skoro mediatorzy są bezstronni, to nie pozwolą na ustalenia, przeciw którym nie protestuję, choć nie mam  na nie wewnętrznej zgody. Liczenie na to, że ktoś odczyta nasze potrzeby, które nie zostały zgłoszone jest niewłaściwe. Czasem mediator może dostrzec po mowie ciała, że zgadzamy się na jakieś rozwiązanie wbrew sobie, ale nie musi to być regułą.

Każdy biorący udział w mediacjach jako strona powinien negocjować dla siebie korzystne warunki. Jeśli równocześnie jesteśmy w stanie ustępować w kwestiach, które dla drugiej osoby są najistotniejsze – można osiągnąć stabilne porozumienie.

Motywy zgadzania się wbrew swoim odczuciom mogą być różne. Może to być poczucie słabości, uległości, strach, lub poczucie winy. Brak „walki” ot, co dla nas najważniejsze i zgadzanie się na to czego chce druga osoba, nawet, jeśli mamy poczucie, że została przez nas skrzywdzona, doprowadzi do tego, że wcześniej lub później że przestaniemy wywiązywać się z ustaleń, które poczyniliśmy na mediacjach. Skoro jedne ustalenia zostały złamane – wraca kryzys zaufania i wszystko się sypie.

Jeśli w wyniku mediacji udaje nam się umówić na coś, na czym nam zależy – będziemy starali się wywiązywać z tych ustaleń, by tego nie stracić.

Tylko takie porozumienie ma szansę na przestrzeganie przez obie strony

Share Your Thoughts