Archiwum kategorii 'mediacje'

sierpnia 25 2008

Nasze dzieci są na tyle mądre, żeby być dla nas mediatorami

Może się wydawać, że takie stwierdzenie padające z ust rodzica jest pochwałą mądrości własnych dzieci, które posiadają głęboki wgląd w procesy rozpadającej się, bądź rozwiedzionej rodziny. Mówi o ich dojrzałości i o zaufaniu wypowiadającego te słowa rodzica do zdolności emocjonalnych własnych pociech.
W praktyce jednak oznacza, że rodzice nie są w stanie dogadać się sami ze sobą, a dzieci są tego świadkami i, jak to dzieci, starają się ze wszystkich sił doprowadzić nawet jeśli nie do pojednania, to choć do tego, aby dorośli przestali się kłócić.
Największą potrzebą dzieci jest potrzeba poczucia bezpieczeństwa, zaś dla dzieci, których rodzina się rozpada jest to potrzeba szczególnie paląca. Jeśli zaś dziecko stara się godzić rodziców, znaczy to, że przejmuje ono w rodzinie rolę dorosłego, którego zadaniem jest panowanie nad emocjami, rozdzielanie zwaśnionych stron, prowokowanie przeprosin oraz wyjaśnienia zmierzające do zgody.
To zazwyczaj ciężar zbyt duży, żeby dziecko było w stanie długo go dźwigać bez negatywnych konsekwencji. Ciężar taki może trwale zniekształcić psychikę dziecka, podobnie jak dźwiganie zbyt dużych fizycznych ciężarów zniekształca kościec.
Może objawiać się to w dorosłym życiu np. braniem na siebie odpowiedzialności za wszelkie niepowodzenia swoich bliskich, poczuciem winy, z którego nie sposób się wyzwolić, brakiem tolerancji na wszelkie formy konfliktów w relacjach – innymi słowy zamiataniem brudów pod dywan, co nigdy nie jest dobrą strategią długoterminową.
Warto zatem zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście chcemy, by dzieci były mediatorami dla swoich rodziców, czy też może lepiej pozwolić im, by pozostały dziećmi i samodzielnie, jak przystało dorosłym, dla ich dobra znaleźć sposób na dogadanie się ze swoim byłym partnerem, czy partnerką.
Tylko wtedy, gdy rodzice będą zachowywali się jak dorośli, dzieci będą mogły dojrzewać psychicznie w naturalnym tempie. Dlatego warto zdecydować się na mediacje z udziałem dorosłych mediatorów i nie obciążać tym zadaniem naszych dzieci.

One response so far

sierpnia 03 2008

Czym jest trwałe porozumienie osiągnięte w wyniku mediacji?

Published by Monika Jędrzejewska under mediacje

Wielokrotnie w artykułach dotyczących mediacji pojawia się sformułowanie ” trwałe porozumienie”, które jest celem całego procesu mediacyjnego.
Trwałe porozumienie oznacza, że postanowienia ( czy to w formie pisemnej, bądź ustnej) są akceptowane przez obie strony. Tylko takie porozumienie, zawarte dobrowolnie, z uwzględnieniem priorytetów obu stron będzie funkcjonowało stając się fundamentem relacji rodzinnych. Rodzicom daje świadomość uwzględnienia ich interesów oraz jasnych zasad, które należy przestrzegać, dzieciom zaś daje poczucie bezpieczeństwa biorącego się ze zgodności rodziców względem nich oraz stałości pewnych wydarzeń. Jednomyślność rodziców jest dla dzieci najważniejszym źródłem poczucia bezpieczeństwa w traumatycznej sytuacji rozstania ich rodziców.
Rolą mediatora jest dogłębne rozpoznanie istoty i dynamiki konfliktu oraz preferencji obu stron tak, by mogło dojść do wzajemnego usłyszenia się, zrozumienia i znalezienia formy, w której interesy obu stron będą uwzględnione.
Kontrowersje, lub konflikty dotyczące konkretnych spraw i wydarzeń, które mogą pojawić się później, nie rujnują całego porozumienia, bowiem jest doceniana jego wartość.

5 responses so far

sierpnia 03 2008

Czy mediacja może uratować moje małżeństwo

Wśród osób biorących udział w mediacjach są różne oczekiwania co do ich celu. Różnica ta jest jedną z najpoważniejszych trudności i przeszkód w osiągnięciu trwałego porozumienia.
Ponieważ mediacje nie są jeszcze popularnym sposobem rozwiązywanie konfliktów, na sesji zjawiają się zazwyczaj osoby, które są już po złożeniu pozwu rozwodowego. Mediacja służy wtedy ustaleniu zasad rozstania i funkcjonowania po rozwodzie. Trudno oczekiwać, że pozew zostanie wycofany, choć oczywiście może zdarzyć się i taka sytuacja.
Jeśli para zdecyduje się na mediacje zanim ostateczne decyzje zostaną podjęte – może ona uratować małżeństwo choć jest to wtedy efekt uboczny mediacji. Warto zdać sobie sprawę, że związek opiera się na wzajemnych uczuciach dwojga osób. A do uczuć nie może ani zmusić ani przekonać nikogo żaden mediator.
Mediatorzy nie są terapeutami i celem ich pracy nie jest pomoc psychologiczna (np. pomoc małżonkom w odnalezieniu się lub poradzenie sobie z trudnymi emocjami okołorozwodowymi), lecz po to, by wesprzeć proces porozumienia akceptowanego przez obie strony.
Udział w mediacjach jest dobrowolny, podobnie jak i osiągnięcie porozumienia. Dlatego mediacja ma sens tylko wtedy jeśli obie osoby uważają, że przyniesie efekt pozytywny dla wszystkich członków rodziny, dorosłych i dzieci. Warto pamiętać, że rodzicami jest się także w stanie separacji i po rozwodzie. Ustalenia respektowane przez oboje rodziców porządkują trudne relacje między nimi samymi oraz są zbawienne dla dzieci w rozwodzie.

One response so far

lipca 30 2008

Jak wygląda pierwsza sesja mediacyjna

Jeśli konflikt, który ma podlegać mediacji ma charakter damsko-męski możemy spodziewać się dwóch mediatorów: mężczyzny i kobiety.
Pierwsza sesja ma na celu zapoznanie mediatorów z historią i tłem konfliktu oraz postrzeganiem go przez obie strony. Ponieważ każdy widzi inaczej zarówno przyczyny, jak i dalsze możliwości rozwoju sytuacji – rozmowa na ten temat zajmuje sporo czasu. Mediatorzy muszą usłyszeć co każda ze stron czuje i ma do powiedzenia, oraz co uważa za najważniejsze. Poznają oni także obie osoby od strony emocjonalnej i charakterologicznej.
Nieodłączną częścią pierwszej sesji jest wypowiedzenie wszelkich żalów i niezadowoleń emocjonalnych. Praktyka pokazuje, że jest to niezbędne, by mogło dojść do gotowości do wysłuchania drugiej strony oraz do podjęcia rozmowy. Ukryte, niewyartykuowane emocje utrudniają, a nawet potrafią zablokować proces porozumienia. Człowiek duszący żal i negatywne emocje podczas mediacji zazwyczaj nie jest w stanie wydostać się poza ich zasłonę. Wypowiedzenie własnych i usłyszenie oskarżeń drugiej strony otwiera drogę do rozmowy.
Sesja trwa zazwyczaj dwie godziny. Jeśli pojawiają się ważne tematy może trwać nieco dłużej, choć napięcie związane z emocjami zazwyczaj sprawia, że ten czas jest odczuwany jako długi.
Mediatorzy podsumowują wiedzę jaką uzyskali oraz określają tematy wymagające dalszych mediacji. Można spodziewać się, ze zostanie zaproponowana “praca domowa” czyli przemyślenie i zaproponowania rozwiązań będących punktem wyjścia do rozmów podczas kolejnej sesji mediacyjnej.

One response so far

lipca 30 2008

Ile potrzeba sesji mediacyjnych

Przekonanie , że można osiągnąć trwałe porozumienie na jednej sesji mediacyjnej należy włożyć między bajki. Być może są wyjątki potwierdzające tę regułę, jednak dynamika mediacji wiąże się z rozwojem w czasie. Zazwyczaj pierwsza sesja mediacyjna obejmuje przedstawienie tła konfliktu, jego najważniejsze pola oraz postrzeganie go przez strony. Następne dotyczą konkretnych problemów bądź sfer życia, czyli np. podziału majątku, warunków rozstania czy formy opieki nad dziećmi.
Już podczas drugiej sesji można osiągnąć porozumienie. Nawet jeśli dotyczy ono jednej sprawy – jest to krok ku pełnemu porozumieniu.
Jeśli między stronami jest zbyt wielka różnica w gotowości zaakceptowania zmian oraz rozgorączkowanie emocjonalne, między sesjami może minąć nawet do kilku tygodni. W tym czasie mogą zajść zmiany w postrzeganiu całej sytuacji, a przede wszystkim emocje mają szansę nieco opaść.
W czasie trzech bądź czterech sesji można porozumieć się we wszystkich kwestiach – zarówno ważnych, jak i drobnych. Te na pozór mało istotne kwestie nierzadko w praktyce mogą powodować poważne konflikty.
Sesje mediacyjne nie są jedynym sposobem uczestniczenia w mediacji. Zdarza się, że jedna ze stron nie może uczestniczyć w bezpośrednich spotkaniach, choć godzi się na mediacje. W takim przypadku możliwe jest spotykanie się z każdą ze stron oddzielnie, a w wyjątkowych wypadkach nawet kontakt telefoniczny. Proces dochodzenia do porozumienia jest wtedy o wiele wolniejszy, ale także może doprowadzić do konsensusu. Należy jednak mieć świadomość, że dzieje się tak tylko w wyjątkowych sytuacjach, a i tak konieczna jest przynajmniej jedna sesja z bezpośrednim, osobistym uczestnictwem.

No responses yet

lipca 20 2008

Mediacja w związkach nieformalnych

Nie wszyscy uważają, że małżeństwo jest najlepszym rozwiązaniem dla związku dwóch osób oraz rodziny. Wiele par żyje w związkach nieformalnych. Wspólnie dokonują zakupu nieruchomości, mebli, samochodów; rodzą im się dzieci.
Jak zwykle wszystko jest dobrze, gdy para żyje zgodnie. Kiedy coś szwankuje i związek się rozpada, formalne małżeństwo udaje sie do sądu po wyrok regulujący zarówno podział majątku, jak i opiekę nad dziećmi.
Związki nieformalne rozstają się łatwiej, ale kiedy poziom emocji jest wysoki partnerom trudno samodzielnie dojść do porozumienia w kwestiach, w których werdykt zazwyczaj wydaje sąd.
Związek nieformalny w którym są dzieci, a rodzice nie będący już razem muszą się dogadać w kwestiach ich utrzymania, wykształcenia i wychowania może skorzystać z mediacji rodzinnej co w znaczący sposób ułatwi proces dogadywania się. Mediator nie jest instytucją wydającą arbitralne postanowienia. Związek nieformalny funkcjonował mimo braku formalnych więzów dzięki dogadywaniu się. Po rozstaniu dzięki mediacji można wrócić do porozumienia ważnego już nie z punktu widzenia istnienia związku, ale dla realizowania zadań rodzicielskich. Dlatego też sesja mediacyjna dla par nieformalnych jest bardziej naturalnym rozwiązaniem, niż poszukiwanie rozwiązania na drodze prawnej.

No responses yet

lipca 06 2008

Co jest lepsze dla dzieci – rozwód, czy trwanie w toksycznym małżeństwie?

Co jest lepsze dla dziecka – rozwód, czy trwanie w związku, w którym często wzajemny szacunek i miłość są fikcją? To pytanie na pewno zadaje sobie każdy, kto nosi się z zamiarem rozstania, a ma dzieci i leży mu na sercu ich los.

Wiele małżeństw decyduje się na utrzymanie wspólnego życia ze względu na dobro dzieci, dla ich poczucia bezpieczeństwa. Takie związki zazwyczaj rozpadają się gdy dzieci opuszczają dom zaczynając dorosłe życie.
Czy zatem lepiej jest “przemęczyć” się razem te kilka, kilkanaście lat i i rozstać się dopiero wtedy, kiedy dzieciom rodzice nie są już tak niezbędni?
Pamiętajmy, ze dziecko przejmuje od rodziców nie tylko umiejętność mówienia, kindersztuby i zasad zachowania społecznego. Przede wszystkim uczy się widzenia świata, reakcji na przeciwności losu, okazywania uczuć. W rodzinie, gdzie miłość i szacunek są udawane można nauczyć się tylko udawania. W swoim życiu najprawdopodobniej nasze dziecko będzie ukrywało swoje prawdziwe uczucia w przekonaniu, że należy je poświęcić dla ważniejszych spraw. Osoba, która nie potrafi żyć w zgodzie sama ze sobą, nie będzie szczęśliwa, a tylko szczęśliwy człowiek może podzielić się szczęściem z innymi osobami.
Decydując się “dla dobra dzieci” na podtrzymywanie związku, który się wypalił, musimy liczyć się z tym, że nasze dorosłe dzieci mogą nie ułożyć sobie życia i stanie się tak pomimo, a nawet właśnie dlatego, że poświęciliśmy się dla ich szczęśliwego dzieciństwa. Dorosłe dziecko będzie musiało na własnych błędach uczyć się zasad prawdziwego, partnerskiego związku, bo nawet najdoskonalsza iluzja ich tego nie nauczy.
Efekty tego, że nasz związek faktycznie rozpadł się choć małżeństwo trwa, w życiu naszych dzieci pojawią się wiele lat później, ale wtedy jako rodzice niewiele już będziemy mogli na to poradzić.

Rozwód zawsze jest dla dzieci szokiem. Powoduje, że zawala im się bezpieczny świat z obojgu rodzicami. Okres pierwszych dwóch, trzech lat po rozstaniu jest dla dzieci bardzo trudny i często dzieci podejmują próby pogodzenia rodziców. Nierzadko dużą rolę odgrywają tu lekcje religii, podczas których rozwód bywa przedstawiany jako katastrofa, grzech i brak miłości rodziców nie tylko do dziecka ale i do Boga. Wiele dzieci bierze na siebie odpowiedzialność za dorosłych i chce być “wybawicielem” rodziców z trudnej sytuacji.

Najtrudniejsze dla dzieci jest wybieranie między rodzicami i ich potrzebami oraz racjami. Dzieci są często elementem przetargowym w rozgrywkach rozwodowych. Jedno z rodziców chce, by dzieci wsparły właśnie jego przeciwko partnerowi. Jeśli uda mu się tego dokonać jest duża szansa na to, że w przyszłości dziecko będzie miało problemy z własną emocjonalnością, a także relacjami z obojgiem rodziców.

To, co rozwodzący się rodzice mogą zrobić dla swojego dziecka to wznieść się ponad emocje i pogodzić się z faktem, że mamą i tatą jest się do końca życia.
Najważniejsze i nie do przecenienia jest wspólne podejmowanie decyzji dotyczących spraw dzieci, prezentowanie wspólnego frontu oraz wspieranie się w realizacji procesów wychowawczych. To bardzo trudne dla osób, które rozwodzą się przecież właśnie dlatego, żeby nie musieć już robić nic razem, ale warto się zmierzyć z tym wyzwaniem.
Mediacja może pomóc osobom stojącym przed taką życiową decyzją. Zgodne decyzje rodziców dotyczące dzieci to podstawa w pokazywaniu dzieciom, że mimo rozpadu ich dotychczasowego świata, mama i tata nadal ich kochają.

No responses yet

lipca 06 2008

Związek nieformalny w mediacji

Published by Monika Jędrzejewska under mediacje

Mediacja jest dla osób, które chcą się dogadać, ale jakoś nie mogą się porozumieć. Okazuje się, że to sformułowanie może mieć różne aspekty. W przypadku rozwodzącego się małżeństwa z koniecznością ustalenia opieki nad dziećmi i podziału majątku wartość trwałego porozumienia jest oczywista. Na czym jednak miałoby polegać porozumienie w przypadku ludzi żyjących w nieformalnym związku, bez dzieci i wspólnych inwestycji? W końcu decyzja o tym czy być razem dalej czy się rozstać zależy tylko od samych zainteresowanych i tylko ich dotyczy.
Choć mogłoby się wydawać, że w tej sytuacji mediacja nie jest potrzebna, czasem zdarza się prośba u udział mediatorów w rozplątaniu takiego konfliktu i nie można jej odmówić.
Jeśli istnieje różnica zdań i obie strony są gotowe do kompromisu – można porozumienie wymediować, choć ma ono inny wymiar, niż porozumienie przygotowywane na potrzeby sprawy rozwodowej. Najczęściej dotyczy nowych zasad dalszego wspólnego pożycia, komunikacji, czasem udziału we wspólnej terapii dla par.
Jednak sesja mediacyjna może być pomocna także wtedy, gdy osoby żyjące od lat w nieformalnym związku nie mogą się dogadać co do dalszego bycia razem. Decyzja rozstania podjęta wspólnie podczas obecności mediatorów może ograniczyć emocje, pojawiające się w takich sytuacjach oraz ułatwić rozstanie w sposób “pozytywny“. Przecież oprócz tej trudnej decyzji związanej często z poczuciem porażki, a nawet klęski życiowej, można sobie powiedzieć, że choć rozstanie wydaje się być najlepszym w tej chwili rozwiązaniem, to nie wyklucza ono szacunku dla partnera i wspólnej przeszłości.

One response so far

lipca 06 2008

Mediator: jeden, czy dwóch?

Kiedy jest mowa o mediatorze nie zawsze oznacza to jedną osobę. Niektóre rodzaje konfliktów rodzinnych są ściśle związane z relacją damsko-męską. W takim przypadku zazwyczaj mediują dwie osoby – kobieta i mężczyzna. W ten sposób reprezentowana jest każda płeć z jej specyfiką i sposobem odczuwania i rozumowania . Bywa to niezmiernie ważne szczególnie wtedy, gdy inna osoba, nie będąca w konflikcie potwierdza , że pewna specyfika podejścia, czy reakcji jest związana z płcią. Okazuje się, że reakcje odczytywane jako działanie z premedytacją mogą wynikać z charakteru płci.

Świadomość, że nie trzeba będzie bronić się przed zmasowanym atakiem solidarności jajników, lub męskim szowinizmem i podejściem patriarchalnym sprawia, że obie strony mają większe zaufanie do procesu mediacyjnego. Dzięki temu porozumienie, które można w ten sposób uzyskać będzie prawdziwie trwałe, a to właśnie jest nadrzędnym celem mediacji.
Praktyka pokazuje, że dwoje mediatorów stanowi bardzo dobry sposób na zwiększenie szansy na porozumienie w tak trudnych i osobistych sprawach jak rozwód i rozpad rodziny.

One response so far

czerwca 15 2008

Impas – proces komunikacji w ślepej uliczce

Published by Monika Jędrzejewska under mediacje

Zazwyczaj jakoś dogadujemy się z innymi ludźmi. Raz lepiej, raz gorzej, ale mało jest sytuacji, w których nie jesteśmy w stanie dojść  do porozumienia z drugim człowiekiem. Paradoksalnie największe prawdopodobieństwo takiego zahamowania komunikacji może mieć miejsce z bliską (lub kiedyś bliską) osobą. Zazwyczaj istotną rolę grają żale i zranienia z przeszłości, które nie zostały do końca wybaczone lub zadośćuczynione, a często nawet pozostają niewypowiedziane. Niestety erupcja trudnych emocji nie pomaga w zbudowaniu porozumienia.  Konflikt narasta, strony usztywniają swe stanowiska. W takiej sytuacji często następuje eskalacja: kłótnia, awantura, a wraz z nimi przemoc psychiczna bądź fizyczna.
Gdy nikt nie zamierza ustąpić oraz odwołuje się do przeszłych spraw, na które nic już nie można poradzić – mamy impas.

Silne emocje potrafią utrudnić komunikację nawet bardzo trzeźwo i racjonalnie myślącym osobom. Dzieje się tak także wtedy, gdy tylko jedna ze stron jest w silnych emocjach.
Przydaje się wtedy ktoś, kto nie jest związany z żadną ze stron, kto pomoże im usłyszeć się nawzajem i mimo dzielących ich uczuć, wrócić do rozmowy.

Choć mediator musi mieć naturalne predyspozycje do wspierania procesu komunikacji, dodatkowo uczony jest sposobów reakcji na impas w trakcie mediacji. Podobnie jak dostrzegania manipulacji, uwarunkowań prawnych, praktyki orzeczeń sądowych i wielu innych aspektów mających znaczenie w procesie mediacji.

Oddając konflikt pod opiekę mediatora można zaoszczędzić wiele czasu i nerwów.

One response so far

« Prev - Next »