Mediacja nie zakończona porozumieniem – porażka?

Dziś właśnie dowiedziałam się, że jedna z mediacji zakończona bez porozumienia w konsekwencji miała jednak bardzo pozytywny wpływ na konflikt biorącej w niej udział pary.
Okazało się, że po kilku dniach po ostatniej sesji mediacyjnej oboje dogadali się co do szczegółów wybierając jedną z opcji, jaka padła podczas sesji.
Nie po raz pierwszy okazało się, że mediacja wcale nie musi kończyć się podpisaniem dokumentu porozumienia. Nawet jeśli nie dojdzie choćby do werbalnych uzgodnień, konieczność pewnych posunięć staje się jasna. Sposób,w jaki mediatorzy prowadzą rozmowę, a także wymiana myśli bez oskarżeń i emocjonalnych erupcji otwierają drogę do załatwiania spraw w sposób pokojowy. A o to przecież chodzi. Ustalenia dokonane w dobrej wierze przez dwie osoby będzie trwałe. Osoba mediatora niekoniecznie musi temu towarzyszyć. Kiedy sesja się skończy, trzeba będzie porozumiewać się w wielu nowych, ważnych kwestiach i warto nauczyć się dawać sobie z tym radę samodzielnie, bez pomocy mediatora.

Dzień mediacji w polsce 2008

16 października 2008 pierwszy raz w Polsce Stowarzyszenie Mediatorów Rodzinnych zorganizowało obchody dnia Mediacji. Patronat nad konferencją objął wojewoda mazowiecki.
Podczas konferencji były wykłady, zajęcia tematyczne np dotyczące opieki naprzemiennej czy duchowych aspektów rozwodu. Z tej okazji została także wydana gazeta specjalna – Mazowiecki Kurier Mediacyjny.
Był to początek zakrojonych na szeroką skalę działań mających promować mediacje jako alternatywną metodę rozwiązywania konfliktów. W przyszłym roku ma ruszyć kampania medialna promująca tę metodę .

Co oznacza pojednanie w mediacji?

Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. “( Mat. 14, 26 – 31)

Kościół katolicki głosi idee wybaczania, dźwigania krzyża, pojednania nawet z wrogiem.

Czy to znaczy, że maltretowana kobieta, lekceważony i zdradzany jawnie mąż mają przebaczać kolejne akty przemocy? Czym jest, a co ważniejsze, czym nie jest przebaczenie i pojednanie?

Nie jest i nie może być uznane za przebaczenie przyjęcie postawy “nic się nie stało, wszystko jest w porządku”. Zło musi być nazwane złem. Jeżeli pociąga za sobą określone skutki prawne powinno być osądzone i musi nastąpić zadośćuczynienie. Jeśli toksyczny związek jest dla jednego z małżonków, a często i dzieci, niebezpieczny (fizycznie, emocjonalnie, psychicznie), należy go przerwać. W takich warunkach  mądrzy duszpasterze doradzają separację.

Czy podczas separacji może dojść do pojednania? Czy można realistycznie oczekiwać, że przebywając osobno małżonkowie znajdą w sobie sposoby zmiany dotychczasowych zachowań?  Przecież rozstali się, ponieważ conajmniej jedno z nich czuło się w związku zagrożone (fizycznie, psychicznie bądź emocjonalnie). Pojednanie w tym wypadku należy rozumieć jako zwalczenie nienawiści, niechęci, dążenia do zemsty. Nie musimy razem mieszkać, żeby sobie wybaczyć. A czasem musimy się rozstać, żeby doszło do pojednania i nowych, tym razem neutralnych kontaktów z rodzicem naszych wspólnych dzieci. Zawieszenie broni, rozejm, a potem pokojowe współistnienie to nie tylko postulat kościoła katolickiego, to również zadanie każdego świadomego swojej misji mediatora.

Pokojowy Nobel 2008 dla mediatora

W tym roku Komitet noblowski spośród 197 kandydatów na laureata pokojowej nagrody Nobla wybrał fińskiego polityka, Martti Ahtisaari. Był on prezydentem Finlandii w latach 1994-2000.
Jako komisarz ONZ do spraw Namibii kierował przygotowaniami do pierwszych wolnych wolnych wyborów w tym kraju. Doprowadził do zawarcia pokojowego porozumienia pomiędzy islamskimi rebeliantami a rządem Indonezji, co zakończyło ponad trzydziestoletnią wojnę domową.

Mówi o sobie, ze jest uchodźcą, więc zna dobrze stan zależności od innych.
Martti Ahtisari otrzymał polski Order Orła Białego.
Ma 71 lat.

informacje min. na podstawie http://www.mediacje.pl/moodle/mod/resource/view.php?id=483

Czy sąd respektuje porozumienie mediatora sadowego?

Sąd  respektuje porozumienie przygotowane przez mediatora sądowego, lecz nie tylko przez niego. Każdy mediator może przygotować dokument porozumienia, którego założenia podtrzymają w sądzie osoby rozwodzące się. Takie porozumienie sąd uzna, o ile  założenia przedłożonego dokumentu są zgodne z prawem oraz  z dobrem dziecka. W przypadku, gdy sąd ma co do tego wątpliwości, nie musi zgadzać się na ustalenia, nawet te poczynione w obecności mediatora sądowego.
Dlatego ważne jest by mediator był zorientowany w prawie rodzinnym oraz orzecznictwie sądów.

Forma opieki nad dziećmi w rozwodzie i mediacji

Forma opieki nad dziećmi jest zazwyczaj jednym z najistotniejszych tematów, których dotyczy mediacja i wiąże się z wielkim i emocjami. Trudno się temu dziwić – dzieci są namiastką rodziny, która właśnie się rozpada i walka o jak największy udział dzieci w oddzielnym życiu jest próbą zachowania maksymalnej części tego, co w rodzinie było najlepsze.
Oczywiście nie ma tu rozwiązań, które w pełni satysfakcjonowałby obie strony, ale dobry kompromis, to taki, w którym obie strony ustąpiły w sposób znaczący w istotnych dla siebie kwestiach.
Jest wiele form opieki nad dzieckiem, a rozciągają się one od odebrania jednemu z rodziców praw rodzicielskich aż po rozwiązanie kiedy dziecko mieszka w jednym miejscu, a rodzice mieszkają z nim na zmianę.
Nie ma jednak jednej formy opieki nad dzieckiem, która byłaby idealna i optymalna dla wszystkich i w każdej sytuacji.
Najlepsza z możliwych opcji to taka, jaka zostanie wypracowana i zaakceptowana przez obie strony.
Dzieci przyjmą każde rozwiązanie, które będzie solidarnie realizowane przez oboje rodziców. Wypowiadanie się przez nich jednym głosem w najważniejszych kwestiach daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Mogą one wtedy pozostać w kręgu dziecięcych problemów emocjonalnych bez konieczności stawiania czoła problemom dorosłych, aby pogodzić rodziców, którzy sami nie są w stanie się dogadać.
W ferworze emocjonalnych starć łatwo jest zapomnieć, że nadrzędnym celem mediacji jest zapewnienie dzieciom jak najlepszego przejścia przez traumę rozwodu, a nie zrealizowanie swoich przekonań i ambicji.
Walka o dzieci może mieć także charakter uzyskania wpływu na ich psychikę. Niektórzy rodzice próbują nastawić dzieci przeciw współmałżonkowi pragnąc uzyskać ich wsparcie i akceptację dla swoich działań. Taka strategia w dłuższej perspektywie działa zawsze przeciw dobru dziecka.
Nie ma dla dziecka nic gorszego, jak rodzice walczący przeciw sobie i wciągający w to dziecko. Ustalanie formy opieki nad dzieckiem jest ważnym sprawdzianem miłości rodzicielskiej. Niestety walka o jedyną słuszną wersję (w tym wypadku własną) i odmowa w tej kwestii jakichkolwiek ustępstw pokazuje, że w tej kwestii najważniejsze jest nie dziecko, a zwykła ambicja, która z miłością do dziecka nie ma nic wspólnego.

Po co mam mieszać w nasze prywatne sprawy firmę mediacyjną?

Mediatorem w naszym konflikcie może być znajomy lub ktoś z rodziny, choć pomysł, by to nasze dzieci były mediatorami należy bezwzględnie porzucić. Mediacje spontaniczne, nieformalne zdarzają się i często przynoszą tymczasową poprawę sytuacji, jednak na pewnym etapie konfliktu stają się niewystarczające. Dzieje się to wtedy, gdy emocje sięgają zenitu, zaś nieformalny mediator będąc w relacjach z obiema osobami, wspierając jedną ze nich naraża się na oskarżenia stronniczości. Mało kto także jest na tyle świadomy specyfiki interwencji mediacyjnej, by powstrzymać się od proponowania wymyślonych przez siebie rozwiązań. Nawet, jeśli wydają się one sensowne, jest mała szansa, że się utrzymają, jeśli obie strony nie będą czuły, że same je wypracowały.
Mediator zewnętrzny, nie znajdujący się w relacji, posiadający wiedzę i umiejętności dotyczące interwencji i dynamiki konfliktu jest w stanie dopomóc w osiągnięciu trwałego porozumienia nawet w trudnym i zaognionym konflikcie.
Umawiając się na mediacje nie oddajemy swojego konfliktu do firmy mediacyjnej, tak jak oddaje się ubranie do prania. Nasz konflikt dajemy pod opiekę mediatora, który jest konkretną osobą. Poczucie zaufania, zrozumienia jest ważne do tego stopnia, że jeśli czujemy, że mediator nas nie rozumie, lepiej byśmy umówili się z innym.
Oczywiście mediator może działać na własny rachunek, bądź współpracować z instytucją która zapewnia wsparcie jak choćby lokal na sesje mediacyjne, czy szkolenia. Wśród takich instytucji są oczywiście firmy prywatne, ale także stowarzyszenia i fundacje. Jednak kontaktując się w sprawie mediacji spotykamy się z osobą, a nie firmą mediacyjną.

Czy mediatora można wynająć?

„Nie zamierzam uczestniczyć w mediacji, bo wynajęła panią moja była żona…”
Takie stwierdzenie świadczy o tym, że osoba je wypowiadająca nie wie jeszcze, że główna zasadą pracy mediatora jest bezstronność. Mediatora nie można w żaden sposób wynająć, gdyż nie jest on umocowany przy żadnej ze stron jak adwokat, czy negocjator. Dlatego też zazwyczaj obie strony konfliktu wnoszą solidarnie opłatę za sesję mediacyjną.
Opłacanie mediacji za plecami drugiej osoby, aby utrzymać ją w przekonaniu, że jest darmowa (byle tylko przyszła na sesję) nie jest dobrym rozwiązaniem. Poniesiony wkład finansowy jest oznaką realnej gotowości do poszukiwania rozwiązań i inwestycją w porozumienie.
Istotne jest także, że w sprawach związanych z rozwodem bądź rozstaniem mediuje dwoje mediatorów, aby obie płcie z ich specyfiką były odpowiednio reprezentowane.
Nie zdarza się, by w sprawie mediacji dzwoniły dwie osoby naraz. Najpierw następuje kontakt z jedną, a potem z drugą osobą, a dla procesu mediacji nie ma to żadnego znaczenia. Mediator nie umawia się na sesję bez konsultacji z drugą stroną. Informacja, czy ona także jest gotowa na spotkanie, a nie zmuszona doń szantażem, jest kluczowa. Osoba przymuszona do sesji mediacyjnej nie będzie skłonna do uzyskania porozumienia wietrząc w tym podstęp i próbę wpływu.
Rola mediatora określana jest jako „opiekun konfliktu” co oznacza, że jego zadaniem jest wspieranie procesu porozumienia budowanego przez obie strony będące w konflikcie, na płaszczyźnie równowagi. Umiejętność zachowania bezstronności jest podstawową powinnością mediatora.

Już miałem mediacje i nic to nie dało

Powodzenie mediacji zależy od wielu czynników, z których najważniejsze to gotowość do porozumienia i świadomość własnej BATNA. Nie na każdym etapie konfliktu obie osoby są w stanie podjąć równorzędne negocjacje. Zazwyczaj jedna z nich dopiero musi się zmierzyć z decyzjami i konsekwencjami, które dla drugiej częściowo są już faktem. W praktyce może to oznaczać, że jedna z osób chce ratować małżeństwo, druga zaś zmierza do jak najszybszego rozwodu, a co za tym idzie podziału majątku i ustalenia zasad opieki nad dziećmi. Te dwie postawy nie mogą się spotkać, dlatego też nawet jeśli zostanie zawarta formalna ugoda (np. w przypadku gdy sąd skieruje na mediację) osoba chcąca walczyć o małżeństwo nie będzie czuła, że to porozumienie jest dobre dla wszystkich, a w szczególności dla niej samej i dlatego z dużym prawdopodobieństwem może ono nie być trwałe.
Mediacja, nawet ta, na którą kieruje sąd, nie musi zakończyć się formalną ugodą. Ważniejsze od podpisania dokumentu jest poczucie uzyskania satysfakcjonującego obie strony porozumienia.
Nawet jeśli w danym momencie dogadanie się nie jest możliwe, można podjąć taką próbę po jakimś czasie i wtedy jest duża szansa, że mediacja przyniesie efekt w postaci trwałego porozumienia.
Innymi słowy: nawet gdy pierwsza mediacja nie przyniosła porozumienia, jeśli była dobrze prowadzona, czyli można było odczuć zalety bezstronności mediatora, za jakiś czas może przynieść je druga .
Osoba mająca obawy przed wynikiem wspólnych rozmów powinna pamiętać, że mediacja jest dobrowolna. Można się na nią nie zgodzić, podobnie jak na podpisanie niezadowalającej ugody, a mediator nie może nikogo skłaniać do zaakceptowania porozumienia.
Może także okazać się, że to co było trudne do przeprowadzenia z danym mediatorem, lub mediatorami, za jakiś czas uda się z inną osobą. W mediacji ważna jest osobowość, a w określonych sytuacjach osobowości i płeć mediatorów. Uzyskanie porozumienia może być łatwiejsze, gdy osobowość mediatora koresponduje z naszą.

Po co korzystać z mediacji, skoro możemy sami się dogadać?

Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdy osoby połączone więzami emocjonalnymi i rodzinnymi, pozostające w konflikcie potrafiły dogadać się same, bez pomocy z zewnątrz. Niestety samo przekonanie czy poczucie potencjalnej możliwości to za mało by osiągnąć trwałe porozumienie. Nawet jednorazowe rozwiązanie problemu nie gwarantuje, że następne będą rozwiązywane w równie dobrym stylu. Mediacje koncentrują się na zbudowaniu fundamentu, który będzie podstawą do rozwiązywania wszelkich kontrowersji. Akceptowanie tych podstawowych zasad powoduje, że łatwo jest przechodzić przez konflikt w konstruktywny sposób, co jest ważne nie tylko dla dorosłych, ale przede wszystkim dla dzieci.
Jeśli jedna z osób pozostających w konflikcie twierdzi, że są w stanie porozumieć się we wszelkich kwestiach, a druga osoba inicjuje mediacje – znaczy to, że proces porozumienia w rzeczywistości jest utrudniony.
Taką samą informację niesie np. stwierdzenie: W każdej chwili jestem gotowy/a rozmawiać, zawsze można do mnie zadzwonić, tylko że kiedy ja dzwonię – zazwyczaj połączenia nie są odbierane lub przerywane.
Oba przykłady świadczą o istnieniu podwójnych sygnałów, gdy przekonania i deklaracje rozmijają się z faktami, które powinny z tych deklaracji wynikać.

Innymi słowy, jeśli obie osoby potrafią ze sobą rozmawiać i dokonywać konstruktywnych ustaleń, mediator nie jest im potrzebny. Jeśli zaś często wybuchają trudne emocje, nie można ustalić prostych rzeczy jak np. zasady informowania się o planach, padają takie słowa jak „oszczerstwa” czy „knucie” – wtedy mediacja może być bardzo pomocna.
Emocje będące główna przeszkodą w procesie porozumienia mogą dzięki obecności mediatora zostać opanowane tak, by nie uniemożliwiały zrozumienia i osiągnięcia konsensusu.
Gdy konflikt nie jest bardzo intensywny mediatorem może być przyjaciel, ktoś z rodziny, a niekiedy nawet dziecko, ale jeśli konflikt jest w fazie eskalacji, osoby pozostające w relacji ze skonfliktowanymi najczęściej nie są w stanie wspierać procesu porozumienia. Jest bowiem zasadnicza różnica między wspieraniem procesu porozumienia, co jest głównym zadaniem mediatora, a znajdowaniem rozwiązań akceptowalnych przez obie strony na czym koncentrują się osoby bliskie pozostającym w konflikcie.