Szczegóły organizacyjne mediacji rodzinnych

Sesja mediacji rodzinnych trwa 1,5 – 2 godzin. Bierze w niej udział 2 mediatorów : kobieta i mężczyzna. Obecność dwóch osób obu płci umożliwia uzyskanie bezstronności. Jest to szczególnie ważne w mediacjach dotyczących małżeństw lub związków nieformalnych. Dbamy, by każda ze stron osobiście potwierdziła gotowość do mediacji, w ten sposób utrzymujemy równowagę i bezstronność.

Przy mediacjach rodzinnych, w których bierze udział większa ilość osób, konieczna jest dłuższa sesja, kosztuje też ona więcej. W wielu sytuacjach jest to najbardziej efektywny i szybki sposób rozwiązywania problemów.

W mediacjach tzw, rozwodowych najczęściej pojawiają się następujące tematy:

  • opieka, kontakty, miejsce zamieszkania dzieci
  • finansowanie dzieci, decyzje dotyczące szkoły, wyjazdów, zajęć pozalekcyjnych
  • ustalenie warunków rozstania / rozwodu
  • podział majątku

Jest to uproszczona lista, bowiem tematy pojawiają się w zależnosci od sytuacji. Dzieci z innych związków, kontakty z nowymi partnerami, pozostałymi osobami z bliższej lub dalszej rodziny- te i podobne zagadnienia często wymagają szczegółowych ustaleń.

Aby mediacje przyniosły efekt, musisz wiedzieć, co jest dla ciebie  mniej, a co bardziej ważne.

Podczas sesji, aby była ona owocna powinno dojść do ustaleń. Jeśli nie ma gotowości do ustępstw – porozumienie nie będzie możliwe. I wręcz przeciwnie, jeśli ustępuje się w poczuciu słabości i przestrachu, ustalenia będą niestabilne i  zostaną zakwestionowane  przy najbliższej nadarzającej się okazji.

Zbuduj swoją BATNĘ, ustal priorytety, zastanów się, na czym szczególnie ci zależy. Upewnij się, że czujesz się bezpiecznie z osobą, która ma opiekować się waszym konfliktem. Najprostsza i najskuteczniejsza metoda to rozmowa telefoniczna. Zadzwoń i sprawdź, jak ci się rozmawia.

Czego dla mediacji możemy nauczyć się od negocjacji?

W mediacjach, prócz uczestników negocjujących między sobą, mamy także osobę bezstronną, która wpiera proces komunikacji i wzajemnego zrozumienia. Możemy skorzystać z umiejętności fachowca, ale także możemy przywołać spojrzenie obserwatora, który potrafi dostrzec wszystko z lotu ptaka. To podejście umożliwia zauważenie różnic, których nie widać z osobistej perspektywy.

Oto w skrócie pięć elementów ważnych w negocjacjach i wskazówki, jak możemy z nich skorzystać w rozmowie z partnerem.

  1. Oddziel człowieka od problemu. Mów o konkretach, które ci nie pasują, przeszkadzają, albo złoszczą. Pamiętaj, by opisywać je od strony tego co czujesz, bez obwiniania partnera. Co w tobie wywołują konkretne zachowania i czego potrzebujesz w zamian. Nie oskarżaj o złe intencje, pytaj o motywacje i potrzeby.
  2. Nie bój się stawiać oczekiwań. Mów, czego naprawdę potrzebujesz, co jest dla ciebie naprawdę ważne. Nie ograniczaj się i przywołaj całą listę potrzeb, ale zbudowaną w sposób konstruktywny. Kto wie, która najłatwiej będzie zaspokoić?  Możesz spierać się o jedną rzecz, ale wybierz problem, dzięki  rozwiązaniu którego naprawdę poczujesz się lepiej.
  3. Graj w dobrego i złego policjanta. Kiedy partner walczy, walcz i ty. Jeśli zobaczysz, że słabnie, wesprzyj go by w zgodę wszedł jako współzwycięzca. Jeśli usztywnisz się tylko w jednej roli, nie załatwisz nic dla siebie, a związek zniszczysz.
  4. Zbierz informacje o partnerze. Zapamiętuj, notuj to co dla niego ważne, nie koncentruj się na szczegółach w rodzaju ulubiony zapach, czy kolor, to nieistotne detale. Przywołuj w rozmowie to, co ma znaczenie dla twojej połówki, uzyskuj potwierdzenie, lub dopytaj dlaczego zaszła zmiana w preferencjach. Ujawniaj to, co jest trudne, by nic nie zmieniło się w czarne szczyty.
  5. Zachowuj obiektywne kryteria. Uzyskaj pewność obustronnego zrozumienia. Powtarzaj własnymi słowami wypowiedź partnera, aż otrzymasz potwierdzenie zgodności z intencją przekazu. Oczekuj odpowiedzi, podsumowań. Zbuduj protokół zgodności – lista wspólnych punktów, które umożliwią Wam dobre działanie. Upewnij się, że ustalenia obowiązują, zaplanujcie, co się będzie działo w różnych wersjach rozwoju wypadków. Oboje jesteście gwarantami w tej sprawie: działacie we wspólnym celu, którym jest zbudowanie nowego stylu reakcji i nastrojów.

Pamiętaj, to instrukcje zadziałają tylko wtedy, kiedy człowiek z drugiej strony chce się z Tobą dogadać. Jeśli ktoś twardo negocjuje – warto skorzystać z opisu tych wskazówek w wersji dla negocjatorów.

Mediacje on-line: kiedy i dla kogo?

Mediacje rodzinne on-line to odpowiedź na potrzeby osób, którym odległość utrudnia wypracowanie porozumienia w trudnych sprawach.

Kiedy jedno z partnerów zmienia miejsce zamieszkania, podejmuje pracę za granicą lub wyjeżdża z innych przyczyn, osobiste spotkanie może być trudne do zorganizowania. Tym bardziej, że na ogół sesji potrzeba kilku, a trudno oczekiwać, żeby ktoś przyjeżdżął co 2 tygodnie np. z USA .

Na szczęście nowoczesne  sposoby komunikacji dają szansę na porozumienie również w takiej sytuacji.

Sesje mediacji on-line z wykorzystaniem np. skype’a pozwalają ustalić  najważniejsze kwestie do załatwienia i poszukać wspólnie najlepszego sposobu ich rozwiązania. Uczestnicy mediacji i mediatorzy są wtedy w tej samej sytuacji, tzn. widzą się za pośrednictwem internetowego łącza.

Możliwe również jest rozwiązanie, że uczestnicy mediacji rodzinnych są w tym samym miejscu, przed wspólnym komputerem w dowolnym miejscu na świecie, zaś mediatorzy łączą się z nimi z Polski. Dzieje się tak w przypadku, gdy Klienci nie mają polskojęzycznego wsparcia w aktualnym miejscu zamieszkania.

Takie mediacje, mimo ograniczonego kontaktu między uczestnikami a prowadzącymi, mają podobną skuteczność, co sesje z osobistym udziałem wszystkich zainteresowanych.

 

 

Dlaczego przyjść na mediacje rodzinne?

Dlaczego ludzie decydują się na mediacje rodzinne? Dlaczego powierzają swój konflikt rodzinny obcym osobom?

Nie możemy się dogadać, każda próba kończy się fiaskiem.

To, co się stało, przekroczyło wszelkie granice.

Przeraża mnie, że mogłem powiedzieć coś takiego do żony, Dla mnie to jest dno.

Poczułam się jak śmieć.

Rozmowa w obecności mediatorów dyscyplinuje, tonuje emocje, umożliwia usłyszenie się nawzajem. Pozwala na refleksje, spojrzenie na konflikt z innej perspektywy, podsumowanie.

Zależy nam na zupełnie różnych rzeczach, mamy całkowicie inne podejście na temat tego, co jest ważne.

Z chaosu kłótni, emocjonalnej zawieruchy może wyłonić się  poczucie, co jest istotne dla mnie teraz, co sądzę o naszym związku.

Potrzebuję wyszukać w sobie argumenty, że nie mieliśmy innego wyjścia, niż rozstanie.

Powinienem nauczyć się panować nad sobą.

Miłość dla mnie jest ważna, nie chcę związku z rozsądku.

Mediacje rodzinne  są pomocne tam, gdzie nie ma już otwartości na terapię małżeńską. Dobrze sprawdzają się także w sytuacjach, gdy jedno z partnerów jest skłonne pracować nad relacją, ale ma uprzedzenia dotyczące udziału w terapii.

Spotkanie z mediatorami może zostać także użyte do negocjowania warunków utrzymania związku oraz kolejnych kroków, które zostaną podjęte w wyniku wspólnej decyzji.

Plan opieki rodzicielskiej

Plan Opieki Rodzicielskiej do niedawna był dokumentem, który trzeba było przedstawić przed sądem w czasie rozprawy rozwodowej. Brak takiego porozumienia często skutkował ograniczeniem władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców. To się zmieniło.

family

Sędziowie słusznie zauważali, że o zasadach wykonywania władzy rodzicielskiej po rozwodzie powinni decydować sami rodzice w drodze porozumienia i w 2015 r. przepisy KRiO uległy zmianie. Obecnie Sąd może nie orzekać o konkretnych sposobach realizowania kontaktów z dzieckiem, jeśli rodzice nie zgłaszają takiej potrzeby. Niestety, sytuacje, kiedy mama i tata bezkonfliktowo porozumiewają się w kwestii dzieci, należą do rzadkości.

Plan przyda się zawsze. Nawet jeśli z początku wszystko  przebiega w miarę gładko, przyszłość z pewnością przyniesie  problemy, do których warto przygotować się zawczasu. Dotyczy to nie tylko podstawowych zasad kontaktów, ale również sposobów podejmowania ważnych decyzji, czy choćby takiego drobiazgu, jak kwestia, kto bierze zwolnienie, jeśli dziecko zachoruje.

W internecie można znaleźć wiele gotowych propozycji takiego planu, pod różnymi nazwami, np. „rodzicielski plan wychowawczy”, „plan opieki rodzicielskiej”, „plan opiekuńczy”. Każda rodzina ma jednak własną specyfikę i lepiej stworzyć porozumienie szyte na miarę.

Niestety, wielu rodziców pozostając pod wpływem burzliwych emocji, unika wspólnych kontaktów i ustaleń czegokolwiek. Plan nie ma szans powstać, a trudne emocje zamiast wygasać, jeszcze bardziej wzrastają, bo nie sposób niczego ani przewidzieć ani ustalić. W takim przypadku z pomocą przychodzą mediatorzy, którzy wspierają rodziców w uporządkowaniu ważnych kwestii związanych z dzieckiem lub dziećmi.

Doświadczenie pokazuje, że nawet częściowe uporządkowanie tych spraw może przynieść zmianę wzajemnego nastawienia, co przynosi ulgę dorosłym, zaś dzieci uwalnia od dodatkowej traumy, jaką są ciągłe nieporozumienia pomiędzy mamą i tatą.

Jeśli potrzebujecie wsparcia w budowie satysfakcjonującego porozumienia rodzicielskiego, umówcie się na mediacje.

Uległość w mediacji jako przeszkoda w uzyskaniu stałego, trwałego porozumienia

Mediatorzy ułatwiają proces komunikacji oraz wspierają dochodzenie do porozumienia, należy jednak pamiętać, że o swoje interesy każdy musi dbać we własnym zakresie. Złudzeniem jest oczekiwanie, że skoro mediatorzy są bezstronni, to nie pozwolą na ustalenia, przeciw którym nie protestuję, choć nie mam  na nie wewnętrznej zgody. Liczenie na to, że ktoś odczyta nasze potrzeby, które nie zostały zgłoszone jest niewłaściwe. Czasem mediator może dostrzec po mowie ciała, że zgadzamy się na jakieś rozwiązanie wbrew sobie, ale nie musi to być regułą.

Każdy biorący udział w mediacjach jako strona powinien negocjować dla siebie korzystne warunki. Jeśli równocześnie jesteśmy w stanie ustępować w kwestiach, które dla drugiej osoby są najistotniejsze – można osiągnąć stabilne porozumienie.

Motywy zgadzania się wbrew swoim odczuciom mogą być różne. Może to być poczucie słabości, uległości, strach, lub poczucie winy. Brak „walki” ot, co dla nas najważniejsze i zgadzanie się na to czego chce druga osoba, nawet, jeśli mamy poczucie, że została przez nas skrzywdzona, doprowadzi do tego, że wcześniej lub później że przestaniemy wywiązywać się z ustaleń, które poczyniliśmy na mediacjach. Skoro jedne ustalenia zostały złamane – wraca kryzys zaufania i wszystko się sypie.

Jeśli w wyniku mediacji udaje nam się umówić na coś, na czym nam zależy – będziemy starali się wywiązywać z tych ustaleń, by tego nie stracić.

Tylko takie porozumienie ma szansę na przestrzeganie przez obie strony

Co wspiera proces mediacji?

Proces mediacji rządzi się swoimi własnymi prawami. Ich świadomość i akceptacja może przyspieszyć dochodzenie do porozumienia oraz sprawić, że będzie stabilne.

Co trzeba wiedzieć, by mediacje nie były stratą czasu i pieniędzy.

  • musisz wiedzieć czego chcesz, a czego nie – jeśli nie wiesz co chcesz osiągnąć , trzeba będzie poszukiwać tego podczas sesji mediacyjnej
  • co jest dla ciebie najważniejsze, a z czego możesz zrezygnować, żeby uzyskać to na czym ci najbardziej zależy – jeśli wszystkie cele wydają sie tak samo ważne, jest mała szansa, by osiągnąć którykolwiek
  • czy masz gotowość negocjacji co do formy, jaką mogłyby przyjąć sprawy w których jesteś gotowy/a na pewne ustępstwa
  • emocje nie podlegają negocjacji – nie możesz uzyskać zmiany emocji drugiej osoby przez racjonalne argumentowanie
  • dążenie do urealnienia sytuacji – czy nasze oczekiwanie względem rozwoju sytuacji jest choćby częściowo zbieżne z podejściem drugiej osoby ?
  • czy jestem psychicznie przygotowany/a do trudnego spotkania – czy mam wsparcie , czy mam gotowość do rozpoczęcia transformacji sytuacji, związku, relacji; czy mam gotowość na przyjęcie informacji na mój temat lub tego co sądzę i robię, jeśli różnią się od tego, co ja sądzę na ten temat?

Czy rozwój duchowy może pomóc w mediacjach?

Rozwój duchowy, o ile łączy się z pokorą (przyjmowaniem uwag, wątpliwości, zastrzeżeń) może wspierać proces mediacji. Przyzwolenie sobie i partnerowi na popełnianie błędów i gotowość wybaczenia są podstawą trwałego porozumienia.

Każdy z nas posiada ukryte przekonania, które wpływają na postrzeganie świata. Niestety, nie  wszystkie są konstruktywne. Wiele z nich to głęboko wdrukowane stereotypy o charakterze ogólnym oraz przekonania o swojej wiedzy na temat partnera, jego motywacji, intencjach i sposobie reagowania. To, co w procesie mediacji jest o tyleż cenne, co najtrudniejsze, to gotowość przyznania racji, gdy zarzuty wobec nas okazują się słuszne oraz zdolność do szczerych przeprosin za raniące słowa i czyny.

Zazwyczaj przeszkodą w uzyskaniu satysfakcjonującego porozumienia w mediacji jest koncentracja na własnych celach i nastawienie wygrana-przegrana. Patrzenie ponad własnymi zranieniami, potrzebami i wartościami jest tym owocem rozwoju duchowego, który sprzyja trwałemu porozumieniu. Niestety, nawet jeśli jeden z partnerów reprezentuje empatyczne podejście szanujące odmienność, do trwałego, satysfakcjonującego porozumienia potrzeba takiego nastawienia u obu stron.

 

Czy na mediacje może być za wcześnie?

Niektóre pary rozstają się za obopólną zgodą. Dzieje się tak zazwyczaj w związkach, w których poziom emocji jest niski lub proces odchodzenia od siebie zaszedł już daleko i decyzja rozstania jedynie porządkuje to, co i tak ma miejsce.

Takie pary dość łatwo się dogadują i nawet jeśli potrzebują mediacji, to potrafią wszystkie ważne kwestie omówić podczas jednej sesji.

Inaczej wygląda to w przypadku, gdy decyzję o odejściu podejmuje jedno z partnerów. Wtedy pojawiają się silne emocje, poczucie zranienia, niesprawiedliwości, a także, co zupełnie zrozumiałe, opór i chęć odwetu. Partner postawiony w sytuacji, w której nic już nie może zrobić, czuje złość i frustrację. Bardzo często w takim momencie strona zostawiana najbardziej chciałaby, by partner także poczuł się źle. Niestety, wtedy mediacja nie może pomóc.

Wszelkie ustalenia organizacyjne wymagają zgody i respektowania wspólnych ustaleń.  Tymczasem zaraz po rozstaniu partner zostawiony często nie przyjmuje do wiadomości faktu, że związek się skończył. Proces uświadamiania i akceptacji trwa i nie można go przyspieszyć. Bywa, że osoby w takim stanie pragną jak najszybciej uporządkować wspólne sprawy i podejmują szybkie decyzje, które po ochłonięciu okazują się być nie do zaakceptowania. Porozumienie mediacyjne powinno być trwałe. Dlatego czasem lepiej jest korzystać z pomocy mediatorów gdy pierwszy szok minie, a wszystkie konsekwencje nowej sytuacji są bardziej uświadomione.

„Mam nadzieję, że dzięki mediacji uda się osiągnąć konsensus”

Takie podejście to doskonały start do mediacji. Niestety, częstokroć, mimo deklarowanej potrzeby konsensusu, porozumienie jest niemożliwe. Dlaczego tak się dzieje? Deklaracje werbalne nie zawsze są tym, czym w pierwszej chwili się wydają.

Mediacje rodzinne to nie arbitraż ani sąd. Nie są po to, by przekonać jedną ze stron, że druga ma rację. Mediacje mają sens jedynie wtedy, gdy obie strony są gotowe do wyrażenia i  usłyszenia potrzeb wszystkich oraz decydują się na poszukiwanie form, w których te potrzeby mogą zostać zrealizowane. Niestety, zdarzają się sytuacje, w których „konsensus” przy bliższym oglądzie okazuje się oczekiwaniem zaakceptowania sztywnych warunków.

Może dziać się tak np. w sytuacjach, gdy dotąd jedna ze stron godziła się na oczekiwania drugiej niemal bez oporu. Inną przyczyną może być sytuacja, w której dana osoba ma wyraźną przewagę i nie zależy jej na istotnym ustępstwie drugiej strony. Jeśli tylko jedna strona potrzebuje uzyskania porozumienia, druga zaś jest zadowolona z istniejącego stanu i ma przekonanie, że nic nie zagraża status quo – konsensus nie jest możliwy. Pierwszym sygnałem, który może świadczyć o takiej sytuacji, jest brak gotowości uczestniczenia w finansowaniu mediacji, jeśli poziom dochodów tego nie tłumaczy.

W takich sytuacjach mediacja rodzinna przestaje mieć sens. Oznacza także, że osoba inicjująca mediacje źle rozpoznała swoją BATNA`ę, lub też dotąd myślała życzeniowo nie przygotowując się do negocjacji, licząc na mądrość, wyrozumiałość, gotowość współdziałania, co niestety w przypadku związków, które się rozstały nie zawsze ma miejsce.

Mediatorzy dbają o równowagę, wspierają proces komunikacji oraz zwracają uwagę na potrzeby, lecz nie są w stanie rozpoznać tych potrzeb za kogoś. Mogą pomóc, jednak każdy dorosły sam jest odpowiedzialny za swoje priorytety i wybory. Zaś szukanie sposobów nacisku na drugą stronę prowadzi wyłącznie do konfrontacji i mediatorzy nie mają tu nic do roboty.