Archiwum kategorii 'rozwód'

marca 18 2011

Mediacja rodzice – nastolatek: czy to ma sens?

Mediacja z definicji jest współpracą pomiędzy równoważnymi stronami. Tymczasem wydaje się, że relacja rodzic-dziecko jest w swej istocie nierównoważna. Przecież nastolatek w sensie prawnym, ekonomicznym i społecznym jest zależny od rodziców. Rodzic dba o zaspokojenie potrzeb młodego człowieka, ma większe doświadczenie życiowe, po prostu jest mądrzejszy, no i ponosi odpowiedzialność za swoje dziecko.

Jednak młody człowiek także ma prawo do własnych sądów i pragnień. Podejmuje własne wybory, które nierzadko nie zgadzają się z tym, czego chcą rodzice.  To rodzi konflikty, często bardzo gwałtowne. Eskalacja i sprawdzanie, kto komu może bardziej dokuczyć doprowadzi do “wojny domowej”, a nawet  do zerwania kontaktu.  W głębi duszy chyba nikt tego nie chce: ani dziecko, ani rodzic. To tylko emocje zagnały ich w ślepą uliczkę.

Jak temu zaradzić? Jeśli wszyscy czują, że stan wrogości im nie pasuje, ale nie wiedzą, co zrobić, mediacja ukierunkowana na rozwiązanie problemu może okazać się wyjściem idealnym.  Tu nikt nie ocenia, kto ma rację, nie poucza i nie daje instrukcji. Mediatorzy pomagają wyciszyć emocje i usłyszeć się wzajemnie.

Jedynym warunkiem jest gotowość rozmowy.

No responses yet

listopada 18 2010

Dzieci w kryzysie okołorozwodowym

Nikogo nie trzeba przekonywać, że konflikt rodziców jest szczególnie obciążający dla dzieci.

Niestety, rzadko kiedy dorośli, pochłonięci własnymi problemami, są w stanie skutecznie pomóc dziecku – mimowolnemu uczestnikowi kryzysu.

Kiedy rodzice się kłócą, świat dziecka drży w posadach.  Jeśli nieporozumienia mają charakter długotrwały, dziecko nie wie, co będzie dalej, a w szczególności, co stanie się z nim samym.

Chcąc uchronić rodzinę przed instynktownie wyczuwanym rozpadem,   dziecko podejmuje próby samodzielnej interwencji.

Niektóre dzieci, zwłaszcza chłopcy,  stają się wtedy bardzo niegrzeczni. Przynoszą złe oceny i uwagi. Rodzice są wzywani do szkoły, ponieważ mają problem z tzw. trudnym dzieckiem. W ten sposób dziecko uzyskuje ich wspólna uwagę, a co za tym idzie, nadzieje na stabilizację.

Czasem dzieci wpadają w chorobę. Ich zły stan zdrowia staje się także swoistym spoiwem. Narady nad terapią, lekarstwami, wyborem lekarza itp,  łączą rodziców w oczach dziecka.

Niestety, te najczęściej podświadome strategie nie są w stanie skłonić dorosłych do trwałego pojednania, a jednocześnie dziecko funduje sobie osobisty kryzys.

Jak można przeciwdziałać takim mechanizmom?

  • Nie wciągać dzieci w konflikty dorosłych – ono ma prawo do dzieciństwa.
  • Nie szukać u dziecka wsparcia emocjonalnego – od tego są inni dorośli.
  • Nie oczekiwać lojalności – dziecko kocha oboje rodziców.
  • Nie oczerniać drugiego rodzica – dziecko ma prawo do pozytywnego obrazu mamy i taty.

a przede wszystkim:

  • Trzeba zapewnić dziecku jasną informację na temat tego, co się dzieje (oczywiście na poziomie zrozumiałym dla jego wieku).

Jeśli rodzice nie wiedzą, jak się zabrać do konstruowania takiego komunikatu, warto poszukać pomocy u specjalistów: najlepiej psychologów dziecięcych wyspecjalizowanych w tego typu problemach.

No responses yet

czerwca 04 2010

Rozwód międzynarodowej pary.

Rośnie liczba małżeństw zawieranych pomiędzy obywatelami różnych krajów. Tylko w państwach Unii Europejskiej takich związków powstaje ok. 300 tysięcy rocznie. Według szacunków Komisji Europejskiej około 20% rozwodów rocznie ma charakter międzynarodowy.

12 państw członkowskich (Polska nie włączyła się do tej grupy) podjęło decyzję o tzw. wzmocnionej współpracy w dziedzinie prawa rozwodowego. Polegać ma ona na tym, by w przypadkach rozwodów takich par dać małżonkom możliwość wyboru prawa procedury rozwodu.

Zgodnie z proponowanym rozporządzeniem pary międzynarodowe będą mogły decydować o wyborze prawa właściwego dla ich rozwodu, pod warunkiem że jeden z małżonków jest związany z danym krajem. Propozycja przewiduje możliwość wyboru prawa kraju obecnego miejsca zamieszkania, poprzedniego zamieszkania, albo prawa kraju, z którego pochodzi jedno z małżonków. Dotyczyć to będzie także par międzynarodowych z udziałem Polaków lub obywateli innych państw niebiorących udziału we wzmocnionej współpracy, ale mieszkających w jednym z 12 krajów nią objętych.

Współpraca ma na celu ma uchronienie słabszych małżonków przed znalezieniem się w niekorzystnej sytuacji w postępowaniu rozwodowym. W obecnym stanie prawnym partner, którego stać na pokrycie kosztów podróży i wynajęcie na miejscu adwokata, może starać się prześcignąć współmałżonka, wnosząc sprawę do sądu w innym państwie, w którym przepisy prawa właściwego dla sprawy gwarantują ochronę jego interesów.

Współpraca wejdzie w życie po uzyskaniu akceptacji Parlamentu Europejskiego.

(informacja na podstawie materiałów PAP)

No responses yet

sierpnia 29 2009

Mediacja w sprawie podziału majątku

Niekiedy podczas rozwodu na plan pierwszy wysuwają się kwestie związane z podziałem majątku. Kiedy przez wiele lat wspólnie prowadziło się interesy, często trudno orzec jasno, co komu się należy.

Formalnego podziału majątku dorobkowego można dokonać na dwa sposoby:

  • w sądzie na wniosek jednego z małżonków,  w postępowaniu rozwodowym, o ile nie spowoduje to nadmiernej zwłoki w postępowaniu rozwodowym ( art. 58 par. 3 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) lub w oddzielnym postępowaniu o podział majątku. Koszt takiego postępowania to ok. 1000 zł.

W praktyce oznacza to, że jeśli rozwodzący się małżonkowie są zgodni co do podziału majątku, sąd może przychylić się do ich wniosku i orzec podział przy okazji rozwodu. Jeśli jednak trzeba obliczać skład i wartość poszczególnych elementów majątku, poniesione nakłady, itp., konieczne będzie założenie osobnej sprawy.

  • w drodze umowy pomiędzy byłymi małżonkami zawartej przed notariuszem.

To rozwiązanie wymaga zgodności, ponieważ notariusz nie zajmuje się rozstrzyganiem , co się komu należy. Taksa notarialna może być negocjowana, a jej maksymalna wysokość zależy od wartości dzielonego majątku. Ponadto dolicza się do niej 22% VAT oraz koszty wpisów i zmian w księgach wieczystych.

Jak widać, zawsze opłaca się dojść do porozumienia poza sądem.  Mediatorzy rodzinni, jako osoby obiektywne, mogą dopomóc w ustaleniu co się komu należy. Najczęściej mają także doświadczenie w poszukiwaniu optymalnych rozwiązań.

No responses yet

marca 12 2009

Manipulacja dziećmi przy rozwodzie

Manipulowanie własnymi dziećmi jest tym, czego nie chcą żadni rodzice. Jednak kiedy górę wezmą emocje, bywa że rodzic szuka nieświadomie wsparcia dziecka. Jest to  ze wszech miar niewłaściwe. Dzieci mają wielką potrzebę sprawiedliwości, dlatego też nie chcą brać strony jednego z rodziców. Wciągane w rozgrywki uczą się ukrywać swoje uczucia i dostosowywać swoje zachowanie do oczekiwań. Takie doświadczenie utrudni im odnalezienie własnych potrzeb i preferencji w dorosłym życiu.

Kiedy powinniśmy zadać sobie pytanie, czy mimo woli nie przekroczyliśmy granicy wpływu, za którą ukrywa się głównie usiłowanie, by dziecko myślało i czuło to, co my na temat drugiego rodzica, a naszego współmałżonka?

  • jeśli wypowiadamy się negatywnie o drugim rodzicu narzekając  “ znowu to robi, jak zawsze”                                    lub krytykując “pozwala ci na wszystko”
  • obciążając współmałżonka odpowiedzialnością za rozpad związku ” zostawił nas”, trudne kontakty ” nic nie chce ze mną ustalić”, złą sytuację finansową” nie przysyła pieniędzy na czas”
  • namawiając dziecko, by załatwiło coś z drugim rodzicem,
  • umawiając się na coś (np. wyjazd) najpierw z dzieckiem, a dopiero potem informując o swoich planach dorosłego
  • nakłaniając dziecko, by stwierdziło, że tata/mama zrobił/a coś źle “widzisz, jak się zachowuje, nie kocha cię”
  • mówienie “zobacz jak cierpię przez nią/niego”, “to zły człowiek”
  • utrudniając spotkania z rodzicem, lub organizując czas w ten sposób, że jest to trudne
  • wypowiadanie się i reagowanie pejoratywne na temat osoby drugiego rodzica, jego bliskich , decyzji życiowych “nigdy nic nie umie załatwić”, “jak zawsze pakuje się w kłopoty”, “we wszystkim słucha się mamusi”

Bywa, że jeden z rodziców rzeczywiście spowodował rozpad małżeństwa, nie płaci alimentów, ma trudną matkę, lub jest emocjonalnie niezrównoważony. Nie należy tego przed dzieckiem ukrywać, jednak jeśli zaczynamy podkreślać negatywne aspekty jego postępowania – najprawdopodobniej mimo woli chcemy, by nasze dziecko podzieliło nasz punkt widzenia. Wpływanie na nie, by tak się stało jest manipulacją.

Stawianie rodzica w negatywnym świetle sprawia dziecku wiele trudności i powoduje dyskomfort. Każde dziecko chce zachować poczucie,  że oboje rodzice są dobrzy. Początkowo więc wybiela postępowanie deprecjonowanego rodzica, tłumaczy jego potknięcia. Konfrontacja następuje zazwyczaj dopiero gdy dziecko jest już dorosłe. Emocje, które się wtedy pojawiają są często bardzo bolesne.

Trudniejsze, lecz wychowawczo o wiele skuteczniejsze, jest podejście ułatwiające dziecku wyrobienie sobie samodzielnego zdania. Dzięki temu wcześnie jest w stanie doświadczyć samemu cech swojego rodzica.

Jeśli drugi rodzic nie bije dziecka, nie maltretuje , nie wykorzystuje, wspierajmy ich kontakty. Nawet jeśli czujesz się zraniona/zraniony, pamiętaj, że nie dziecko zostało skrzywdzone. Ono kocha mamę i tatę cały czas tak samo. Dla jego rozwoju obecność obydwojga was jest równie ważna.

Często się zdarza, że my powstrzymujemy się od manipulacji, lecz widzimy że robi to drugi rodzic uzyskując swoje cele. Dzieci poddają się manipulacji rodziców. Warto jednak uświadomić sobie, że jeśli nie będą umiały się przed nią obronić samodzielnie, w przyszłości nie obronią się także przed szefem, czy opresyjnym partnerem.

Zwracajmy uwagę na takie sytuacje, piętnujmy je w kontaktach z drugim rodzicem. Wymagajmy by przestrzegał ustalonych reguł. I zawsze mówmy o faktach, nie o naszych uczuciach, które w tej sytuacji mają znaczenie mniejsze.

Proces wychowania trwa wiele lat. W perspektywie czasu można nie tylko zrobić wiele dobrego dla własnego dziecka, ale też wypracować z nim głęboki kontakt oparty na wzajemnym szacunku i zaufaniu. W przypadku wywierania wpływu na dziecko staje się to bardzo trudne, a nawet niemożliwe.

Dziecko gdy staje się dorosłe zdarza się, że ogranicza, a nawet zrywa kontakty z rodzicem który traktował je instrumentalnie. Taka bywa cena za poczucie chwilowej przewagi tak pożądanej  w trakcie rozwodu.

No responses yet

marca 05 2009

Jak obliczyć wyskość alimentów

Gdy pada decyzja o rozstaniu, podzielić trzeba wszystko, zarówno dobra materialne jak i opiekę nad dziećmi. Pamiętajmy, że raz przyjęte ustalenia będą miały długotrwałe skutki. Wszak koszty utrzymania dziecka muszą być ponoszone przez cały czas.  Jak zatem wyliczyć wysokość alimentów, by była realistyczna, a co za tym idzie, możliwa do zaakceptowania?

Mogą w tym pomóc gotowe arkusze kalkulacyjne uwzględniające wielorakie zobowiązania związane z opieką nad dziećmi. Zliczanie zarówno drobnych sum wydawanych na dziecko (lub dzieci) każdego miesiąca, jak i dużych inwestycji ponoszonych raz na kilka lat, pozwoli na realne ustalenie, ile naprawdę kosztuje bycie rodzicem. Często bywa, że oczekiwania związane z alimentami nie mają uzasadnienia w rzeczywistości i dopiero dokonanie precyzyjnych wyliczeń uświadamia stronom, o jakiej sumie powinni rozmawiać.

Wspólne ustalenia  mogą pomóc w unormowaniu wzajemnych kontaktów po rozwodzie.  Akceptowane przez obie strony wysokości zobowiązań i formy ich regulowania sprawiają, że znika jedna z najistotniejszych kwestii wzbudzających kontrowersje.

Tutaj znajdziesz wybór formularzy.

No responses yet

października 17 2008

Co oznacza pojednanie w mediacji?

Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: “Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: “Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. “( Mat. 14, 26 – 31)

Kościół katolicki głosi idee wybaczania, dźwigania krzyża, pojednania nawet z wrogiem.

Czy to znaczy, że maltretowana kobieta, lekceważony i zdradzany jawnie mąż mają przebaczać kolejne akty przemocy? Czym jest, a co ważniejsze, czym nie jest przebaczenie i pojednanie?

Nie jest i nie może być uznane za przebaczenie przyjęcie postawy “nic się nie stało, wszystko jest w porządku”. Zło musi być nazwane złem. Jeżeli pociąga za sobą określone skutki prawne powinno być osądzone i musi nastąpić zadośćuczynienie. Jeśli toksyczny związek jest dla jednego z małżonków, a często i dzieci, niebezpieczny (fizycznie, emocjonalnie, psychicznie), należy go przerwać. W takich warunkach  mądrzy duszpasterze doradzają separację.

Czy podczas separacji może dojść do pojednania? Czy można realistycznie oczekiwać, że przebywając osobno małżonkowie znajdą w sobie sposoby zmiany dotychczasowych zachowań?  Przecież rozstali się, ponieważ conajmniej jedno z nich czuło się w związku zagrożone (fizycznie, psychicznie bądź emocjonalnie). Pojednanie w tym wypadku należy rozumieć jako zwalczenie nienawiści, niechęci, dążenia do zemsty. Nie musimy razem mieszkać, żeby sobie wybaczyć. A czasem musimy się rozstać, żeby doszło do pojednania i nowych, tym razem neutralnych kontaktów z rodzicem naszych wspólnych dzieci. Zawieszenie broni, rozejm, a potem pokojowe współistnienie to nie tylko postulat kościoła katolickiego, to również zadanie każdego świadomego swojej misji mediatora.

No responses yet

września 24 2008

Forma opieki nad dziećmi w rozwodzie i mediacji

Forma opieki nad dziećmi jest zazwyczaj jednym z najistotniejszych tematów, których dotyczy mediacja i wiąże się z wielkim i emocjami. Trudno się temu dziwić – dzieci są namiastką rodziny, która właśnie się rozpada i walka o jak największy udział dzieci w oddzielnym życiu jest próbą zachowania maksymalnej części tego, co w rodzinie było najlepsze.
Oczywiście nie ma tu rozwiązań, które w pełni satysfakcjonowałby obie strony, ale dobry kompromis, to taki, w którym obie strony ustąpiły w sposób znaczący w istotnych dla siebie kwestiach.
Jest wiele form opieki nad dzieckiem, a rozciągają się one od odebrania jednemu z rodziców praw rodzicielskich aż po rozwiązanie kiedy dziecko mieszka w jednym miejscu, a rodzice mieszkają z nim na zmianę.
Nie ma jednak jednej formy opieki nad dzieckiem, która byłaby idealna i optymalna dla wszystkich i w każdej sytuacji.
Najlepsza z możliwych opcji to taka, jaka zostanie wypracowana i zaakceptowana przez obie strony.
Dzieci przyjmą każde rozwiązanie, które będzie solidarnie realizowane przez oboje rodziców. Wypowiadanie się przez nich jednym głosem w najważniejszych kwestiach daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa. Mogą one wtedy pozostać w kręgu dziecięcych problemów emocjonalnych bez konieczności stawiania czoła problemom dorosłych, aby pogodzić rodziców, którzy sami nie są w stanie się dogadać.
W ferworze emocjonalnych starć łatwo jest zapomnieć, że nadrzędnym celem mediacji jest zapewnienie dzieciom jak najlepszego przejścia przez traumę rozwodu, a nie zrealizowanie swoich przekonań i ambicji.
Walka o dzieci może mieć także charakter uzyskania wpływu na ich psychikę. Niektórzy rodzice próbują nastawić dzieci przeciw współmałżonkowi pragnąc uzyskać ich wsparcie i akceptację dla swoich działań. Taka strategia w dłuższej perspektywie działa zawsze przeciw dobru dziecka.
Nie ma dla dziecka nic gorszego, jak rodzice walczący przeciw sobie i wciągający w to dziecko. Ustalanie formy opieki nad dzieckiem jest ważnym sprawdzianem miłości rodzicielskiej. Niestety walka o jedyną słuszną wersję (w tym wypadku własną) i odmowa w tej kwestii jakichkolwiek ustępstw pokazuje, że w tej kwestii najważniejsze jest nie dziecko, a zwykła ambicja, która z miłością do dziecka nie ma nic wspólnego.

No responses yet

września 22 2008

Ograniczanie kontaktu dziecka z drugim rodzicem

Częstą reakcją na rozpad związku jest poczucie klęski, złość na współmałżonka i utożsamienie z nim wszelkich niepowodzeń. Zazwyczaj odpowiedzialnością za to niepowodzenie obarcza się partnera, nawet jeśli samemu inicjuje się rozstanie. To poczucie może owocować próbą ograniczenia kontaktów z dziećmi byłemu partnerowi. Wynika to z przekonania, że jeśli przyczynił się on do rozpadu małżeństwa, to niewiele dobrego może dać dzieciom.
Gdy w grę wchodzi nowy związek, ta tendencja może nasilać się jeszcze bardziej. To duża pokusa, by zostawić stary związek, spuścić nań zasłonę, a w nowym budować to, co nie wyszło w starym, tylko z inną osobą. Naturalne jest, że wchodząc w nowy związek jesteśmy pełni nadziei i wiary w to, że uda się uniknąć porażek, i że “wszystko będzie dobrze”. Chcielibyśmy, żeby były partner zniknął z naszego życia i już więcej się nie pojawił.
Niestety nie można zapominać o tym, że dziecko ma dwoje rodziców nawet wtedy, gdy nie są oni małżeństwem i nie mieszkają razem. Ograniczanie kontaktów drugiemu rodzicowi (zazwyczaj nie mieszkającego razem z dzieckiem) nie prowadzi na dłuższą metę do niczego dobrego. Owszem, możliwe że na początku dziecko da się nam przekonać, że jego drugi rodzic jest zły, głupi i ma same wady, jednak przychodzi moment, w którym młody człowiek zaczyna zadawać sobie pytanie dla czego został zostawiony przez jednego z rodziców. Jeśli okaże się wtedy, że było to spowodowane działaniami rodzica, z którym mieszkał – traci do niego zaufanie , a taki kryzys nawet w wieku dorosłym jest zły dla wzajemnych kontaktów. Dziecko (nawet jeśli jest już dorosłe) czuje wtedy, że było traktowane instrumentalnie, ktoś za niego zdecydował o nieobecności w jego życiu drugiego rodzica.
Zdarza się też nierzadko, że nieobecny rodzic jest gloryfikowany i spotkanie z nim oraz szczera rozmowa po latach jest dla dziecka w dwójnasób trudne, gdy orientuje się, że realny człowiek odbiega od wyobrażeń, które miał na jego temat.
Nieraz potrzeba wielu lat, by się z tym pogodzić.
Umożliwianie, a nawet wspieranie kontaktu z drugim rodzicem może wymagać niełatwego wzniesienia się ponad swoje emocje, ale pozwala naszemu dziecku mieć drugiego rodzica, choćby i w niepełnym wymiarze oraz daje mu możliwość, by poznał go wraz z jego wszystkimi wadami i zaletami.
Oprócz łatwiejszych relacji, może to także w dorosłości uchronić dorosłe dziecko od wybierania partnerów życiowych mających zastąpić mu brakującego rodzica.

No responses yet

sierpnia 25 2008

Nasze dzieci są na tyle mądre, żeby być dla nas mediatorami

Może się wydawać, że takie stwierdzenie padające z ust rodzica jest pochwałą mądrości własnych dzieci, które posiadają głęboki wgląd w procesy rozpadającej się, bądź rozwiedzionej rodziny. Mówi o ich dojrzałości i o zaufaniu wypowiadającego te słowa rodzica do zdolności emocjonalnych własnych pociech.
W praktyce jednak oznacza, że rodzice nie są w stanie dogadać się sami ze sobą, a dzieci są tego świadkami i, jak to dzieci, starają się ze wszystkich sił doprowadzić nawet jeśli nie do pojednania, to choć do tego, aby dorośli przestali się kłócić.
Największą potrzebą dzieci jest potrzeba poczucia bezpieczeństwa, zaś dla dzieci, których rodzina się rozpada jest to potrzeba szczególnie paląca. Jeśli zaś dziecko stara się godzić rodziców, znaczy to, że przejmuje ono w rodzinie rolę dorosłego, którego zadaniem jest panowanie nad emocjami, rozdzielanie zwaśnionych stron, prowokowanie przeprosin oraz wyjaśnienia zmierzające do zgody.
To zazwyczaj ciężar zbyt duży, żeby dziecko było w stanie długo go dźwigać bez negatywnych konsekwencji. Ciężar taki może trwale zniekształcić psychikę dziecka, podobnie jak dźwiganie zbyt dużych fizycznych ciężarów zniekształca kościec.
Może objawiać się to w dorosłym życiu np. braniem na siebie odpowiedzialności za wszelkie niepowodzenia swoich bliskich, poczuciem winy, z którego nie sposób się wyzwolić, brakiem tolerancji na wszelkie formy konfliktów w relacjach – innymi słowy zamiataniem brudów pod dywan, co nigdy nie jest dobrą strategią długoterminową.
Warto zatem zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście chcemy, by dzieci były mediatorami dla swoich rodziców, czy też może lepiej pozwolić im, by pozostały dziećmi i samodzielnie, jak przystało dorosłym, dla ich dobra znaleźć sposób na dogadanie się ze swoim byłym partnerem, czy partnerką.
Tylko wtedy, gdy rodzice będą zachowywali się jak dorośli, dzieci będą mogły dojrzewać psychicznie w naturalnym tempie. Dlatego warto zdecydować się na mediacje z udziałem dorosłych mediatorów i nie obciążać tym zadaniem naszych dzieci.

One response so far

Next »