Co oznacza pojednanie w mediacji?

Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. “( Mat. 14, 26 – 31)

Kościół katolicki głosi idee wybaczania, dźwigania krzyża, pojednania nawet z wrogiem.

Czy to znaczy, że maltretowana kobieta, lekceważony i zdradzany jawnie mąż mają przebaczać kolejne akty przemocy? Czym jest, a co ważniejsze, czym nie jest przebaczenie i pojednanie?

Nie jest i nie może być uznane za przebaczenie przyjęcie postawy “nic się nie stało, wszystko jest w porządku”. Zło musi być nazwane złem. Jeżeli pociąga za sobą określone skutki prawne powinno być osądzone i musi nastąpić zadośćuczynienie. Jeśli toksyczny związek jest dla jednego z małżonków, a często i dzieci, niebezpieczny (fizycznie, emocjonalnie, psychicznie), należy go przerwać. W takich warunkach  mądrzy duszpasterze doradzają separację.

Czy podczas separacji może dojść do pojednania? Czy można realistycznie oczekiwać, że przebywając osobno małżonkowie znajdą w sobie sposoby zmiany dotychczasowych zachowań?  Przecież rozstali się, ponieważ conajmniej jedno z nich czuło się w związku zagrożone (fizycznie, psychicznie bądź emocjonalnie). Pojednanie w tym wypadku należy rozumieć jako zwalczenie nienawiści, niechęci, dążenia do zemsty. Nie musimy razem mieszkać, żeby sobie wybaczyć. A czasem musimy się rozstać, żeby doszło do pojednania i nowych, tym razem neutralnych kontaktów z rodzicem naszych wspólnych dzieci. Zawieszenie broni, rozejm, a potem pokojowe współistnienie to nie tylko postulat kościoła katolickiego, to również zadanie każdego świadomego swojej misji mediatora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *