Mediacje on-line: kiedy i dla kogo?

Mediacje rodzinne on-line to odpowiedź na potrzeby osób, którym odległość utrudnia wypracowanie porozumienia w trudnych sprawach.

Kiedy jedno z partnerów zmienia miejsce zamieszkania, podejmuje pracę za granicą lub wyjeżdża z innych przyczyn, osobiste spotkanie może być trudne do zorganizowania. Tym bardziej, że na ogół sesji potrzeba kilku, a trudno oczekiwać, żeby ktoś przyjeżdżął co 2 tygodnie np. z USA .

Na szczęście nowoczesne  sposoby komunikacji dają szansę na porozumienie również w takiej sytuacji.

Sesje mediacji on-line z wykorzystaniem np. skype’a pozwalają ustalić  najważniejsze kwestie do załatwienia i poszukać wspólnie najlepszego sposobu ich rozwiązania. Uczestnicy mediacji i mediatorzy są wtedy w tej samej sytuacji, tzn. widzą się za pośrednictwem internetowego łącza.

Możliwe również jest rozwiązanie, że uczestnicy mediacji rodzinnych są w tym samym miejscu, przed wspólnym komputerem w dowolnym miejscu na świecie, zaś mediatorzy łączą się z nimi z Polski. Dzieje się tak w przypadku, gdy Klienci nie mają polskojęzycznego wsparcia w aktualnym miejscu zamieszkania.

Takie mediacje, mimo ograniczonego kontaktu między uczestnikami a prowadzącymi, mają podobną skuteczność, co sesje z osobistym udziałem wszystkich zainteresowanych.

 

 

Czy mogę na mediację zabrać swojego adwokata?

Teoretycznie nie można zabronić nikomu przyprowadzenia na mediacje osoby towarzyszącej, na przykład adwokata. Należy jednak pamiętać, że głównym zadaniem mediatorów jest wyrównywanie szans i doprowadzenie do poczucia, że każda ze stron jest w równym stopniu wysłuchana i zrozumiana. Adwokat, lub inna osoba „spoza” konfliktu wypowiadająca się w trakcie mediacji, zaburza tę równowagę i utrudnia pracę mediatorom.

Można wyobrazić sobie sytuację, gdy jedna ze stron konfliktu prosi o chwilę przerwy i wychodzi zadzwonić lub poradzić się mecenasa siedzącego w innym pomieszczeniu. Jednak obecność doradcy w tym samym miejscu, w którym prowadzona jest mediacja, bezwzględnie wymaga zgody drugiej strony.

Przez szacunek do mediatora lub mediatorów wypadałoby poinformować ich zawczasu o zamiarze przyprowadzenia kogoś, gdyż nie jest to sytuacja standardowa. Jeśli o sprowadzeniu „pomocy” nie zostanie poinformowany ani mediator, ani partner w konflikcie, można podejrzewać, że jedna ze stron pragnie uzyskać wyraźną przewagę lub  sprowokować zerwanie mediacji przez stronę nie zgadzającą się na obecność osób trzecich.

Czy adwokat może reprezentować swojego klienta podczas mediacji? Odpowiedź brzmi „nie”. Jeśli adwokat wypowiada się za stronę, mediator może odmówić prowadzenia mediacji, ponieważ prawnik może reprezentować swego klienta jedynie w sądzie. W mediacjach prócz zgodności z prawem, niezwykle ważną częścią są odczucia dotyczące potrzeb, interesów i emocji. W tych sprawach nawet najkompetentniejszy pełnomocnik ma mniejsze rozeznanie, niż osoba doświadczająca tych uczuć.

Protokół z umownego lub sądowego postępowania mediacyjnego

Ponieważ mediatorzy nie opowiadają się po żadnej ze stron i nie zeznają przed sądem w sprawach związanych z mediacją, jedyną formą przedstawienia sądowi potwierdzenia udziału stron w mediacji, która nie zakończyła się porozumieniem  jest protokół z postępowania.

Podczas „zbierania kwitów” liczy się  każdy dokument potwierdzający własne dobre intencje i niechęć porozumienia z drugiej strony. Tymczasem protokół z postępowania mediacyjnego nie zawiera informacji ani kto wystąpił z propozycją mediacji, ani kto i z jakiego powodu ją zakończył.

W zasadzie jedyne informacje, które mogą znaleźć się w takim dokumencie, to kiedy i gdzie doszło do spotkań, kto brał w nich udział, czy były pośrednie, czy bezpośrednie oraz czy zakończyły się uzyskaniem porozumienia. Nawet opis ewentualnego porozumienia nie znajduje się w protokole, jest to odrębny dokument podpisywany przez  uczestników mediacji.

Jak negocjować podczas mediacji?

Celem mediacji jest znalezienie rozwiązania akceptowalnego przez wszystkich zainteresowanych. Uczestnicy sesji muszą samodzielnie (choć przy wsparciu mediatorów) wypracować kształt porozumienia, ponieważ to oni będą potem je realizować.  Oczywiście można dogadać się samodzielnie, jednak częstokroć negocjacje  wywołują tak wielkie  emocje, że bez mediatora trudno rozmawiać.  Warto jednak zapamiętać, że

mediator nie jest naszym negocjatorem i sami musimy zadbać o sprawy ważne dla nas

Zatem do negocjacji przy stole mediacyjnym warto się przygotować:

 

  1. Sformułuj swoje stanowisko, najlepiej w krótkim jednym zdaniu. Świadomość celu oszczędza czas, emocje i pozwala utrzymywać pożądany kierunek rozmowy.
  2. Uświadom sobie swoje interesy. Wiedza ta pozwoli znajdować rozwiązania nietypowe, pozwalające wyjść z impasu, który pojawia się gdy chcemy by nasze oczekiwania zostały spełnione w konkretnej formie.
  3. Zwiększ swoje oczekiwania: często najniższa akceptowalna propozycja jest tym, co uda ci uzyskać.
  4. Określ swoją granicę ustępstw: pamiętaj o niej i nie rezygnuj. Warto, by mieć świadomość, co się stanie, jeśli druga strona nie zgodzi się na to.
  5. Przygotuj plan B. Miej zaplanowany scenariusz na wypadek niekorzystnego obrotu spraw.
  6. Rozwiń swoją propozycję. Rozkładając problem na podstawowe składniki możesz zobaczyć wiele elementów, z których jedne są ważniejsze, inne mniej. Być może warto poświęcić mniej ważne, by uzyskać to, co jest bardziej istotne.
  7. Sporządź listę zastrzeżeń drugiej strony: umożliwi to łatwiejsze zrozumienie potrzeb, a co za tym idzie, możliwość zaproponowania rozwiązań zabezpieczających twoje cele i potrzeby.
  8. Zapisz cele dzieląc je na „muszę mieć” i „dobrze byłoby mieć” . Na tej podstawie przygotuj plan rozmowy. Nie wszystkie informacje muszą paść od razu.
  9. Ćwicz: zbadaj różne sformułowania i różne scenariusze, zmniejszy to możliwość zaskoczenia i niespodziewanej zgody na ustępstwa.
  10. Weź się w garść: zadbaj o własne samopoczucie. Gdy poczujesz dezorientację lub inny dyskomfort, nie wahaj się poprosić o przerwę. W najgorszym wypadku możesz wyjść do toalety, by ochłonąć i zebrać myśli.

Powyższe rady pochodzą z książki Leslie Whitaker i Elizabeth Austin „Grzeczne dziewczynki nie negocjują”, Wyd. Helion 2007 i nadają się nie tylko dla pań, ale i panów.

Mediacja rodzice – nastolatek: czy to ma sens?

Mediacja z definicji jest współpracą pomiędzy równoważnymi stronami. Tymczasem wydaje się, że relacja rodzic-dziecko jest w swej istocie nierównoważna. Przecież nastolatek w sensie prawnym, ekonomicznym i społecznym jest zależny od rodziców. Rodzic dba o zaspokojenie potrzeb młodego człowieka, ma większe doświadczenie życiowe, po prostu jest mądrzejszy, no i ponosi odpowiedzialność za swoje dziecko.

Jednak młody człowiek także ma prawo do własnych sądów i pragnień. Podejmuje własne wybory, które nierzadko nie zgadzają się z tym, czego chcą rodzice.  To rodzi konflikty, często bardzo gwałtowne. Eskalacja i sprawdzanie, kto komu może bardziej dokuczyć doprowadzi do „wojny domowej”, a nawet  do zerwania kontaktu.  W głębi duszy chyba nikt tego nie chce: ani dziecko, ani rodzic. To tylko emocje zagnały ich w ślepą uliczkę.

Jak temu zaradzić? Jeśli wszyscy czują, że stan wrogości im nie pasuje, ale nie wiedzą, co zrobić, mediacja ukierunkowana na rozwiązanie problemu może okazać się wyjściem idealnym.  Tu nikt nie ocenia, kto ma rację, nie poucza i nie daje instrukcji. Mediatorzy pomagają wyciszyć emocje i usłyszeć się wzajemnie.

Jedynym warunkiem jest gotowość rozmowy.

Rozwód międzynarodowej pary.

Rośnie liczba małżeństw zawieranych pomiędzy obywatelami różnych krajów. Tylko w państwach Unii Europejskiej takich związków powstaje ok. 300 tysięcy rocznie. Według szacunków Komisji Europejskiej około 20% rozwodów rocznie ma charakter międzynarodowy.

12 państw członkowskich (Polska nie włączyła się do tej grupy) podjęło decyzję o tzw. wzmocnionej współpracy w dziedzinie prawa rozwodowego. Polegać ma ona na tym, by w przypadkach rozwodów takich par dać małżonkom możliwość wyboru prawa procedury rozwodu.

Zgodnie z proponowanym rozporządzeniem pary międzynarodowe będą mogły decydować o wyborze prawa właściwego dla ich rozwodu, pod warunkiem że jeden z małżonków jest związany z danym krajem. Propozycja przewiduje możliwość wyboru prawa kraju obecnego miejsca zamieszkania, poprzedniego zamieszkania, albo prawa kraju, z którego pochodzi jedno z małżonków. Dotyczyć to będzie także par międzynarodowych z udziałem Polaków lub obywateli innych państw niebiorących udziału we wzmocnionej współpracy, ale mieszkających w jednym z 12 krajów nią objętych.

Współpraca ma na celu ma uchronienie słabszych małżonków przed znalezieniem się w niekorzystnej sytuacji w postępowaniu rozwodowym. W obecnym stanie prawnym partner, którego stać na pokrycie kosztów podróży i wynajęcie na miejscu adwokata, może starać się prześcignąć współmałżonka, wnosząc sprawę do sądu w innym państwie, w którym przepisy prawa właściwego dla sprawy gwarantują ochronę jego interesów.

Współpraca wejdzie w życie po uzyskaniu akceptacji Parlamentu Europejskiego.

(informacja na podstawie materiałów PAP)

Kiedy mediator nie pomoże

  • gdy w rodzinie istnieje uzależnienie, przemoc bądź choroba psychiczna
  • gdy oboje małżonkowie nie dopuszczają możliwości porozumienia
  • gdy spotkanie w sądzie jest wyraźnie korzystniejsze dla jednego z nich
  • gdy któreś z małżonków chce wykorzystać mediację do uzyskania „haków” na drugą stronę
  • gdy między stronami jest wyraźna nierównowaga.

Część z powyższych powodów w ogóle uniemożliwia podjęcie mediacji.

Tak jest np. przy chorobie psychicznej, bądź przemocy. Mediator zanim dojdzie do sesji powinien upewnić się, że nie istnieją takie sytuacje, a w przypadku ich stwierdzenia – odmówić udziału w spotkaniu.
W przypadku nierównowagi, bądź szukania „haków” mediator powinien przerwać mediację, natychmiast gdy dostrzeże takie procesy.

Czy sąd respektuje porozumienie mediatora sadowego?

Sąd  respektuje porozumienie przygotowane przez mediatora sądowego, lecz nie tylko przez niego. Każdy mediator może przygotować dokument porozumienia, którego założenia podtrzymają w sądzie osoby rozwodzące się. Takie porozumienie sąd uzna, o ile  założenia przedłożonego dokumentu są zgodne z prawem oraz  z dobrem dziecka. W przypadku, gdy sąd ma co do tego wątpliwości, nie musi zgadzać się na ustalenia, nawet te poczynione w obecności mediatora sądowego.
Dlatego ważne jest by mediator był zorientowany w prawie rodzinnym oraz orzecznictwie sądów.

Czy mediatora można wynająć?

„Nie zamierzam uczestniczyć w mediacji, bo wynajęła panią moja była żona…”
Takie stwierdzenie świadczy o tym, że osoba je wypowiadająca nie wie jeszcze, że główna zasadą pracy mediatora jest bezstronność. Mediatora nie można w żaden sposób wynająć, gdyż nie jest on umocowany przy żadnej ze stron jak adwokat, czy negocjator. Dlatego też zazwyczaj obie strony konfliktu wnoszą solidarnie opłatę za sesję mediacyjną.
Opłacanie mediacji za plecami drugiej osoby, aby utrzymać ją w przekonaniu, że jest darmowa (byle tylko przyszła na sesję) nie jest dobrym rozwiązaniem. Poniesiony wkład finansowy jest oznaką realnej gotowości do poszukiwania rozwiązań i inwestycją w porozumienie.
Istotne jest także, że w sprawach związanych z rozwodem bądź rozstaniem mediuje dwoje mediatorów, aby obie płcie z ich specyfiką były odpowiednio reprezentowane.
Nie zdarza się, by w sprawie mediacji dzwoniły dwie osoby naraz. Najpierw następuje kontakt z jedną, a potem z drugą osobą, a dla procesu mediacji nie ma to żadnego znaczenia. Mediator nie umawia się na sesję bez konsultacji z drugą stroną. Informacja, czy ona także jest gotowa na spotkanie, a nie zmuszona doń szantażem, jest kluczowa. Osoba przymuszona do sesji mediacyjnej nie będzie skłonna do uzyskania porozumienia wietrząc w tym podstęp i próbę wpływu.
Rola mediatora określana jest jako „opiekun konfliktu” co oznacza, że jego zadaniem jest wspieranie procesu porozumienia budowanego przez obie strony będące w konflikcie, na płaszczyźnie równowagi. Umiejętność zachowania bezstronności jest podstawową powinnością mediatora.

Czy mediacja może uratować moje małżeństwo

Wśród osób biorących udział w mediacjach są różne oczekiwania co do ich celu. Różnica ta jest jedną z najpoważniejszych trudności i przeszkód w osiągnięciu trwałego porozumienia.
Ponieważ mediacje nie są jeszcze popularnym sposobem rozwiązywanie konfliktów, na sesji zjawiają się zazwyczaj osoby, które są już po złożeniu pozwu rozwodowego. Mediacja służy wtedy ustaleniu zasad rozstania i funkcjonowania po rozwodzie. Trudno oczekiwać, że pozew zostanie wycofany, choć oczywiście może zdarzyć się i taka sytuacja.

Jeśli para zdecyduje się na mediacje zanim ostateczne decyzje zostaną podjęte – może ona uratować małżeństwo choć jest to wtedy efekt uboczny mediacji. Warto zdać sobie sprawę, że związek opiera się na wzajemnych uczuciach dwojga osób. A do uczuć nie może ani zmusić ani przekonać nikogo żaden mediator. Zmierzenie się z tematem rozstania ułatwia czasem dostrzeżenie tego, co w związku jest dobre i co jeszcze można uratować.

Mediatorzy nie są terapeutami i celem ich pracy nie jest pomoc psychologiczna (np. pomoc małżonkom w odnalezieniu się lub poradzenie sobie z trudnymi emocjami okołorozwodowymi), lecz po to, by wesprzeć proces porozumienia akceptowanego przez obie strony.

Udział w mediacjach jest dobrowolny, podobnie jak i osiągnięcie porozumienia. Dlatego mediacja ma sens tylko wtedy jeśli obie osoby uważają, że przyniesie efekt pozytywny dla wszystkich członków rodziny, dorosłych i dzieci. Warto pamiętać, że rodzicami jest się także w stanie separacji i po rozwodzie. Ustalenia respektowane przez oboje rodziców porządkują trudne relacje między nimi samymi oraz są zbawienne dla dzieci w rozwodzie.