Czy mediacje mogą ułatwić kontakty z wnuczką?

Efekty mediacji rodzinnej zależą od tego, czy każdy z uczestników może uzyskać dzięki niej coś ważnego dla siebie.

Jeśli po jednej stronie jest gotowość dogadania się, po drugiej zaś nie ma potrzeb, o których zaspokojenie warto zawalczyć, mediacja ma małe szanse powodzenia. Dlatego przed mediacjami warto  stworzyć listę własnych potrzeb i jasno określonych oczekiwań.

Przyczyny utrudniania kontaktu babci lub dziadka z wnuczkiem/wnuczką mogą być różne. Najczęstszą przyczyną jest brak poszanowania zasad realizowanych przez jedno, bądź oboje rodziców. Żywienie i zachowanie to kontrowersje dyżurne.

Dziadkowie, mający już za sobą doświadczenie wychowania własnych dzieci, niechętnie przyjmują nowe podejścia. Zwłaszcza, jeśli uznają je za niezdrowe, niewłaściwe lub wręcz szkodliwe. Znany jest przypadek, że przebiegła babcia przechytrzyła rodziców wegetarian nazywając w obecności wnuka szynkę serkiem i w ten sposób przemycała mięso do diety dziecka.

Kiedy rodzice odkrywają, że dziadkowie nie liczą się z ich zdaniem i preferencjami wychowawczymi, ograniczają dziadkom dostępność wnuków.

Zdarza się także, że manipulowanie kontaktami z wnuczkiem lub wnuczką jest elementem strategii wymuszenia na dziadkach pożądanych reakcji. Takie postawy, jakkolwiek bardzo bolesne dla starszego pokolenia, nie biorą się z niczego i zazwyczaj są wynikiem niewłaściwego wspierania samodzielności oraz niejasnych reguł pomocy finansowej dorosłemu dziecku. W takim przypadku mediacja może być pomocna, o ile zapoczątkuje głębszy proces zmiany wpływający na postawy i wartości nie tylko dorosłych dzieci, ale i starszych rodziców.

Są wreszcie i takie sytuacje, gdzie nie rozwiązane problemy emocjonalne między rodzicem a dorosłym dzieckiem wpływają na brak zaufania i niechęć na udostępnianie wnuka.

W przypadku gdy kobieta jest samotną matką i nie ma wsparcia w mężczyźnie, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza. Dziadkowie rozpościerając parasol pomocy nad córką odzyskują niejako dwoje dzieci, starsze biologiczne i młodsze, wnuka lub wnuki. Stają się dzięki temu niezbędni, a rodzic staje się w tym układzie bardziej dzieckiem niż dorosłym.

Gdy babcia żyje samotnie z córką i wnuczką – napięcie emocjonalne może zakłócić relację w sposób znaczący. W tym przypadku najczęściej skuteczna okazuje się terapia rodzinna.

 

 

Jak wytrzymać z nastolatkiem

Ze względów rozwojowych dynamika kontaktów z nastolatkiem znacznie przyspiesza. Pojawia się wiele sytuacji, które dla rodziców są trudne, nieprzyjemne, a metody siłowe skuteczne wcześniej : kary, groźby, szantaże nie przynoszą pożądanych rezultatów.

Aby wytrzymywać z nastolatkiem musimy pamiętać o tym, że:

  • młody człowiek sam ze sobą ma trudno – przechodzi przez intensywny okres zmian ciała i psychiki. Często sam nie wie co czuje, a emocje przychodzą i odchodzą nagle. Dorosły nie powinien poddawać się temu chaosowi.
  • dziecko i dorosły – te dwa aspekty w nastolatku występują na przemian, często zmieniając się jak w kalejdoskopie. Rodzic musi rozpoznawać czy zachowania, które przejawia młody człowiek należą do repertuaru dziecka , czy dorosłego i stosownie do tego reagować.
  • dziecko właśnie zmienia się w młodego dorosłego – w związku z tym wszystkie elementy relacji ulegają przekształceniu. Jako dorośli powinniśmy wiedzieć jak chcemy, by wyglądały nasze relacje z naszym dzieckiem, kiedy już będzie niezależnym dorosłym. Rozmowy, które podejmujemy, sposób rozwiązywania kwestii spornych powinny być przykładem jak dorośli radzą sobie z konfliktami, czy zwykłymi różnicami zdań.
  • Jeśli młody człowiek nas obraża, przedrzeźnia, krzyczy –  przeżywa silne emocje, w czasie trwania których logiczne argumenty mają ograniczone oddziaływanie. Warto wracać do takich sytuacji później, gdy nastrój jest lepszy uzyskując zgodę na zajęcie się ta sprawą  w tej chwili. Sami musimy wiedzieć jakie formy ekspresji emocji akceptujemy, na jakie się nie zgadzamy i dlaczego. Warto też, by wprost były podane konsekwencje, jakie pojawią się przy następnych erupcjach. Pamiętajmy, że nastolatki mają ograniczone umiejętności panowania nad emocjami.

Co może nam pomóc?

  1. świadomość jaką relację chcemy mieć z synem/córką gdy będzie całkowicie dorosłym, samodzielnym człowiekiem
  2. umiejętność radzenia sobie z silnymi emocjami w relacji z bliskimi osobami
  3. wiedza o tym, co jest ważne w naszej relacji, co mniej istotne i reagowanie adekwatnie do sytuacji

Aby zbudować dobre relacje z nastolatkiem musimy zmieniać się razem z nim.

Jeśli wciąż będziemy chcieli być dla niego rodzicem, którego się słucha – nasze działania wychowawcze wystawione są na porażkę.

Nie wychowam narcyza

Na kochających rodziców czyhają liczne pułapki. Zaliczenie którejś może łatwo doprowadzić do wyhodowania osobnika trudnego we współżyciu-narcyza.

  • pobłażliwość i brak wyraźnych granic, niekonsekwencja– dziecko utwierdza się w przekonaniu, że kieruje rodziną i jego potrzeby są  zawsze ważniejsze niż  inne osoby. Taka postawa rodzi postawy egocentryczne („pępek świata”) i rozchwiania. Tymczasem dla poczucia bezpieczeństwa dziecku potrzebne jest poczucie, że jest częścią całości sterowanej przez kogoś o większej mocy.  Świadomość, że każdy statek ma swojego dorosłego kapitana, pozwoli mu w przyszłości samemu odważnie stanąć na mostku rodziny.
  • przyzwalający styl wychowania, nadmierna ochrona przed stresem, porażką, niepowodzeniem – skutkują  niechęcią do podejmowania różnych wyzwań. Lęk przed porażką potrafi skutecznie sparaliżować dorosłe osoby. Tymczasem rozwój zaczyna się poza strefą komfortu. Nie da się nauczyć niczego bez niepowodzeń. Ważne, żeby nas nie przytłaczały. Pozwólmy dziecku na  skonfrontowanie się z trudnościami i wspierajmy naszą latorośl w ich pokonywaniu.
  • nadmierne chwalenie dziecka, zwłaszcza komunikat „jesteś” (ładny, mądry, najlepszy na świecie)– takie oceny powodują, że samoocena jest uzależniona od opinii innych ludzi. „Jesteś OK” uskrzydla, ale „nie jesteś OK” zwala z nóg. Lepsze są informacje zwracające uwagę na osiągnięcia („widzę, że sobie poradziłaś”, ” to było dla ciebie trudne, ale nie zrezygnowałeś”). Dzięki nim dziecko będzie w przyszłości potrafiło samodzielnie skonstruować adekwatny obraz samego siebie, nieuzależniony od tego, co na jego temat myślą różne osoby.

Unikanie najniebezpieczniejszych pułapek daje szansę, że nasze dziecko będzie potrafiło dostrzec wyjątkowość własną i innych ludzi.

narcyzy

Hodowla narcyza czyli toksyczne ogrodnictwo

Psychologowie alarmują: dramatycznie rośnie  poziom cech narcystycznych w społeczeństwie. Wzrasta też odsetek osób z narcystycznym zaburzeniem osobowości (NPD- Narcissistic Personality Dissorder). Wychowujemy kolejne „kwiatki” mające trudności w życiu społecznym i relacjach.

narcyzKim jest narcyz? To osoba mająca wygórowane mniemanie o sobie, pewna swojej wyjątkowości i odrębności i na tej podstawie oczekująca od innych specjalnego traktowania. Narcyz jest próżny, roszczeniowy i nierzadko powierzchowny w relacjach. Koncentruje się na swoich sprawach, nie zwracając uwagi na potrzeby nawet najbliższego otoczenia.

Cechy narcystyczne są typowe dla wieku dziecięcego. To najmłodsi mają trudność w odmawianiu sobie przyjemności, złości ich przegrana i uważają się za pępek świata. Ale choć trzylatki są rzeczywiście centrum życia rodziny, z czasem młody człowiek powinien nauczyć się innych wzorców zachowań. W przeciwnym razie w dorosłym życiu będzie mu bardzo ciężko, a co gorsza, bardzo ciężko będzie z nim innym osobom.

Czego warto unikać, żeby nasze dziecko nie wyrosło na toksycznego narcyza.

Gdy po rozstaniu matka z córką wraca do rodziców

Dorosła kobieta, która po rozstaniu zostaje sama z dzieckiem, często narażona jest na obniżenie poziomu życia. Temu, czym do tej pory zajmowała się para, teraz musi sprostać jedna osoba. Życiowe wyzwania czyli konieczność utrzymania siebie i (w zależności od ustaleń z byłym partnerem) dziecka, praca i jednoczesna opieka nad dzieckiem lub dziećmi spadają na barki osoby, która  w tym samym czasie musi poradzić sobie z dramatem rozstania i nierzadko burzliwego rozwodu.

W trudnych chwilach chętnie korzystamy z pomocy bliskich. Jeśli rodzice posiadają możliwości mieszkaniowe, samotna kobieta z dzieckiem lub dziećmi często powraca do swego domu rodzinnego. To rozwiązanie może za jednym zamachem załatwić kilka problemów:

  • zapewnia darmową i godną zaufania opiekę nad dzieckiem
  • daje bezpłatne mieszkanie
  • niesie wsparcie emocjonalne i finansowe.

Taka decyzja, z pozoru idealna i wspierana przez dziadków „odzyskujących” córkę i wnuczki na stałe, niestety może mieć także negatywne skutki.

Porażka w związku, utrata niezależności i samodzielności sprawia, że młoda kobieta cofa się do relacji rodzic – dziecko. Potrzebuje wsparcia, a rodzice chętnie jej go udzielają. Dziadkowie w tym czasie zazwyczaj przeżywają falę mobilizacji. Stają się niezbędni, ich rola w życiu córki gwałtownie rośnie.  „Odzyskują” swoje dziecko, a wraz nim zyskują kolejne, wnuka lub wnuki, przeżywając swoisty powrót do czasu, gdy byli rodzicami. Niejako automatycznie przejmują kontrolę i odpowiedzialność za córkę i jej dzieci.

Cały proces ulega znacznemu nasileniu, gdy córka decyduje się zamieszkać ze swoją samotną matką.

Ojciec dziecka, którego matka po rozstaniu zamieszkuje z rodzicami, często czuje się bezsilny wobec wpływu dziadków na swoją córkę lub syna. Ten wpływ  nierzadko rozciąga się na decyzje byłej partnerki, która mimowolnie przyjmuje punkt widzenia rodziców za swój. Razem potrafią tworzyć wspólny front, który przeciwstawia się ojcu, jego kontaktom z dzieckiem, jego koncepcjom wychowawczym, czy pomysłom spędzania wspólnego czasu.

Podporządkowanie rodzicom jest ceną, którą kobieta płaci za pomoc i wsparcie. Niestety, długotrwale mieszkanie  z dzieckiem  razem z rodzicami może mieć negatywny wpływ na podejmowanie przez nią niezależnych decyzji i samodzielne kształtowanie własnego życia.

Kontakty ojca z dzieckiem/dziećmi po rozwodzie/rozstaniu

„Tata od początku mało się dzieckiem interesował, nie wiem więc skąd to nagłe zainteresowanie. Fajnie, że się obudził, ale mam wiele wątpliwości, czy jego intencje są szczere, czy chce coś ugrać.”

Często ojcowie, którzy w wyniku intensywnej pracy zarobkowej spędzali z dzieckiem mniej czasu niż matka, po rozstaniu decydują się zrezygnować z  części obowiązków, by nie utracić kontaktu z dziećmi. Chcą z nimi spędzać znacznie więcej czasu rozumiejąc, że teraz relacja z synem czy córką zależy już tylko od ich zaangażowania.

Jeśli intencje ojca są szczere, proces będzie trwały, a dzieci na takim głębokim kontakcie mogą skorzystać więcej niż na pozornej obecności taty w rodzinie, w której brakuje prawdziwej więzi.

 

Syndrom wyuczonej bezradności

Syndrom wyuczonej bezradności może rozwinąć się u osób, które nie widzą połączenia przyczynowo-skutkowej między swoimi czynami, a ich konsekwencjami.

  • Może on występować u osób będących ofiarami przemocy, które doświadczają niemożności zmiany sytuacji, w której się znajdują. Bycie ofiarą może być spowodowane np. lękiem przed podjęciem trudnych decyzji, unikaniem bolesnych lub tylko stresujących kwestii w relacji. Im dłużej pozostaje się w opresyjnej sytuacji, tym bardziej człowiek się na nią znieczula i tym łatwiej ją akceptuje.
  • Nierzadko syndrom wyuczonej bezradności rozwija się u osób, którym otoczenie utrudnia bądź uniemożliwia samodzielne działanie i doświadczenie konsekwencji swoich czynów. Takie sytuacje mogą generować nadopiekuńczy rodzice, którzy przyzwyczajają dzieci do tego, że nie spotykają ich niemiłe konsekwencje złego zachowania, a przyjemne zdarzenia następują niezależnie od postępowania.

Osoby, które dotknęła wyuczona bezradność, często mają deficyty  w sferze umiejętności społecznych. Nie potrafią rozpocząć rozmowy, mówić o sprawach osobistych, wyrażać swoich opinii, a zwłaszcza przyjmować krytyki ze strony innych ludzi. Przyczyny niepowodzeń lub złego samopoczucia lokowane są na zewnątrz.

Bardzo utrudnia to, a nawet uniemożliwia skorzystanie z pomocy otoczenia.

Podtrzymywanie i pomaganie

Te dwa słowa opisują dwa możliwe podejścia do osób o problematycznych zachowaniach. Nie ma znaczenia, czy są to zachowania związane z uzależnieniem fizycznym, psychicznym, reakcjami emocjonalnymi, czy też ze sposobem odnoszenia się do innych osób.

Wybór podejścia pomagającego lub podtrzymującego jest bardzo istotny w przypadku  związku lub relacji pomiędzy rodzicami i dziećmi. Szczególnie nastolatki bardzo często przejawiają reakcje utrudniające współżycie, nie zwracają uwagi na potrzeby innych, jawnie je lekceważą lub nawet wprowadzają element intelektualnego czy emocjonalnego terroru.

Podtrzymywanie jest nieświadomym, nieintencjonalnym przyzwalaniem na  trwanie w destrukcyjnych mechanizmach. Składają się na to:

  • niekonsekwencja, np. groźby bez pokrycia pokazujące bezradność i brak odwagi do podjęcia radykalnych działań,
  • brak wyraźnego i jasnego stawiania granic
  • akceptowanie ciągłych obietnic i  notorycznego niewywiązywania się z nich
  • nieświadoma zgoda na uczestniczenie w grach emocjonalnych
  • „odpuszczanie” czyli rezygnowanie ze zdecydowanych reakcji ze względu na wyczerpujące kłótnie i afery, które zawsze występują w analogicznych sytuacjach

Pomaganie jest świadomym podejmowaniem działań trwale zmieniających reakcje. Składają się na to:

  • nie uleganie szantażom, nawet najdramatyczniejszym
  • zamiast odpuszczania, konsekwentne reakcje na niepożądane zachowania
  • stawianie wyraźnych granic i domaganie się szacunku dla nich
  • realizowanie wcześniejszych ostrzeżeń
  • poszerzanie świadomości osób poprzez podejmowanie trudnych tematów
  • ujawnianie i przerywanie gier emocjonalnych

Jeśli podtrzymujemy, stajemy się współuczestnikami trudnej sytuacji, która utrwala się coraz bardziej.

W drugim wypadku mamy szansę stać się elementem wspierającym zmianę, która choć niełatwa, transformuje relacje i osobowość.  W ostatecznym rozrachunku  skorzystają na niej wszyscy.

Dlaczego działając w dobrej wierze wciąż odnoszę porażki?

Poczucie własnej wartości jest dla każdego bardzo ważne. To, że  coś nam się nie udało, oznacza jednak, że nie jesteśmy tacy świetni, jak chcielibyśmy o sobie myśleć.   Dlatego porażka jest taka trudna do zaakceptowania: musimy jakoś pogodzić się nie tylko z tym, że nie osiągnęliśmy zamierzonego celu, ale co gorsza, jesteśmy nieefektywni, za mało przewidujący i w ogóle gorsi, niż byśmy chcieli. Dyskomfort związany z tym ostatnim bywa tak dotkliwy, że często stosujemy rożne wybiegi, żeby jakoś go uniknąć.

Jednym z nich jest uzasadnianie niepowodzenia czynnikami zewnętrznymi lub zwalanie na innych:

  • nie zdążyłem, bo były korki
  • to przez nią wylałam  herbatę
  • nie nauczyłam się, bo sąsiedzi hałasowali całą noc

Wtedy jesteśmy „kryci”, mamy wytłumaczenie naszych niepowodzeń.

Kiedy przed nami staje perspektywa ważnego  zadania, gdzie w razie porażki nie zadziała prosta „spychologia”, może dojść do samoutrudniania.

Objawy, po których można stwierdzić samoutrudnianie to:

  • odkładanie spraw na później
  • częste  zwlekanie
  • zwalnianie tempa pracy
  • nieuzasadnione opory przed podejmowaniem działania
  • unikanie decyzji dotyczącej rozwiązania problemu, mimo, że pozwoliłoby to na znalezienie się w korzystniejszej sytuacji

Samoutrudniając wybieramy  zaniechanie z obawy przed porażką. Jednak w ten sposób uniemożliwiamy sobie  nie tylko  odniesienie sukcesu. Także zamykamy drogę do uczenia się, bo rozwój polega nie tylko na wzlotach, ale i na upadkach.

Zmiana tych destrukcyjnych nawyków na konstruktywne powinna polegać na budowaniu realnego poczucia własnej wartości opartego o satysfakcję z osiąganych celów. Najpoważniejszym przeciwnikiem w tej walce jest lęk.

Warsztaty dla młodzieży w Gimnazjum Stryjeńskich 40

W ramach Piątego Międzynarodowego Dnia Mediacji w Gimnazjum Fundacji Wiedza i Nauka odbyły się  warsztaty „Mediacja-komunikacja” z udziałem pierwszoklasistów.

Jak się okazało, dzieciaki bardzo potrzebują wsparcia w nauce skutecznej komunikacji, żeby załatwiać sprawy nie tylko rówieśnicze, ale przede wszystkim dogadać się z rodzicami i nauczycielami.

Kolejne edycje tych zajęć dla starszych klas przewidziane są w semestrze letnim.