Czy mogę na mediację zabrać swojego adwokata?

Teoretycznie nie można zabronić nikomu przyprowadzenia na mediacje osoby towarzyszącej, na przykład adwokata. Należy jednak pamiętać, że głównym zadaniem mediatorów jest wyrównywanie szans i doprowadzenie do poczucia, że każda ze stron jest w równym stopniu wysłuchana i zrozumiana. Adwokat, lub inna osoba „spoza” konfliktu wypowiadająca się w trakcie mediacji, zaburza tę równowagę i utrudnia pracę mediatorom.

Można wyobrazić sobie sytuację, gdy jedna ze stron konfliktu prosi o chwilę przerwy i wychodzi zadzwonić lub poradzić się mecenasa siedzącego w innym pomieszczeniu. Jednak obecność doradcy w tym samym miejscu, w którym prowadzona jest mediacja, bezwzględnie wymaga zgody drugiej strony.

Przez szacunek do mediatora lub mediatorów wypadałoby poinformować ich zawczasu o zamiarze przyprowadzenia kogoś, gdyż nie jest to sytuacja standardowa. Jeśli o sprowadzeniu „pomocy” nie zostanie poinformowany ani mediator, ani partner w konflikcie, można podejrzewać, że jedna ze stron pragnie uzyskać wyraźną przewagę lub  sprowokować zerwanie mediacji przez stronę nie zgadzającą się na obecność osób trzecich.

Czy adwokat może reprezentować swojego klienta podczas mediacji? Odpowiedź brzmi „nie”. Jeśli adwokat wypowiada się za stronę, mediator może odmówić prowadzenia mediacji, ponieważ prawnik może reprezentować swego klienta jedynie w sądzie. W mediacjach prócz zgodności z prawem, niezwykle ważną częścią są odczucia dotyczące potrzeb, interesów i emocji. W tych sprawach nawet najkompetentniejszy pełnomocnik ma mniejsze rozeznanie, niż osoba doświadczająca tych uczuć.

Konsultacje on-line

W dobie coraz większej mobilności całych  rodzin i poszczególnych ich członków wzrasta rola  komunikowania się za pomocą nowych narzędzi: skype’a, portali społecznościowych itp.

W wypadku konfliktów między osobami  oddzielonymi znaczną odległością, coraz większe znaczenie  uzyskująkonsultacje on-line.

Jeśli możliwe jest spotkanie z mediatorami „face to face” warto poszukać ośrodka mediacyjnego w swojej okolicy. Czasem jest to utrudnione, np. ze względu na  barierę językową między klientem mediacji a mediatorem.

Nawet jeśli mamy możliwość skorzystania z mediacji na naszym terenie, zawsze warto przygotować  się do spotkania dokonując badania własnych emocji i ustalając priorytety. Lepsze przygotowanie do mediacji może zaowocować szybszymi ustaleniami, bądź określeniem własnego podejścia do konfliktu, swojej w nim roli. Wiedza ta pozwala uwolnić się spod władzy negatywnych emocji, poczucia winy lub krzywdy i szybciej uzyskać spokój ducha, niezależność, oraz osiągnąć ważne dla siebie cele.

W tych przygotowaniach pomoże  kontakt przez telefon lub skype’a.

Podstawą do takiej konsultacji jest odrobienie „pracy domowej”, która polega na zbieraniu informacji o własnych reakcjach, priorytetach i emocjach oraz poszukiwanie odpowiedzi na kluczowe pytania. Konkretne zadania domowe są związane ze specyfiką konfliktu, fazą jego rozwoju oraz osobistymi zasobami, ograniczeniami oraz przekonaniami.

Po zgromadzeniu pierwszej porcji informacji, ustaleniu terminu i dokonaniu przedpłaty może dojść do konsultacji, która z naszym udziałem trwa 45 minut, a  kosztuje 50 zł.

Kluczowe jest uzyskanie zaufania do osoby mającej być opiekunem konfliktu, swoistym coachem.  Jeśli podczas wstępnej rozmowy pojawia się poczucie bezpieczeństwa i rozumienia, warto spróbować tej ścieżki nawet jeśli jest to tylko kontakt przez skype’a, lub telefon.

Paradoksalnie, ten wydawać by się mogło „bezduszny” kontakt może być korzystny, jeśli lubimy rozmawiać przez telefon i kojarzy nam się to z czymś miłym.

Jak pomóc sobie w czasie konfliktu i po nim

Do mediacji trafiają osoby w mniejszych lub większych konfliktach. Zarzewie tych kryzysów nie zostało w porę ugaszone ani tym bardziej konstruktywnie wykorzystane, dlatego z czasem przyjęło rozmiary pożaru.

Nikt celowo nie doprowadza siebie i swoich bliskich do stanu krytycznego, chyba że nie potrafi inaczej. Pierwsze, subtelne informacje o pogarszających się relacjach między członkami rodziny zostały zlekceważone lub nawet nie zauważono ich. Jeśli doszło do stanu poważnego zaburzenia rodziny, oznacza to, że my, nasi bliscy, lub jedno i drugie, mieliśmy za mało wiedzy, umiejętności, kompetencji, a być może także niewłaściwe nawyki.

Gdzie szukać sposobów, które pomogą zapobiegać kryzysom i lepiej radzić sobie z nimi w przyszłości?

Poszukując takich narzędzi trafiłam na „7 nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya, które koncentrując się na konkretnych nawykach pomagają sensownie kierować własnym życiem.

Jedyną przeszkodą w nabywaniu tej wiedzy są emocje. W stanach nasilenia emocji  człowiek kieruje się przede wszystkim potrzebą odwetu lub przynajmniej natychmiastowej reakcji, a nie głodem wiedzy.

Emocje w mediacji

Wśród rodzin trafiających do mediacji  w zaawansowanym stadium konfliktu zazwyczaj wysoki jest także poziom emocji. Rolą mediatorów jest także dbanie o to, by utrzymać poziom emocji umożliwiający rozmowę. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie proste.

Dla wielu osób to emocje w takiej sytuacji są źródłem reakcji. Oznacza to, że reagują w odniesieniu do swoich emocji, a nie słów, które te reakcje wywołują. Zazwyczaj taka emocjonalna wymiana ciosów odbywa się po raz n-ty. Reakcje następują automatycznie i w ciągu kilku chwil wymiana zdań potrafi osiągnąć temperaturę pieca hutniczego.

Emocje to nasze dziedzictwo po dzikich przodkach, kiedy w ułamku sekundy trzeba było podjąć decyzję uciekać lub atakować a następnie realizować ją całym, bądź całą sobą. Emocje działają w nas równie mocno co tysiące lat temu, tyle tylko, że dziś zamiast groźnego dla życia przeciwnika częściej mamy członka rodziny lub przełożonego.

Reaktywność emocjonalna nie pomaga w dogadywaniu się, powoduje rozkręcanie spirali, bądź w najlepszym wypadku „jazdę po rondzie”, czyli wracanie tych samych tematów, tych samych reakcji, tych samych oskarżeń. Ten ruch powoduje wrażenie, że coś się dzieje, lecz po kolejnych  okrążeniach zmęczenie i frustracja narastają, a efektów jak nie było, tak nie ma.

Dlatego właśnie tak istotna jest umiejętność zarządzania emocjami. Jeśli nad nimi nie zapanujemy – mamy mniejsze szanse na satysfakcjonujące ustalenia, duże natomiast na poczucie, że ludzie myślący inaczej nastawieni są przeciw nam. Dotyczy to także stosunku do mediatorów, którzy w takim przypadku gdy wypowiadają się w sposób niezgodny z myśleniem danej osoby  posądzani są o stronniczość.

Zarządzanie emocjami

Każdy z nas reaguje emocjonalnie w sposób związany ze swoimi cechami osobowości, temperamentem, a także poziomem samoświadomości. Dla niektórych emocje są podstawowymi reakcjami i wpływanie na nie wydaje się  czymś nie do zaakceptowania. Inni żyją w przekonaniu, że nie poddają się emocjom, najczęściej jednak po prostu nie są ich świadomi.

Ani jedno, ani drugie podejście nie służy rozwiązywaniu problemów, czym zajmują się mediacje rodzinne. Zarówno podczas dyskusji we dwoje, jak i podczas sesji mediacyjnej dobre efekty przynosi dyscyplina emocjonalna. Na szczęście można skutecznie radzić sobie z burzliwymi uczuciami, które nas przepełniają.

Na czym polega zarządzanie emocjami?

  • Odsuń reakcję w czasie – zazwyczaj reakcje emocjonalne następują natychmiast, taka jest ich specyfika. Nabycie umiejętności zatrzymania reakcji w relacjach daje możliwość wyboru, świadomego podjęcia decyzji dotyczącej reakcji.
  • Uświadom sobie, co właściwie czujesz. Rozpoznanie rodzaju i charakteru emocji daje szansę na refleksję czy ta emocja w tej chwili jest pożądana do osiągnięcia zamierzonych celów.
  • Zastanów się, czy to, co spowodowało emocje nie jest przypadkiem emocjonalną prowokacją. Osoby wzburzone nie myślą racjonalnie i mogą popełniać strategiczne błędy w negocjacjach. Niektórzy wyprowadzają rozmówców z równowagi, aby zobaczyć, że im także puszczają nerwy
  • Przywołuj pożądane emocje w chwilach, które mogą być pomocne do osiągnięcia założonych celów – np. słuszny gniew.

Można rozwijać swoją świadomość emocjonalną i  doskonalić umiejętność wyboru swoich reakcji.  Konstruktywne  radzenie sobie z trudnymi emocjami  pomoże pozytywnie wpłynąć na nasze relacje z innymi, szczególnie z osobami bliskimi, gdzie częściej niż gdzie indziej występują bolesne emocje. Ułatwia także i skraca czas przejścia przez konflikt w związku lub traumę rozwodową.

Czy przesłała pani moje wyjaśnienia?

Dobre zrozumienie zasad, którymi rządzi się mediacja może usprawnić proces komunikacji i przyspieszyć i ułatwić porozumienie.

  • Telefoniczne, bądź mailowe kontakty przed mediacją dotyczą jedynie ustalenia gotowości do spotkania, terminu, miejsca, ewentualnie tematów, których dotyczyć ma mediacja oraz ich akceptacja przez obie strony.
  • Nie prowadzi się mediacji telefonicznie, a jeśli sytuacja wymusza taką formę, zawsze  jest ona kontynuacją sesji mediacyjnych.
  • Mediator nie przekazuje drugiej stronie jej wersji wydarzeń,  strony robią to samodzielnie i otwarcie podczas wspólnej sesji mediacyjnej.

Osoba pragnąca przeciągnąć mediatora na swoją stronę usiłuje nakłonić go by wypowiadał się w jego imieniu. Takie oczekiwania często mają osoby inicjujące mediacje.

Gdy zabiegi wpływu na mediatora nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, mogą pojawić się oskarżenia, obarczanie odpowiedzialnością mediatora  za konsekwencje nieprzekazania określonych wiadomości. W tym rozumieniu rola mediatora ma ograniczyć się do spełniania oczekiwań jednej ze stron. Ma sprawić, by argumenty dotarły do drugiej strony z ust osoby niezaangażowanej. Ciche założenie jest takie, że ” ja mam rację, tylko zaślepiona emocjami druga osoba nie jest w stanie tego zrozumieć, a dopóki tego nie zrozumie, nie będziemy mogli się dogadać”.

Tego rodzaju podejście nie rokuje dobrze procesowi mediacji i najprawdopodobniej lepiej będzie poczekać z mediacją, aż pojawi się gotowość do wysłuchania i uwzględnienia priorytetów drugiej strony.

Po co mam mieszać w nasze prywatne sprawy firmę mediacyjną?

Mediatorem w naszym konflikcie może być znajomy lub ktoś z rodziny, choć pomysł, by to nasze dzieci były mediatorami należy bezwzględnie porzucić. Mediacje spontaniczne, nieformalne zdarzają się i często przynoszą tymczasową poprawę sytuacji, jednak na pewnym etapie konfliktu stają się niewystarczające. Dzieje się to wtedy, gdy emocje sięgają zenitu, zaś nieformalny mediator będąc w relacjach z obiema osobami, wspierając jedną ze nich naraża się na oskarżenia stronniczości. Mało kto także jest na tyle świadomy specyfiki interwencji mediacyjnej, by powstrzymać się od proponowania wymyślonych przez siebie rozwiązań. Nawet, jeśli wydają się one sensowne, jest mała szansa, że się utrzymają, jeśli obie strony nie będą czuły, że same je wypracowały.
Mediator zewnętrzny, nie znajdujący się w relacji, posiadający wiedzę i umiejętności dotyczące interwencji i dynamiki konfliktu jest w stanie dopomóc w osiągnięciu trwałego porozumienia nawet w trudnym i zaognionym konflikcie.
Umawiając się na mediacje nie oddajemy swojego konfliktu do firmy mediacyjnej, tak jak oddaje się ubranie do prania. Nasz konflikt dajemy pod opiekę mediatora, który jest konkretną osobą. Poczucie zaufania, zrozumienia jest ważne do tego stopnia, że jeśli czujemy, że mediator nas nie rozumie, lepiej byśmy umówili się z innym.
Oczywiście mediator może działać na własny rachunek, bądź współpracować z instytucją która zapewnia wsparcie jak choćby lokal na sesje mediacyjne, czy szkolenia. Wśród takich instytucji są oczywiście firmy prywatne, ale także stowarzyszenia i fundacje. Jednak kontaktując się w sprawie mediacji spotykamy się z osobą, a nie firmą mediacyjną.

Czy mediatora można wynająć?

„Nie zamierzam uczestniczyć w mediacji, bo wynajęła panią moja była żona…”
Takie stwierdzenie świadczy o tym, że osoba je wypowiadająca nie wie jeszcze, że główna zasadą pracy mediatora jest bezstronność. Mediatora nie można w żaden sposób wynająć, gdyż nie jest on umocowany przy żadnej ze stron jak adwokat, czy negocjator. Dlatego też zazwyczaj obie strony konfliktu wnoszą solidarnie opłatę za sesję mediacyjną.
Opłacanie mediacji za plecami drugiej osoby, aby utrzymać ją w przekonaniu, że jest darmowa (byle tylko przyszła na sesję) nie jest dobrym rozwiązaniem. Poniesiony wkład finansowy jest oznaką realnej gotowości do poszukiwania rozwiązań i inwestycją w porozumienie.
Istotne jest także, że w sprawach związanych z rozwodem bądź rozstaniem mediuje dwoje mediatorów, aby obie płcie z ich specyfiką były odpowiednio reprezentowane.
Nie zdarza się, by w sprawie mediacji dzwoniły dwie osoby naraz. Najpierw następuje kontakt z jedną, a potem z drugą osobą, a dla procesu mediacji nie ma to żadnego znaczenia. Mediator nie umawia się na sesję bez konsultacji z drugą stroną. Informacja, czy ona także jest gotowa na spotkanie, a nie zmuszona doń szantażem, jest kluczowa. Osoba przymuszona do sesji mediacyjnej nie będzie skłonna do uzyskania porozumienia wietrząc w tym podstęp i próbę wpływu.
Rola mediatora określana jest jako „opiekun konfliktu” co oznacza, że jego zadaniem jest wspieranie procesu porozumienia budowanego przez obie strony będące w konflikcie, na płaszczyźnie równowagi. Umiejętność zachowania bezstronności jest podstawową powinnością mediatora.

Po co korzystać z mediacji, skoro możemy sami się dogadać?

Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdy osoby połączone więzami emocjonalnymi i rodzinnymi, pozostające w konflikcie potrafiły dogadać się same, bez pomocy z zewnątrz. Niestety samo przekonanie czy poczucie potencjalnej możliwości to za mało by osiągnąć trwałe porozumienie. Nawet jednorazowe rozwiązanie problemu nie gwarantuje, że następne będą rozwiązywane w równie dobrym stylu. Mediacje koncentrują się na zbudowaniu fundamentu, który będzie podstawą do rozwiązywania wszelkich kontrowersji. Akceptowanie tych podstawowych zasad powoduje, że łatwo jest przechodzić przez konflikt w konstruktywny sposób, co jest ważne nie tylko dla dorosłych, ale przede wszystkim dla dzieci.
Jeśli jedna z osób pozostających w konflikcie twierdzi, że są w stanie porozumieć się we wszelkich kwestiach, a druga osoba inicjuje mediacje – znaczy to, że proces porozumienia w rzeczywistości jest utrudniony.
Taką samą informację niesie np. stwierdzenie: W każdej chwili jestem gotowy/a rozmawiać, zawsze można do mnie zadzwonić, tylko że kiedy ja dzwonię – zazwyczaj połączenia nie są odbierane lub przerywane.
Oba przykłady świadczą o istnieniu podwójnych sygnałów, gdy przekonania i deklaracje rozmijają się z faktami, które powinny z tych deklaracji wynikać.

Innymi słowy, jeśli obie osoby potrafią ze sobą rozmawiać i dokonywać konstruktywnych ustaleń, mediator nie jest im potrzebny. Jeśli zaś często wybuchają trudne emocje, nie można ustalić prostych rzeczy jak np. zasady informowania się o planach, padają takie słowa jak „oszczerstwa” czy „knucie” – wtedy mediacja może być bardzo pomocna.
Emocje będące główna przeszkodą w procesie porozumienia mogą dzięki obecności mediatora zostać opanowane tak, by nie uniemożliwiały zrozumienia i osiągnięcia konsensusu.
Gdy konflikt nie jest bardzo intensywny mediatorem może być przyjaciel, ktoś z rodziny, a niekiedy nawet dziecko, ale jeśli konflikt jest w fazie eskalacji, osoby pozostające w relacji ze skonfliktowanymi najczęściej nie są w stanie wspierać procesu porozumienia. Jest bowiem zasadnicza różnica między wspieraniem procesu porozumienia, co jest głównym zadaniem mediatora, a znajdowaniem rozwiązań akceptowalnych przez obie strony na czym koncentrują się osoby bliskie pozostającym w konflikcie.

Jak wygląda pierwsza sesja mediacyjna

Jeśli konflikt, który ma podlegać mediacji ma charakter damsko-męski możemy spodziewać się dwóch mediatorów: mężczyzny i kobiety.
Pierwsza sesja ma na celu zapoznanie mediatorów z historią i tłem konfliktu oraz postrzeganiem go przez obie strony. Ponieważ każdy widzi inaczej zarówno przyczyny, jak i dalsze możliwości rozwoju sytuacji – rozmowa na ten temat zajmuje sporo czasu. Mediatorzy muszą usłyszeć co każda ze stron czuje i ma do powiedzenia, oraz co uważa za najważniejsze. Poznają oni także obie osoby od strony emocjonalnej i charakterologicznej.
Nieodłączną częścią pierwszej sesji jest wypowiedzenie wszelkich żalów i niezadowoleń emocjonalnych. Praktyka pokazuje, że jest to niezbędne, by mogło dojść do gotowości do wysłuchania drugiej strony oraz do podjęcia rozmowy. Ukryte, niewyartykuowane emocje utrudniają, a nawet potrafią zablokować proces porozumienia. Człowiek duszący żal i negatywne emocje podczas mediacji zazwyczaj nie jest w stanie wydostać się poza ich zasłonę. Wypowiedzenie własnych i usłyszenie oskarżeń drugiej strony otwiera drogę do rozmowy.
Sesja trwa zazwyczaj dwie godziny. Jeśli pojawiają się ważne tematy może trwać nieco dłużej, choć napięcie związane z emocjami zazwyczaj sprawia, że ten czas jest odczuwany jako długi.
Mediatorzy podsumowują wiedzę jaką uzyskali oraz określają tematy wymagające dalszych mediacji. Można spodziewać się, ze zostanie zaproponowana „praca domowa” czyli przemyślenie i zaproponowania rozwiązań będących punktem wyjścia do rozmów podczas kolejnej sesji mediacyjnej.