Emocje w mediacji

Wśród rodzin trafiających do mediacji  w zaawansowanym stadium konfliktu zazwyczaj wysoki jest także poziom emocji. Rolą mediatorów jest także dbanie o to, by utrzymać poziom emocji umożliwiający rozmowę. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie proste.

Dla wielu osób to emocje w takiej sytuacji są źródłem reakcji. Oznacza to, że reagują w odniesieniu do swoich emocji, a nie słów, które te reakcje wywołują. Zazwyczaj taka emocjonalna wymiana ciosów odbywa się po raz n-ty. Reakcje następują automatycznie i w ciągu kilku chwil wymiana zdań potrafi osiągnąć temperaturę pieca hutniczego.

Emocje to nasze dziedzictwo po dzikich przodkach, kiedy w ułamku sekundy trzeba było podjąć decyzję uciekać lub atakować a następnie realizować ją całym, bądź całą sobą. Emocje działają w nas równie mocno co tysiące lat temu, tyle tylko, że dziś zamiast groźnego dla życia przeciwnika częściej mamy członka rodziny lub przełożonego.

Reaktywność emocjonalna nie pomaga w dogadywaniu się, powoduje rozkręcanie spirali, bądź w najlepszym wypadku „jazdę po rondzie”, czyli wracanie tych samych tematów, tych samych reakcji, tych samych oskarżeń. Ten ruch powoduje wrażenie, że coś się dzieje, lecz po kolejnych  okrążeniach zmęczenie i frustracja narastają, a efektów jak nie było, tak nie ma.

Dlatego właśnie tak istotna jest umiejętność zarządzania emocjami. Jeśli nad nimi nie zapanujemy – mamy mniejsze szanse na satysfakcjonujące ustalenia, duże natomiast na poczucie, że ludzie myślący inaczej nastawieni są przeciw nam. Dotyczy to także stosunku do mediatorów, którzy w takim przypadku gdy wypowiadają się w sposób niezgodny z myśleniem danej osoby  posądzani są o stronniczość.