Problemy z dziećmi w rozwodzie i nie tylko

Problemy z dziećmi pojawiają się nie tylko przy rozwodzie, są one stałym elementem życia rodzinnego. Dzieci muszą badać granice, próbować rożnych sposobów radzenia sobie w relacjach, a rodzina jest naturalnym poligonem takich ćwiczeń. Jeśli jakieś dzieci są całkiem bezproblemowe, być może w domu panuje taki rygor, że obawiają się one powodowania konfliktów lub przeciwstawienia się rodzicom. Może także ze swoimi prawdziwymi pragnieniami zeszły do podziemia. Być może konflikty w domu pojawią się z pewnym opóźnieniem, ale nie ma co łudzić się, że nie wystąpią nigdy.

Problemy wynikają z progów rozwojowych, socjalizacji oraz reakcji na stan, w jakim znajduje się rodzina. Dlatego rozwód i związane z tym emocje, także zanim jeszcze dojdzie podjęcia decyzji o formalnym rozstaniu, w bardzo intensywny sposób wpływają na stan psychiczny i emocjonalny dziecka.

Oczywiście najlepsze, co można zrobić by pomóc dziecku, to zadbać o własny stan emocjonalny. Odciąża to dziecko, które, gdy rodzice są w głębokim konflikcie, stara się często zjednoczyć ich we wspólnym działaniu. Staje się niegrzeczne, sprawia problemy nauczycielom, a nawet zaczyna chorować. Wszystko po to, żeby rodzice mieli ważny problem, który muszą rozwiązać razem.

Problemy z dziećmi pojawiają się także wtedy, gdy rodzina jest w stabilnym stanie, a rodzice nie są w konflikcie. Często jest to związane z naturalnym dążeniem dzieci do ograniczania wpływu rodziców na ich życie, z dążeniem do samodzielności. Oczywiście błędem wychowawczym jest pozwalać dziecku zbyt szybko na zbyt wiele. Dążenie do samodzielności jest dobre, jednak  powinno łączyć się z nauką odpowiedzialności. Samodzielność jest formą uznania gotowości do odpowiadania za swoje czyny. Dlatego idealnym wzorem na dorosłość jest dorosłość = wolność + odpowiedzialność.

 

Nasze dzieci są na tyle mądre, żeby być dla nas mediatorami

Może się wydawać, że takie stwierdzenie padające z ust rodzica jest pochwałą mądrości własnych dzieci, które posiadają głęboki wgląd w procesy rozpadającej się, bądź rozwiedzionej rodziny. Mówi o ich dojrzałości i o zaufaniu wypowiadającego te słowa rodzica do zdolności emocjonalnych własnych pociech.
W praktyce jednak oznacza, że rodzice nie są w stanie dogadać się sami ze sobą, a dzieci są tego świadkami i, jak to dzieci, starają się ze wszystkich sił doprowadzić nawet jeśli nie do pojednania, to choć do tego, aby dorośli przestali się kłócić.
Największą potrzebą dzieci jest potrzeba poczucia bezpieczeństwa, zaś dla dzieci, których rodzina się rozpada jest to potrzeba szczególnie paląca. Jeśli zaś dziecko stara się godzić rodziców, znaczy to, że przejmuje ono w rodzinie rolę dorosłego, którego zadaniem jest panowanie nad emocjami, rozdzielanie zwaśnionych stron, prowokowanie przeprosin oraz wyjaśnienia zmierzające do zgody.
To zazwyczaj ciężar zbyt duży, żeby dziecko było w stanie długo go dźwigać bez negatywnych konsekwencji. Ciężar taki może trwale zniekształcić psychikę dziecka, podobnie jak dźwiganie zbyt dużych fizycznych ciężarów zniekształca kościec.
Może objawiać się to w dorosłym życiu np. braniem na siebie odpowiedzialności za wszelkie niepowodzenia swoich bliskich, poczuciem winy, z którego nie sposób się wyzwolić, brakiem tolerancji na wszelkie formy konfliktów w relacjach – innymi słowy zamiataniem brudów pod dywan, co nigdy nie jest dobrą strategią długoterminową.
Warto zatem zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście chcemy, by dzieci były mediatorami dla swoich rodziców, czy też może lepiej pozwolić im, by pozostały dziećmi i samodzielnie, jak przystało dorosłym, dla ich dobra znaleźć sposób na dogadanie się ze swoim byłym partnerem, czy partnerką.
Tylko wtedy, gdy rodzice będą zachowywali się jak dorośli, dzieci będą mogły dojrzewać psychicznie w naturalnym tempie. Dlatego warto zdecydować się na mediacje z udziałem dorosłych mediatorów i nie obciążać tym zadaniem naszych dzieci.

Dziecko po rozwodzie

Proces akceptacji przez dziecko rozpadu małżeństwa rodziców ma swoją nieubłaganą logikę.

Fazy procesu akceptacji rozwodu przez dziecko:
*odrzucanie i zaprzeczanie
*nadzieja na powrót
*aktywna działalność na rzecz powrotu rodziców do siebie
*rezygnacja z prób scalenia rodziny
*akceptacja stanu rzeczy

Czas trwania każdego etapu zależy od tego, jak długo dziecko doświadczało rozpadu emocjonalnego związku . Należy odróżnić rozwód formalny od rozwodu emocjonalnego, ten pierwszy jest doprowadzeniem do usankcjonowania rozpadu odczuwanego przynajmniej (a często tylko) przez jedną stronę.

Im dłużej dziecko przebywa w atmosferze emocjonalnej obcości rodziców, tym pozytywniej reaguje na rozwód formalny. Oczywiście mowa jest o nastolatku, który potrafi już zrozumieć i odczuć, że prawdziwe uczucia rodziców nie tylko różnią się od deklarowanych werbalnie, ale także jaki wpływ na niego ma relacja rodzicielska.
Dla kilkulatka, którego główną potrzebą jest pełna rodzina, rozwód zawsze jest wydarzeniem niezwykle traumatycznym.

Aby jakoś pomóc swojemu dziecku należy bezwzględnie :
*rozmawiać z dzieckiem mówiąc mu zrozumiałym dla niego językiem o tym, co się dzieje, a zwłaszcza o tym, co bezpośrednio go dotyczy,
*nie przedstawiać drugiego rodzica w niekorzystnym świetle
*nie przerzucać na dziecko decyzji dotyczących jego dalszego losu np. z kim ma mieszkać
*spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu oraz dawać mu odczuć, że jest dla nas bardzo ważne
*podkreślać, że miłość rodziców do niego będzie trwała mimo rozwodu i rozstania

Są to podstawowe zasady zachowania względem dziecka po rozwodzie i odnoszą się do obojga rodziców. Niestety, bardzo często trudne emocje towarzyszące rozstaniu dorosłych przeszkadzają w kontrolowaniu swoich zachowań. Warto wówczas skorzystać z mediacji i na neutralnym gruncie ustalić ważne kwestie czyli formę opieki oraz finanse związane z dzieckiem. Jasne zasady akceptowane przez oboje rodziców są fundamentem wspólnego podejścia do dziecka. Możliwość wygrywania ojca przeciw matce i odwrotnie sprawią, że na pewno pojawią się problemy wychowawcze. Dziecko będzie wykorzystywało brak porozumienia między rodzicami, a niemożność ustalenia wspólnej linii wychowawczej i egzekwowania ustaleń przez oboje rodziców jest bramą do manipulacji i relatywizmu, a nawet makiawelizmu.
Dzieci wraz z wiekiem będą badały, na ile twarde są granice wyznaczane przez dorosłych (czytaj: rodziców) i czym grozi ich przekroczenie. Jeśli rodzice nie będą stosowali jednolitej koncepcji wychowawczej, dziecko od małego nauczy się, że może sterować rodzicami przez swoje zachowanie. O ile z manipulacjami w wykonaniu kilkulatka stosunkowo łatwo sobie poradzić, o tyle nastolatek, który nie słucha nikogo i niczego to wychowawcza katastrofa.