Publiczne rozwiązywanie konflkitów

Są programy telewizyjne „na żywo”,  w których biorą udział ludzie pozostający w trudnej relacji, podzieleni emocjami. Do refleksji nad tymi programami skłoniła mnie prośba redaktora jednego z nich. Poszukiwał osób w konflikcie, które zgodziłyby wystąpić w takim programie.

Jakie trzeba mieć podejście do konfliktu by pokazywać go milionom innych osób? Czego można się spodziewać po upublicznieniu swoich emocji? Czy udział w takim programie może pomóc w porozumieniu lub w prawdziwym wybaczeniu?

Być może „teatralność” takiego pokazu w telewizji, możliwość przedstawienia siebie w lepszym świetle daje złudne poczucie przewagi, posiadania racji. Czy jeśli przedstawię swój punkt widzenia na oczach tysięcy widzów, druga strona przyjmie go łatwiej? Przecież też będzie miała szansę wypowiedzi. Czy telewidzowie pomogą nam się porozumieć? Czy krótkie wypowiedzi zaproszonych ekspertów pomogą konstruktywnie załatwić sprawę?

W wielu przypadkach już sama decyzja, by wziąć udział w mediacji jest trudna. Zwrócenie się  do obcego człowieka z prośbą o pomoc w prywatnych problemach nie jest łatwe i wiąże się z determinacją i świadomością, że wszystkie inne metody już się wyczerpały.

Wartość takich spektakli można byłoby ocenić przeprowadzając wywiady z uczestnikami po kilku latach od programu. Obawiam się jednak, że nie byłyby one tak spektakularne jak program o konflikcie, a być może nawet nie optymistyczne.

Kiedy mediator nie pomoże

  • gdy w rodzinie istnieje uzależnienie, przemoc bądź choroba psychiczna
  • gdy oboje małżonkowie nie dopuszczają możliwości porozumienia
  • gdy spotkanie w sądzie jest wyraźnie korzystniejsze dla jednego z nich
  • gdy któreś z małżonków chce wykorzystać mediację do uzyskania „haków” na drugą stronę
  • gdy między stronami jest wyraźna nierównowaga.

Część z powyższych powodów w ogóle uniemożliwia podjęcie mediacji.

Tak jest np. przy chorobie psychicznej, bądź przemocy. Mediator zanim dojdzie do sesji powinien upewnić się, że nie istnieją takie sytuacje, a w przypadku ich stwierdzenia – odmówić udziału w spotkaniu.
W przypadku nierównowagi, bądź szukania „haków” mediator powinien przerwać mediację, natychmiast gdy dostrzeże takie procesy.

Już miałem mediacje i nic to nie dało

Powodzenie mediacji zależy od wielu czynników, z których najważniejsze to gotowość do porozumienia i świadomość własnej BATNA. Nie na każdym etapie konfliktu obie osoby są w stanie podjąć równorzędne negocjacje. Zazwyczaj jedna z nich dopiero musi się zmierzyć z decyzjami i konsekwencjami, które dla drugiej częściowo są już faktem. W praktyce może to oznaczać, że jedna z osób chce ratować małżeństwo, druga zaś zmierza do jak najszybszego rozwodu, a co za tym idzie podziału majątku i ustalenia zasad opieki nad dziećmi. Te dwie postawy nie mogą się spotkać, dlatego też nawet jeśli zostanie zawarta formalna ugoda (np. w przypadku gdy sąd skieruje na mediację) osoba chcąca walczyć o małżeństwo nie będzie czuła, że to porozumienie jest dobre dla wszystkich, a w szczególności dla niej samej i dlatego z dużym prawdopodobieństwem może ono nie być trwałe.
Mediacja, nawet ta, na którą kieruje sąd, nie musi zakończyć się formalną ugodą. Ważniejsze od podpisania dokumentu jest poczucie uzyskania satysfakcjonującego obie strony porozumienia.
Nawet jeśli w danym momencie dogadanie się nie jest możliwe, można podjąć taką próbę po jakimś czasie i wtedy jest duża szansa, że mediacja przyniesie efekt w postaci trwałego porozumienia.
Innymi słowy: nawet gdy pierwsza mediacja nie przyniosła porozumienia, jeśli była dobrze prowadzona, czyli można było odczuć zalety bezstronności mediatora, za jakiś czas może przynieść je druga .
Osoba mająca obawy przed wynikiem wspólnych rozmów powinna pamiętać, że mediacja jest dobrowolna. Można się na nią nie zgodzić, podobnie jak na podpisanie niezadowalającej ugody, a mediator nie może nikogo skłaniać do zaakceptowania porozumienia.
Może także okazać się, że to co było trudne do przeprowadzenia z danym mediatorem, lub mediatorami, za jakiś czas uda się z inną osobą. W mediacji ważna jest osobowość, a w określonych sytuacjach osobowości i płeć mediatorów. Uzyskanie porozumienia może być łatwiejsze, gdy osobowość mediatora koresponduje z naszą.

Impas – proces komunikacji w ślepej uliczce

Zazwyczaj jakoś dogadujemy się z innymi ludźmi. Raz lepiej, raz gorzej, ale mało jest sytuacji, w których nie jesteśmy w stanie dojść  do porozumienia z drugim człowiekiem. Paradoksalnie największe prawdopodobieństwo takiego zahamowania komunikacji może mieć miejsce z bliską (lub kiedyś bliską) osobą. Zazwyczaj istotną rolę grają żale i zranienia z przeszłości, które nie zostały do końca wybaczone lub zadośćuczynione, a często nawet pozostają niewypowiedziane. Niestety erupcja trudnych emocji nie pomaga w zbudowaniu porozumienia.  Konflikt narasta, strony usztywniają swe stanowiska. W takiej sytuacji często następuje eskalacja: kłótnia, awantura, a wraz z nimi przemoc psychiczna bądź fizyczna.
Gdy nikt nie zamierza ustąpić oraz odwołuje się do przeszłych spraw, na które nic już nie można poradzić – mamy impas.

Silne emocje potrafią utrudnić komunikację nawet bardzo trzeźwo i racjonalnie myślącym osobom. Dzieje się tak także wtedy, gdy tylko jedna ze stron jest w silnych emocjach.
Przydaje się wtedy ktoś, kto nie jest związany z żadną ze stron, kto pomoże im usłyszeć się nawzajem i mimo dzielących ich uczuć, wrócić do rozmowy.

Choć mediator musi mieć naturalne predyspozycje do wspierania procesu komunikacji, dodatkowo uczony jest sposobów reakcji na impas w trakcie mediacji. Podobnie jak dostrzegania manipulacji, uwarunkowań prawnych, praktyki orzeczeń sądowych i wielu innych aspektów mających znaczenie w procesie mediacji.

Oddając konflikt pod opiekę mediatora można zaoszczędzić wiele czasu i nerwów.

Czy mediator może być świadkiem?

Mediator jest zobowiązany do zachowania tajemnicy. Żadne informacje, ani szczegóły dotyczące przebiegu mediacji nie mogą przez niego zostać ujawnione. Mediator także nie może zostać powołany przez sąd na świadka w sprawie, w której mediował, chyba że obie strony zgodnie o to wystąpią (art.183).

Wystąpienie przeciw temu jest złamaniem Ustawy z dn. 10 grudnia 2005, która reguluje kwestie związane z mediacją cywilną.

Nagrywanie i filmowanie mediacji

Żaden ze znanych nam mediatorów nie zgadza sie na nagrywanie i filmowanie mediacji. Choć kwestia ta nie jest uregulowana ustawą, jednak mediacje służą porozumieniu stron, a nie zbieraniu materiałów (czytaj „haków”) i na tym powinniśmy sie koncentrować decydując się na mediacje. Chęć zapisu sesji mediacyjnej przywołuje podejrzenie, że oficjalny cel mediacji różni sie od ukrytego celu strony chcącej zbierać informacje.

Cały przebieg mediacji, jak i wszystko co padnie podczas rozmów objęte jest poufnością i jest to nakaz ustawy o mediacji (art 259).

Czym są mediacje?

Być może sami braliście udział w sporze innych osób, samemu nie będąc zaangażowanym emocjonalnie. Jeśli macie dzieci na pewno tłumaczyliście zwaśnionym pociechom czego chce każde z nich i dlaczego nie mogą sie porozumieć, oraz co trzeba by było zrobić, by do porozumienia doszło. To właśnie była mediacja. Jeśli ktoś nie zaangażowany w konflikt pomaga porozumieć się osobom, którym emocje to uniemożliwiają – właśnie mediuje.

Sami czasem prosimy kogoś, kto może spojrzeć na konflikt z zewnątrz o pomoc, gdyż silne emocje często uniemozliwiają zrozumienie drugiej strony. Mediator pomaga obu stronom zrozumieć swoje racje, uznać priorytety i tym samym ułatwić kompromis.

Wydawałoby się, że jest to proste i nie potrzebujemy mediatora, by się porozumieć, jednak w praktyce często jest inaczej. Mediator jako nie zaangażowany, wolny od emocjonalnego oglądu i nie mający osobistych celów w danej sytuacji może skrócić czas dochodzenia do porozumienia oszczędzając tym samym nie tylko ów czas, ale i nerwy.