Manipulacja dziećmi przy rozwodzie

Manipulowanie własnymi dziećmi jest tym, czego nie chcą żadni rodzice. Jednak kiedy górę wezmą emocje, bywa że rodzic szuka nieświadomie wsparcia dziecka. Jest to  ze wszech miar niewłaściwe. Dzieci mają wielką potrzebę sprawiedliwości, dlatego też nie chcą brać strony jednego z rodziców. Wciągane w rozgrywki uczą się ukrywać swoje uczucia i dostosowywać swoje zachowanie do oczekiwań. Takie doświadczenie utrudni im odnalezienie własnych potrzeb i preferencji w dorosłym życiu.

Kiedy powinniśmy zadać sobie pytanie, czy mimo woli nie przekroczyliśmy granicy wpływu, za którą ukrywa się głównie usiłowanie, by dziecko myślało i czuło to, co my na temat drugiego rodzica, a naszego współmałżonka?

  • jeśli wypowiadamy się negatywnie o drugim rodzicu narzekając  „ znowu to robi, jak zawsze”                                    lub krytykując „pozwala ci na wszystko”
  • obciążając współmałżonka odpowiedzialnością za rozpad związku ” zostawił nas”, trudne kontakty ” nic nie chce ze mną ustalić”, złą sytuację finansową” nie przysyła pieniędzy na czas”
  • namawiając dziecko, by załatwiło coś z drugim rodzicem,
  • umawiając się na coś (np. wyjazd) najpierw z dzieckiem, a dopiero potem informując o swoich planach dorosłego
  • nakłaniając dziecko, by stwierdziło, że tata/mama zrobił/a coś źle „widzisz, jak się zachowuje, nie kocha cię”
  • mówienie „zobacz jak cierpię przez nią/niego”, „to zły człowiek”
  • utrudniając spotkania z rodzicem, lub organizując czas w ten sposób, że jest to trudne
  • wypowiadanie się i reagowanie pejoratywne na temat osoby drugiego rodzica, jego bliskich , decyzji życiowych „nigdy nic nie umie załatwić”, „jak zawsze pakuje się w kłopoty”, „we wszystkim słucha się mamusi”

Bywa, że jeden z rodziców rzeczywiście spowodował rozpad małżeństwa, nie płaci alimentów, ma trudną matkę, lub jest emocjonalnie niezrównoważony. Nie należy tego przed dzieckiem ukrywać, jednak jeśli zaczynamy podkreślać negatywne aspekty jego postępowania – najprawdopodobniej mimo woli chcemy, by nasze dziecko podzieliło nasz punkt widzenia. Wpływanie na nie, by tak się stało jest manipulacją.

Stawianie rodzica w negatywnym świetle sprawia dziecku wiele trudności i powoduje dyskomfort. Każde dziecko chce zachować poczucie,  że oboje rodzice są dobrzy. Początkowo więc wybiela postępowanie deprecjonowanego rodzica, tłumaczy jego potknięcia. Konfrontacja następuje zazwyczaj dopiero gdy dziecko jest już dorosłe. Emocje, które się wtedy pojawiają są często bardzo bolesne.

Trudniejsze, lecz wychowawczo o wiele skuteczniejsze, jest podejście ułatwiające dziecku wyrobienie sobie samodzielnego zdania. Dzięki temu wcześnie jest w stanie doświadczyć samemu cech swojego rodzica.

Jeśli drugi rodzic nie bije dziecka, nie maltretuje , nie wykorzystuje, wspierajmy ich kontakty. Nawet jeśli czujesz się zraniona/zraniony, pamiętaj, że nie dziecko zostało skrzywdzone. Ono kocha mamę i tatę cały czas tak samo. Dla jego rozwoju obecność obydwojga was jest równie ważna.

Często się zdarza, że my powstrzymujemy się od manipulacji, lecz widzimy że robi to drugi rodzic uzyskując swoje cele. Dzieci poddają się manipulacji rodziców. Warto jednak uświadomić sobie, że jeśli nie będą umiały się przed nią obronić samodzielnie, w przyszłości nie obronią się także przed szefem, czy opresyjnym partnerem.

Zwracajmy uwagę na takie sytuacje, piętnujmy je w kontaktach z drugim rodzicem. Wymagajmy by przestrzegał ustalonych reguł. I zawsze mówmy o faktach, nie o naszych uczuciach, które w tej sytuacji mają znaczenie mniejsze.

Proces wychowania trwa wiele lat. W perspektywie czasu można nie tylko zrobić wiele dobrego dla własnego dziecka, ale też wypracować z nim głęboki kontakt oparty na wzajemnym szacunku i zaufaniu. W przypadku wywierania wpływu na dziecko staje się to bardzo trudne, a nawet niemożliwe.

Dziecko gdy staje się dorosłe zdarza się, że ogranicza, a nawet zrywa kontakty z rodzicem który traktował je instrumentalnie. Taka bywa cena za poczucie chwilowej przewagi tak pożądanej  w trakcie rozwodu.

6 thoughts on “Manipulacja dziećmi przy rozwodzie”

  1. Maciej Panabazys

    Zdecydowanie tak, dzieci w stosunku do rodziców nie są w stanie rozpoznać manipulacji, szczególnie małe. Jest duża różnica w rozumieniu i możliwości zareagowaniu na sytuację dziecka 4-5 letniego a 16-17 letniego nastolatka. Parentyfikacja, czyli przejmowanie przez dzieci roli dorosłych nigdy nie jest dobrym zjawiskiem i uniemożliwia harmonijny rozwój. Otwarte pozostaje pytanie na ile jako rodzic mamy wpływać na relacje dziecka z drugim rodzicem, na to jak ono czuje się w tych relacjach, jeśli naszym zdaniem drugi rodzic manipuluje.Tego dotyczy powyższy artykuł i odpowiedź jest zależna od wielu czynników. Obserwuję wiele rozstań, w których jedno z rodziców ocenia działania drugiego jako manipulację i ogranicza temu rodzicowi dostęp do dziecka. Na ile ocena takiego rodzica usprawiedliwia ograniczenia kontaktu (np u małego dziecka), czy manipulacją można określić działania lub słowa podejmowane w emocjach, jak wspierać dziecko, by mogło samodzielnie dokonywać oceny, czy to co robi rodzic (a właściwie każdy dorosły) jest czynione dla jego dobra / w poszanowaniu wartości. To niełatwe pytania i tu często o wiele trudniej zgodzić się we wnioskach, niż w tym, ze należy chronić dzieci tam, gdzie one same nie są w stanie się obronić.

  2. „Dzieci poddają się manipulacji rodziców. Warto jednak uświadomić sobie, że jeśli nie będą umiały się przed nią obronić samodzielnie, w przyszłości nie obronią się także przed szefem, czy opresyjnym partnerem.” – ta wypowiedź świadczy o braku znajomości psychologii rozwojowej. Dziecko nie zawsze ma narzędzia, żeby sobie radzić z różnymi doświadczeniami, szczególnie tak podstępnymi, jak manipulacja. 4-5-latek najprawdopodobniej nawet ich nie rozpozna. Dlaczego mówimy o parentyfikacji w kontekście przemocy? Czy nie dlatego, że przemocą jest wymaganie wysiłku nieadekwatnego do poziomu rozwoju dziecka? I że to powoduje negatywne konsekwencje w postaci nieprawidłowego rozwoju osobowości? Dziecko potrzebuje wsparcia, żeby mogło w sobie rozwijać pewność siebie i autonomię oraz żeby potrafiło zidentyfikować i zadbać o swoje granice.

  3. Poszukiwanie metod na skuteczne działania sądowe jest działaniem konfrontacyjnym. Udowodnienie czegokolwiek przed arbitrem nie spowoduje, że drugi rodzic zmieni swoje podejście. Przeciwnie, sytuacja najprawdopodobniej jeszcze się zaogni, a dzieci w długofalowej perspektywie tylko na tym stracą. Zamiast konfrontacji, zapraszamy do mediacji, gdzie szukamy rozwiązań nie podyktowanych przez gorące emocje lecz opartych o głębokie potrzeby.

  4. Wszystko ladnie, pieknie, ale jak udowodnic w Sadzie, ze druga strona manipuluje dziecmi? Jak poznac? Czy dziecko zachowuje sie inaczej? Udziela innych odpowiedzi osobie postronnej, w tym przypadku mediatorowi lub psychologowi?

  5. Pingback: Mediacje rodzinne » Jakie słowa ze strony męża powinny wzbudzić w żonie sygnał alarmowy?

  6. A co ja mam powiedzieć. Brakuje słów. Jestem w trakcie rozwodu, już po badaniach w RODK(29 I br.). Nasz syn jest uczniem I klasy Liceum i obecnie mieszka z ojcem. Mąż ma wyrok (25 I br) za znęcanie się nad rodziną. Starszego syna wyrzekł się i pozbył się z domu. Ja zmuszona jego karygodnym zachowaniem zmuszona byłam schronić się w OIK (VII 2011 r.), a obecnie wynajmuję mieszkanie. Młodszy syn mimo, że był świadkiem tego wszystkiego, został z ojcem (został w domu, w którym się wychował). Gdy przebywałam w OIK otrzymałam pozew rozwodowy (b/orzekania o winie, dziecko z nim i 800 zł alimentów). Dla sądu wskazali stary adres (od 2 m-cy tam nie mieszkałam i razem ze swoją matką wymeldował mnie),mając nadzieję, że nie odbiorę i zacznie otrzyma rozwód na jego zasadach. Gdy się nie udało, rozwód raczkuje już prawie 2 lata. Wnioskowałam o badania w RODK, mając nadzieję, że „fachowcy”odkryją jego psychopatyczną osobowość i totalną manipulację dzieckiem (syn prawie nie utrzymuje ze mną kontaktów, z bratem również). Opinią RODK dostałam prosto w twarz. Mimo wyroku, mimo charakterystyki męża: manipulacja uczuciami syna, uzależnianie go od siebie, skłonność do impulsywnych zachowań itp. nasz syn ma zostać z ojcem, a dla mnie kontakty co 2-gi weekend. Ta decyzja nie ma żadnego uzasadnienia, ani słowa dlaczego. Decyzja o pobycie syna jest całkowicie rozbieżna z oceną każdego z nas z tej opinii. Kontakty takie same były już ustalone w trakcie badań i żadne z nich nie doszły do skutku, mimo że o nie zabiegałam. W opinii ja z synem mam zaproponowaną pomoc psychologiczną, a sprawca przemocy i manipulant nie ma postawionych żadnych ale to żadnych wymagań. To ja wnioskowałam o RODK, a teraz jestem całkowicie rozczarowana i zawiedziona. Bardzo boję się o psychikę syna. O co w tym wszystkim chodzi, bo na pewno nie o dobro dziecka. Panie z RODK potraktowały nasz problem niczym rywalizację równorzędnych partnerów. Wygrał mąż, a w rezultacie przegrał nasz syn. On nigdy nie odważy się sam kontaktować z nami (ze mną i z bratem), bo jesteśmy wrogami ojca, a on musi udowodnić ojcu, że jest lojalny. Jak RODK wyobraża sobie naszą terapię, skoro ja nawet kontaktów nie mogę się doprosić???!!! „Fachowcy” z RODK okazali się ignorantami problemu i kolejnymi manipulantami, bo przecież ich opinia jest niemalże wyrocznią dla Sądu. I ja mam się poddać terapii takim ludziom…
    Proszę o podpowiedź, co mam dalej robić? Jak pomóc synowi.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.