Dlaczego w kłótni ranimy się nawzajem i jak to zmienić

Gdy siła emocji jest tak wielka, że intelekt zostaje odsunięty na dalszy plan, władze nad nami przejmuje starsza ewolucyjnie część mózgu, która ma tylko trzy tryby:

  • Atak
  • Ucieczka
  • znieruchomienie (zamrożenie)

Rozum może zostać zatrudniony jedynie do uzasadniania działań podejmowanych pod wpływem emocji.

Kiedy napięcie jest trudne do wytrzymania, potrzeba poczucia natychmiastowej ulgi jest silniejsza niż chęć zrozumienia, co się naprawdę stało. Wtedy pomaga choćby to, że ktoś inny poczuje się gorzej. Najlepiej żeby była to osoba, którą obarczamy odpowiedzialnością za nasz stan. Choć takie „dowalenie” przynosi ulgę i satysfakcję, jednocześnie wzmaga spiralę przemocy, oskarżeń i braku zaufania.

Gdy nie mamy świadomości własnych uczuć, albo nie potrafimy nad nimi zapanować  nieświadomie atakujemy osobę z którą jesteśmy w konflikcie. Jej reakcje odbieramy jako atak. Odczuwamy ulgę i możemy na partnerkę/partnera zrzucić winę za negatywne emocje.

Tylko jeśli porzucimy obarczanie się winą możemy podzielić się odpowiedzialnością i zatrzymać ranienie się

Świadomość stanów, w jakich się znajdujemy możemy uzyskać tylko badając własne uczucia. Kiedy już zobaczymy i zrozumiemy władające nami emocje, odzyskamy wpływ na własne reakcje. Wtedy będziemy w stanie zachowywać się w sposób bardziej świadomy. Możemy zatrzymać chęć natychmiastowego odczucia ulgi i wyrównania rachunków.

Jeśli chcesz ukarać partnera / partnerkę, obarczyć poczuciem winy lub sprawić ból znaczy to, że jesteś uwikłany/a w grę oprawcy i ofiary.

Aby rozpocząć proces pokojowego poszukiwania rozwiązań musisz:

  • zatrzymać oskarżenia i obronę (tłumaczenie się)
  • oddzielić czucie emocji od ich okazywania
  • ujawniać ból sprawdzając, czy druga osoba jest gotowa zmieniać zachowania na nie raniące
  • odkrywać co się stało
  • poszukiwać opcji rozwiązań uwzględniających potrzeby obu stron

Terapia po rozstaniu – gdy kryzys nie kończy się wraz z rozwodem

Terapia po rozstaniu, po rozwodzie nie jest w Polsce popularna. Takie działania kojarzone są z próbą przezwyciężenia kryzysu w związku, ratowaniem małżeństwa. Jeśli związek przestaje istnieć po co terapia?

Okazuje się, że jest w tym głęboki sens, szczególnie jeśli w rozstającym się związku są dzieci. Jeśli rodzice czują odpowiedzialni za los swoich dzieci będą musieli się ze sobą kontaktować w celu ustaleń i podejmowania decyzji. Żaden, nawet najlepszy plan wychowawczy nie przewidzi wszystkiego, co niesie ze sobą życie. Także pojawiają się nowe informacje, spojrzenia, czy sytuacje, które trzeba uwzględniać.

Jeśli emocje związane z rozstaniem nie wygasły, nie zostały „przetrawione” i wciąż wpływają na proces komunikacji – większość rozmów będzie trudna, a i ustalenia mogą być niestabilne. Ten stan negatywnego nastawienia emocjonalnego odbierany jest również przez dzieci i staje się głównym obciążeniem w kontaktach z każdym z rodziców. Dzieci mogą filtrować informacje, podawać wersję pożądaną przez danego rodzica, mogą także wygrywać różnice zdań i nastawienia do osiągania własnych celów mówiąc każdemu co innego.

Podczas terapii porozstaniowej można zobaczyć co z obu stron doprowadziło do rozpadu więzi, jakie zachowania, czy przekonania były destrukcyjne. Odkrywając takie informacje o sobie, poznając emocje i motywacje byłego partnera/partnerki można wyraźniej zobaczyć rolę i wkład każdej ze stron w ten proces. Łatwiej jest wtedy wybaczyć drugiej stronie, sobie i pogodzić się z tym, że na ten moment żadne z partnerów nie potrafiło w skuteczny sposób przezwyciężyć negatywnych tendencji. Wiedząc jakie cechy, elementy światopoglądu były zarzewiem kryzysu można podczas wspólnych ustaleń pamiętać o tym i zachowywać szczególną wrażliwość i wyczulenie w tych kwestiach.

Rozwiązywanie problemów emocjonalnych, które doprowadziły do kryzysu w związku ułatwia dogadywanie się i rozwiązywanie problemów wychowawczych.

Terapia po rozstaniu sięga głębiej w emocje, światopogląd, motywacje. Niekiedy, gdy ból, uraza wciąż jeszcze są żywe początkiem procesu pojednania mogą być mediacje rodzinne, które dotyczą raczej stanowisk i podejść, a nie emocji, które za nimi stoją. Często wspólne , konkretne ustalenia, które uda się osiągnąć podczas mediacji rodzinnych pokazują, że porozumienie jest możliwe mimo różnic i warto odkryć co jest potrzebne, by nie był do tego za każdym razem potrzebny mediator. Jest to tańsze i bardziej naturalne.

Czy mediacje rodzinne lub terapia par mogą rozładować kryzys lub zatrzymać rozstanie?

Gotowość do rozstania świadczy o poważnym kryzysie w związku i zazwyczaj wiąże się z ambiwalencją uczuć, kiedy równie dużo przemawia za rozstaniem, jak i przeciw niemu. Na tym etapie spotkania mediacyjne są bardzo pomocne. Umożliwiają ustalenie co tak naprawdę się dzieje i co byłoby niezbędne, żeby związek mógł trwać. Wypracowane ramy pozwalają też oceniać czy zmiany są wprowadzane i tym samym czy bycie razem ma szansę na harmonijne trwanie, czy też nie.

Jeśli po takich mediacjach rodzinnych zmiany pojawiają się w relacji – może to być początek wspólnego poszukiwania sposobów na rozładowywanie i przekształcanie konfliktów przy pomocy terapii par, we wspólnej pracy rozwojowej we dwoje lub w grupach rozwojowych.

Jeśli zmiany nie następują pojawia się pewność, że związek nie ma już sensu i gdy dojdzie do mediacji rodzinnych, łączy się z oczekiwaniem ustaleń dotyczących rozstania. Drugi partner/partnerka zazwyczaj nie jest gotowy/a na podjecie takiej decyzji, wszystkimi siłami stara się nie dopuścić do rozstania. Niestety w tej fazie nawet, jeśli partner odchodzący zgodzi się „spróbować” nie jest to decyzja podyktowana nadzieją, a raczej strachem, niepewnością, lub potrzebą udowodnienia, że „I tak nic z tego nie będzie.”

Bycie razem podyktowane tymi motywacjami nie ma szansy być w pełni satysfakcjonujące, gdyż decyzja o odejściu jest niejako w uśpieniu, ale wpływa na podejście, zachowania i emocje.

Mediacje rodzinne mogą pomóc w tej sytuacji dopiero wtedy, gdy oboje partnerzy dojdą do wniosku, że rozstanie może przynieść im więcej korzyści niż bycie razem, lub zgodzą się na proces rozdzielenia (nieformalnej separacji) w celu sprawdzenia, jak się z tym czują.

Im wcześniej dojdzie do spotkania w ramach mediacji rodzinnych, tym lepiej. O wiele łatwiej jest negocjować zmianę, gdy konflikt jeszcze nie przekształcił się w kryzys. Choć wciąż wiele osób uważa, że takie spotkanie, obojętne czy mediacje rodzinne, czy terapia par, świadczy o osobistej klęsce i budzi wstyd, warto poprosić o wsparcie osoby z zewnątrz, żeby zmniejszyć ilość trudnych emocji i wspólnie znaleźć rozwiązanie.

Reaktywność emocjonalna

Często podczas sesji mediacyjnej obserwujemy  wielką potrzebę wytłumaczenia  swoich dotychczasowych motywacji, przedstawienie własnej wersji wydarzeń oraz odparcie oskarżeń. To pragnienie bywa tak silne, że przemowy ciągną się przez kolejne minuty, a główny cel mediacji, czyli ustalenia, nawet nie zostają dotknięte.

Designed by Freepik

To, czy mediator zrozumie przyczyny, nie ma większego znaczenia dla samego procesu budowania porozumienia. Mediacja to nie sąd, nie chodzi o wydanie wyroku, kto ma rację, lub kto jest bardziej skrzywdzony. Dla wielu osób jednak reakcje emocjonalne (potrzeba akceptacji, wyrażenie złości, potrzeba sprawiedliwej oceny) przesłania cel, czyli dokonanie ustaleń, które będą organizowały przyszłe życie całej rodziny.

Zatrzymanie emocji nie jest łatwe i wymaga wiele wysiłku. Daje ono jednak szansę świadomego wyboru reakcji. Warto postawić sobie proste pytanie: czy reakcja, której domagają się moje emocje, przybliży mnie do osiągnięcia celów, dla których  zgodziłem się na mediacje? Bardzo pomaga też robienie notatek, dzięki którym później możemy szybko ocenić, czy to co zapisaliśmy, jest bardzo ważne, średnio ważne czy zgoła nieważne.

W mediacjach rodzinnych tonują się emocje i  rozmowa kierowana jest na tory konkretnych ustaleń.

Emocje, jako reakcja atawistyczna, pochodzą z głębin naszego „gadziego mózgu” i powodują jednoznaczną, natychmiastową reakcję. Kiedy one trzymają ster, nie ma  czasu ani gotowości na namysł, otwartość, ocenę zysków i strat. Sposoby reakcji ograniczają się do ataku, ucieczki lub znieruchomienia.

W studzenie emocji zaangażowana jest kora nowa, która może lepiej ocenić obecną sytuację i dobrać adekwatną reakcję. Jak zaprosić najmłodszą ewolucyjnie część naszego mózgu do współpracy? Niezbędna do tego jest świadomość własnych celów i potrzeb. Kiedy koncentrujemy się na tym, czego potrzebujemy, łatwiej wyhamować rozpędzoną lokomotywę gniewu, zebrać myśli i skoncentrować się na tworzeniu porozumienia mediacyjnego, które może skierować  nas na nowe, spokojniejsze ścieżki.

Czy mediacje mogą ułatwić kontakty z wnuczką?

Efekty mediacji rodzinnej zależą od tego, czy każdy z uczestników może uzyskać dzięki niej coś ważnego dla siebie.

Jeśli po jednej stronie jest gotowość dogadania się, po drugiej zaś nie ma potrzeb, o których zaspokojenie warto zawalczyć, mediacja ma małe szanse powodzenia. Dlatego przed mediacjami warto  stworzyć listę własnych potrzeb i jasno określonych oczekiwań.

Przyczyny utrudniania kontaktu babci lub dziadka z wnuczkiem/wnuczką mogą być różne. Najczęstszą przyczyną jest brak poszanowania zasad realizowanych przez jedno, bądź oboje rodziców. Żywienie i zachowanie to kontrowersje dyżurne.

Dziadkowie, mający już za sobą doświadczenie wychowania własnych dzieci, niechętnie przyjmują nowe podejścia. Zwłaszcza, jeśli uznają je za niezdrowe, niewłaściwe lub wręcz szkodliwe. Znany jest przypadek, że przebiegła babcia przechytrzyła rodziców wegetarian nazywając w obecności wnuka szynkę serkiem i w ten sposób przemycała mięso do diety dziecka.

Kiedy rodzice odkrywają, że dziadkowie nie liczą się z ich zdaniem i preferencjami wychowawczymi, ograniczają dziadkom dostępność wnuków.

Zdarza się także, że manipulowanie kontaktami z wnuczkiem lub wnuczką jest elementem strategii wymuszenia na dziadkach pożądanych reakcji. Takie postawy, jakkolwiek bardzo bolesne dla starszego pokolenia, nie biorą się z niczego i zazwyczaj są wynikiem niewłaściwego wspierania samodzielności oraz niejasnych reguł pomocy finansowej dorosłemu dziecku. W takim przypadku mediacja może być pomocna, o ile zapoczątkuje głębszy proces zmiany wpływający na postawy i wartości nie tylko dorosłych dzieci, ale i starszych rodziców.

Są wreszcie i takie sytuacje, gdzie nie rozwiązane problemy emocjonalne między rodzicem a dorosłym dzieckiem wpływają na brak zaufania i niechęć na udostępnianie wnuka.

W przypadku gdy kobieta jest samotną matką i nie ma wsparcia w mężczyźnie, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza. Dziadkowie rozpościerając parasol pomocy nad córką odzyskują niejako dwoje dzieci, starsze biologiczne i młodsze, wnuka lub wnuki. Stają się dzięki temu niezbędni, a rodzic staje się w tym układzie bardziej dzieckiem niż dorosłym.

Gdy babcia żyje samotnie z córką i wnuczką – napięcie emocjonalne może zakłócić relację w sposób znaczący. W tym przypadku najczęściej skuteczna okazuje się terapia rodzinna.

 

 

Czego dla mediacji możemy nauczyć się od negocjacji?

W mediacjach, prócz uczestników negocjujących między sobą, mamy także osobę bezstronną, która wpiera proces komunikacji i wzajemnego zrozumienia. Możemy skorzystać z umiejętności fachowca, ale także możemy przywołać spojrzenie obserwatora, który potrafi dostrzec wszystko z lotu ptaka. To podejście umożliwia zauważenie różnic, których nie widać z osobistej perspektywy.

Oto w skrócie pięć elementów ważnych w negocjacjach i wskazówki, jak możemy z nich skorzystać w rozmowie z partnerem.

  1. Oddziel człowieka od problemu. Mów o konkretach, które ci nie pasują, przeszkadzają, albo złoszczą. Pamiętaj, by opisywać je od strony tego co czujesz, bez obwiniania partnera. Co w tobie wywołują konkretne zachowania i czego potrzebujesz w zamian. Nie oskarżaj o złe intencje, pytaj o motywacje i potrzeby.
  2. Nie bój się stawiać oczekiwań. Mów, czego naprawdę potrzebujesz, co jest dla ciebie naprawdę ważne. Nie ograniczaj się i przywołaj całą listę potrzeb, ale zbudowaną w sposób konstruktywny. Kto wie, która najłatwiej będzie zaspokoić?  Możesz spierać się o jedną rzecz, ale wybierz problem, dzięki  rozwiązaniu którego naprawdę poczujesz się lepiej.
  3. Graj w dobrego i złego policjanta. Kiedy partner walczy, walcz i ty. Jeśli zobaczysz, że słabnie, wesprzyj go by w zgodę wszedł jako współzwycięzca. Jeśli usztywnisz się tylko w jednej roli, nie załatwisz nic dla siebie, a związek zniszczysz.
  4. Zbierz informacje o partnerze. Zapamiętuj, notuj to co dla niego ważne, nie koncentruj się na szczegółach w rodzaju ulubiony zapach, czy kolor, to nieistotne detale. Przywołuj w rozmowie to, co ma znaczenie dla twojej połówki, uzyskuj potwierdzenie, lub dopytaj dlaczego zaszła zmiana w preferencjach. Ujawniaj to, co jest trudne, by nic nie zmieniło się w czarne szczyty.
  5. Zachowuj obiektywne kryteria. Uzyskaj pewność obustronnego zrozumienia. Powtarzaj własnymi słowami wypowiedź partnera, aż otrzymasz potwierdzenie zgodności z intencją przekazu. Oczekuj odpowiedzi, podsumowań. Zbuduj protokół zgodności – lista wspólnych punktów, które umożliwią Wam dobre działanie. Upewnij się, że ustalenia obowiązują, zaplanujcie, co się będzie działo w różnych wersjach rozwoju wypadków. Oboje jesteście gwarantami w tej sprawie: działacie we wspólnym celu, którym jest zbudowanie nowego stylu reakcji i nastrojów.

Pamiętaj, to instrukcje zadziałają tylko wtedy, kiedy człowiek z drugiej strony chce się z Tobą dogadać. Jeśli ktoś twardo negocjuje – warto skorzystać z opisu tych wskazówek w wersji dla negocjatorów.

Mediacje on-line: kiedy i dla kogo?

Mediacje rodzinne on-line to odpowiedź na potrzeby osób, którym odległość utrudnia wypracowanie porozumienia w trudnych sprawach.

Kiedy jedno z partnerów zmienia miejsce zamieszkania, podejmuje pracę za granicą lub wyjeżdża z innych przyczyn, osobiste spotkanie może być trudne do zorganizowania. Tym bardziej, że na ogół sesji potrzeba kilku, a trudno oczekiwać, żeby ktoś przyjeżdżął co 2 tygodnie np. z USA .

Na szczęście nowoczesne  sposoby komunikacji dają szansę na porozumienie również w takiej sytuacji.

Sesje mediacji on-line z wykorzystaniem np. skype’a pozwalają ustalić  najważniejsze kwestie do załatwienia i poszukać wspólnie najlepszego sposobu ich rozwiązania. Uczestnicy mediacji i mediatorzy są wtedy w tej samej sytuacji, tzn. widzą się za pośrednictwem internetowego łącza.

Możliwe również jest rozwiązanie, że uczestnicy mediacji rodzinnych są w tym samym miejscu, przed wspólnym komputerem w dowolnym miejscu na świecie, zaś mediatorzy łączą się z nimi z Polski. Dzieje się tak w przypadku, gdy Klienci nie mają polskojęzycznego wsparcia w aktualnym miejscu zamieszkania.

Takie mediacje, mimo ograniczonego kontaktu między uczestnikami a prowadzącymi, mają podobną skuteczność, co sesje z osobistym udziałem wszystkich zainteresowanych.

 

 

Dlaczego przyjść na mediacje rodzinne?

Dlaczego ludzie decydują się na mediacje rodzinne? Dlaczego powierzają swój konflikt rodzinny obcym osobom?

Nie możemy się dogadać, każda próba kończy się fiaskiem.

To, co się stało, przekroczyło wszelkie granice.

Przeraża mnie, że mogłem powiedzieć coś takiego do żony, Dla mnie to jest dno.

Poczułam się jak śmieć.

Rozmowa w obecności mediatorów dyscyplinuje, tonuje emocje, umożliwia usłyszenie się nawzajem. Pozwala na refleksje, spojrzenie na konflikt z innej perspektywy, podsumowanie.

Zależy nam na zupełnie różnych rzeczach, mamy całkowicie inne podejście na temat tego, co jest ważne.

Z chaosu kłótni, emocjonalnej zawieruchy może wyłonić się  poczucie, co jest istotne dla mnie teraz, co sądzę o naszym związku.

Potrzebuję wyszukać w sobie argumenty, że nie mieliśmy innego wyjścia, niż rozstanie.

Powinienem nauczyć się panować nad sobą.

Miłość dla mnie jest ważna, nie chcę związku z rozsądku.

Mediacje rodzinne  są pomocne tam, gdzie nie ma już otwartości na terapię małżeńską. Dobrze sprawdzają się także w sytuacjach, gdy jedno z partnerów jest skłonne pracować nad relacją, ale ma uprzedzenia dotyczące udziału w terapii.

Spotkanie z mediatorami może zostać także użyte do negocjowania warunków utrzymania związku oraz kolejnych kroków, które zostaną podjęte w wyniku wspólnej decyzji.

Czy jedna sesja terapii dla par może pomóc?

Różne są podejścia i metody terapii par. Niektóre wymagają umówienia się na określoną ilość sesji, lub regularne sesje przez określony czas.

W Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach nie umawiamy się na określoną ilość sesji. Może okazać się, że nawet podczas jednego spotkania parze uda się osiągnąć pożądany efekt, szczególnie jeśli konflikt nie jest zadawniony oraz zbyt głęboki.

Pomogło nam to jedno spotkanie, nie przychodziliśmy więcej, bo nie mieliśmy pieniędzy.

Wspieramy pary w samodzielnym radzeniu sobie z trudnościami. Jeśli małżeństwo potrzebuje niewielkiego wsparcia, by o własnych siłach wychodzić z kryzysu – lepiej, by pieniądze i czas przeznaczali na coś, co wzmocni wieź.

Druga i kolejne sesje pozwalają zweryfikować, czy para zmierza w dobrą stronę, pomaga także w odkryciu głębszych przyczyn trudności, na które natyka się związek w kryzysie.

 

Co pogłębia kryzys małżeński – Czterej Jeźdźcy Apokalipsy

Pewne zachowania sprzyjają rozładowaniu napięcia i osiągnięciu konsensusu, a inne powodują zwiększenie negatywnych emocji i eskalację konfliktu.

John Gottman, badacz komunikacji międzyludzkiej opisał cztery podstawowe podejścia, które w najskuteczniejszy sposób wpływają na to, że kłótnie biorą zły obrót.

Oto Czterej Jeźdźcy Apokalipsy – strategie komunikacji międzyludzkiej niosące zniszczenie i śmierć uczuć w relacjach.

Pogarda – objawia się sarkazmem, wyśmiewaniem się, poniżaniem oraz niewerbalnymi oznakami takimi jak prychanie, mimika. Wynika z poczucia wyższości względem atakowanego partnera i złego o nim mniemania.

Krytykowanie – oskarżanie o złe intencje, kłamstwa, generalizowanie w formie zwrotów „ ty zawsze, ty nigdy”. Krytycyzm jest podejściem, które jednoznacznie określa osobę atakowaną, jako zachowującą się niewłaściwie.

Defensywność – postawa obronna wiąże się z poszukiwaniem winy u drugiej osoby, pojawia się wraz z poczuciem bycia atakowanym/ą, zranienia, odrzucenia.

Odmowa kontaktu – odcinanie się jest reakcją na emocje, które są zbyt mocne. Jest to ucieczka od wymiany zdań, gdy nie można już wytrzymać napięcia, lub nie potrafi się uzyskać uznania własnych racji. Taka reakcja uniemożliwia rozwiązanie konfliktu, może też wywoływać złość i gniew, uniemożliwia bowiem jakąkolwiek interakcję.

Nawykowe stosowanie tych strategii sprawia, że problemy nie zostają rozwiązane w sposób satysfakcjonujący obie strony. Poczucia takie jak wyższość własnej racji, głupocie drugiej strony, posądzanie o celowe, świadome działanie o negatywnym charakterze, a wreszcie poczucie zranienia i odrzucenia powodują, że konflikt małżeński pogłębia się aż do rozwodu.

Lekiem na problemy małżeńskie jest zmiana sposobu komunikowania się.

Nie zlikwiduje to kłótni, ale pomoże w konstruktywnym ich rozwiązywaniu. Tylko to może sprawić, że terapia par przyniesie dobre efekty. Nawet dobry psycholog nie będzie w stanie zmienić związku dwojga ludzi, jeśli będą wciąż używali destrukcyjnych schematów komunikacji.

Jeśli zastanawiasz się czy terapia par może być dla was dobra – zadzwoń i upewnij się.