Kiedy związku nie da się uratować?

Jedną z częstszych przyczyn poważnych kryzysów w związkach bywa pozornie pozytywna cecha jednego z partnerów, mianowicie łagodność. Pod określeniem „osoby łagodnej” rozumiem kogoś, kto dla dobra relacji nie decyduje się na  wyraźne postawienie granic, odpuszcza wiele, godzi się na niedogodności płynące z zachowań bliskiej osoby. Wybaczanie drobiazgów („bo to drobiazgi i nie warto o nie wojować”) i pozostawianie  sytuacji bez zmian, kojarzy mi się z wielką ciężarówką, która z łatwością pomieści ten drobny kamyczek, jakim jest np. rozrzucanie ubrań w nieładzie. „Łagodnym” szkoda również psuć nastroju kiedy partner w towarzystwie zwraca się o nich z lekceważeniem („to nic takiego, przecież w domu powiedział, że mnie kocha.”), ani wytaczać dział w sprawie informowania o planowanym spóźnieniu. Wielka ciężarówka pomieści wszystko. Czy aby na pewno?

Wieloletnie doświadczenie w pracy z parami pokazuje, że nawet najbardziej wytrzymała osoba ma jednak granice znoszenia tych, pozornie drobnych, nieprzyjemności. Nasze życie składa się z drobiazgów i kiedy uciążliwości jest zbyt wiele, poziom frustracji  grozi wybuchem. Ciężarówka się opróżnia.

volvo

Lawina pretensji o, drobne w końcu, sprawy zasypuje sprawcę  długoletniego nieraz, skrywanego niezadowolenia. Spod takiej góry bardzo trudno się wygrzebać. Nierzadko jest to niemożliwe, zwłaszcza, że kwestie często dotyczą wieloletnich zaszłości. W takim momencie jest już za późno na ratunkową terapię par.

Jak się przed tym bronić? Potrzebne są działania profilaktyczne.

 

 

 

 

 

 

Rodzice dorosłych dzieci

Konflikty pomiędzy rodzicami a dorastającymi dziećmi to standard w niemal każdej rodzinie. Budowanie autonomii przez młodego człowieka wiąże się z kontestowaniem prawd i zasad głoszonych przez starsze pokolenie. Z czasem emocje opadają, a sytuacja wraca do normy czyli relacje się porządkują. Niestety, nie jest to norma: wcale nierzadko dorosłe dzieci i starzejący się rodzice nie umieją dojść do porozumienia w ważnych sprawach: stylu życia czy wychowania wnuków. Wszyscy są już dorośli i równie zacięcie bronią swoich poglądów, co uniemożliwia przyjazne kontakty. Wtedy w świadomości rodziców mogą pojawić nie następujące myśli:

  • W wychowaniu popełniłam błędy.
  • Teraz wiele rzeczy zrobiłbym inaczej, ale tego, co jest teraz nie potrafię zmienić.
  • Chciałam dobrze, wszystko robiłam dla syna a on teraz nie chce ze mną się kontaktować.
  • Nie widzę wyjścia z tej sytuacji i to mnie zjada.

Poczucie bezsilności jest objawem, że relacja zabrnęła w ślepy zaułek.

Każda relacja jest inna, lecz jeśli pada stwierdzenie : „Wszystko robiłam dla syna, a teraz on wojuje z nami i nic do niego nie dociera”, można sądzić, że rodzic, wprawdzie działał w dobrej wierze, ale dbał o sfery, które z punktu widzenia dziecka nie były wcale najważniejsze. Najczęściej rodzice zajmują się zabezpieczeniem materialnym kosztem uczuć, obecności, wsparcia emocjonalnego. Wtedy dziecko stając się dorosłym człowiekiem pozostaje z przyzwyczajeniem, że rodzice zabezpieczają jego potrzeby materialne, a emocjonalna bliskość i partnerskie relacje między nimi nie istnieją. Aby osiągnąć cel, czyli wsparcie finansowe, chwyta się różnych sposobów. Najczęstsze są wymuszenia i szantaże grożące rodzicom zerwaniem kontaktu z nową rodziną córki lub syna, a co najdotkliwsze, z wnukami.

Nie sposób w jednej chwili zmienić sposobów funkcjonowania rodziny, które powstawały całe lata. Jako rodzice nie możemy także oczekiwać, że nasze dzieci zaczną nas inaczej traktować, jeśli my pozostaniemy w dotychczasowym schemacie postępowania.

  • Chcę, żeby nie robił głupot, nie pogrążał się w bagnie.
  • Mówiłam mu, tłumaczyłam – on się wciąż przeciwstawia i broni.
  • Mówię: nie wojuj z nami, to nas doprowadzi do zagłady, ale nic do niej nie dociera.

Takie stwierdzenia świadczą, że stare podejście, które doprowadziło do problemów, choć w zmodyfikowanej formie, wciąż jest aktywne. Dziecko jest już przecież dorosłym człowiekiem, nie można więc postawić go do kąta, czy zmusić klapsem do pożądanych zachowań.

Co zatem można zrobić? W jaki sposób uzdrowić relacje z dorosłym dzieckiem?

Łatwo oczekiwać, że syn, lub córka zrozumie swoje błędy i poprosi o wybaczenie, ale taka sytuacja może nie nastąpić. Jeśli chcemy osiągnąć trwałą zmianę w relacji, musimy zacząć od siebie.  Jest to szczególnie trudne, gdy nasze cele umieszczone były na zewnątrz nas. Takim zewnętrznym celem jest robienie wszystkiego dla dzieci. Tymczasem nasze dziecko jest już dorosłe, nie musimy, a nawet nie powinniśmy wyręczać go w życiowych zadaniach. Nauczyliśmy go tyle, ile daliśmy radę, dalej powinno radzić sobie samo, niczym ptak, który wyfrunął z gniazda.

Rodzice dorosłych dzieci mają przed sobą całkiem nowe wyzwanie. Najwyższy czas na znalezienie swojego własnego sensu, własnego celu w życiu. W ten sposób możemy osiągnąć pewien dystans do oczekiwań dorosłych dzieci, jeśli staną sprzeczności z naszymi osobistymi celami.

Jak świadomie rozwiązywać problemy w związku

W swoim odczuciu zazwyczaj działamy świadomie, jednak wyniki badań pokazują, że większością naszych działań i decyzji kieruje podświadomość. Wszystkie działania, które ze względów bezpieczeństwa wymagają natychmiastowej reakcji, są sterowane przez starsze ewolucyjnie części mózgu.

Choć świat stał się bezpieczniejszy i mniej jest sytuacji zagrażających naszemu życiu, wciąż  jest wiele zdarzeń, które wywołują w nas podobne w sile i intensywności reakcje.

Bywa tak np. w bliskich relacjach, gdzie działania innych odczytujemy często jako atak, chęć zdominowania naszej osobowości, bądź zawładnięcia naszą wolą. Wtedy do akcji rusza podświadomość: automatycznie wybieramy jedną z  dwóch strategii: walcz lub uciekaj. To z kolei uruchamia reakcje partnera i tak, nie wiadomo kiedy, wciąga nas emocjonalna szamotanina.

Dopiero kiedy emocje opadną, przychodzi czas na refleksję nad tym, co się wydarzyło. Niejednokrotnie na spokojnie rozważając całą sytuację dochodzimy do wniosku, że podświadome zachowanie wcale nie przysłużyło się nam najlepiej. Niestety, przy reakcjach automatycznych nie ma czasu na spokojne planowanie strategii. Dlaczego w silnych emocjach tracimy zdolności logicznego myślenia?

Odpowiedź tkwi w fizjologii. Mózg reaguje na impulsy biochemiczne. Ich siła i intensywność są podstawą wyboru działania.  Ocena sytuacji jest interpretacją sygnałów związanych z emocjonalnym odbiorem wydarzenia. Wynika z tego jasno, że burzliwe reakcje są odzwierciedleniem stanu naszych emocji, nie zaś naszym świadomym wyborem. Aby zmienić schemat reagowania, musimy świadomie się  przeprogramować zanim jeszcze wpadniemy w wir emocjonalny.

Weryfikacja przydatności rożnych reakcji dla długoterminowych korzyści osobistych i dla związku to jedno z podstawowych narzędzi świadomej zmiany siebie oraz relacji, w których żyjemy.

Gdy po rozstaniu matka z córką wraca do rodziców

Dorosła kobieta, która po rozstaniu zostaje sama z dzieckiem, często narażona jest na obniżenie poziomu życia. Temu, czym do tej pory zajmowała się para, teraz musi sprostać jedna osoba. Życiowe wyzwania czyli konieczność utrzymania siebie i (w zależności od ustaleń z byłym partnerem) dziecka, praca i jednoczesna opieka nad dzieckiem lub dziećmi spadają na barki osoby, która  w tym samym czasie musi poradzić sobie z dramatem rozstania i nierzadko burzliwego rozwodu.

W trudnych chwilach chętnie korzystamy z pomocy bliskich. Jeśli rodzice posiadają możliwości mieszkaniowe, samotna kobieta z dzieckiem lub dziećmi często powraca do swego domu rodzinnego. To rozwiązanie może za jednym zamachem załatwić kilka problemów:

  • zapewnia darmową i godną zaufania opiekę nad dzieckiem
  • daje bezpłatne mieszkanie
  • niesie wsparcie emocjonalne i finansowe.

Taka decyzja, z pozoru idealna i wspierana przez dziadków „odzyskujących” córkę i wnuczki na stałe, niestety może mieć także negatywne skutki.

Porażka w związku, utrata niezależności i samodzielności sprawia, że młoda kobieta cofa się do relacji rodzic – dziecko. Potrzebuje wsparcia, a rodzice chętnie jej go udzielają. Dziadkowie w tym czasie zazwyczaj przeżywają falę mobilizacji. Stają się niezbędni, ich rola w życiu córki gwałtownie rośnie.  „Odzyskują” swoje dziecko, a wraz nim zyskują kolejne, wnuka lub wnuki, przeżywając swoisty powrót do czasu, gdy byli rodzicami. Niejako automatycznie przejmują kontrolę i odpowiedzialność za córkę i jej dzieci.

Cały proces ulega znacznemu nasileniu, gdy córka decyduje się zamieszkać ze swoją samotną matką.

Ojciec dziecka, którego matka po rozstaniu zamieszkuje z rodzicami, często czuje się bezsilny wobec wpływu dziadków na swoją córkę lub syna. Ten wpływ  nierzadko rozciąga się na decyzje byłej partnerki, która mimowolnie przyjmuje punkt widzenia rodziców za swój. Razem potrafią tworzyć wspólny front, który przeciwstawia się ojcu, jego kontaktom z dzieckiem, jego koncepcjom wychowawczym, czy pomysłom spędzania wspólnego czasu.

Podporządkowanie rodzicom jest ceną, którą kobieta płaci za pomoc i wsparcie. Niestety, długotrwale mieszkanie  z dzieckiem  razem z rodzicami może mieć negatywny wpływ na podejmowanie przez nią niezależnych decyzji i samodzielne kształtowanie własnego życia.

Problemy komunikacji w związku a specyfika działania mózgu

Analiza problemów wielu par wskazuje, że podłożem większości z nich są zaburzenia procesu komunikacji. Dlaczego, chociaż tak bardzo potrzebujemy zrozumienia, nie potrafimy skutecznie wyrażać siebie ani usłyszeć partnera?

Przyczyna leży nie tylko różnicy między działaniem umysłu kobiety i mężczyzny, ale przede wszystkim w samej zasadzie funkcjonowania ludzkiego mózgu. Szczególnie istotna jest w tej materii specyfika zarządzania zasobami energii.

Nasza świadomość czyli poczucie „ja”, wymyślanie różnych rozwiązań, odkrywanie nowych obszarów i mechanizmów, odbywa się w korze nowej, cienkiej warstwie wierzchniej mózgu. Jej funkcjonowanie wymaga olbrzymich ilości energii. Wystarczy powiedzieć, że niektórzy szachiści podczas kilkugodzinnej partii potrafią stracić na wadze nawet 5 kg! Tego rodzaju myślenie prócz energochłonności zajmuje także wiele czasu. Żeby zmniejszyć zużycie cennej energii, nasz mózg dąży do optymalizacji działania. Większość jego części, np. pień mózgu, móżdżek, układ limbiczny reaguje w ułamku sekundy. Informacje przetwarzane są błyskawicznie,a większość reakcji wyzwala się  automatycznie, podświadomie. Dzięki temu jesteśmy w stanie przetrwać, natychmiast reagując na zagrożenie.

Sytuacje, które stają się dla nas znane i powtarzalne, powodują, że reakcje na nie stają się automatyczne. W ten sposób mózg oszczędza energię i czas. Neurobiologowie mawiają, że w mózgu nie ma okna. Znaczy to, że impulsy, które odbieramy za pośrednictwem ciała przetwarzane są w różnych częściach naszego mózgu, a dopiero po „obróbce”  komputer pokładowy wysyła sygnał reakcji. Takie opracowanie informacji polega, z grubsza rzecz ujmując, na dopasowaniu nowych danych do znanego wcześniej wzorca. Innymi słowy nasze struktury poznawcze opierają nowe sądy o to, co już znamy.

Dlatego tak łatwo popadamy w schematyzm podejść, ferujemy sądy „ty zawsze” i „ty nigdy”, z góry zakładamy, że wiemy, co druga strona myśli i chce powiedzieć lub zrobić. Po prostu mózgowi łatwiej skorzystać z gotowych  wzorców. Oszczędza energię  zamiast zebrać więcej informacji, czyli np. dopytać zamiast robić milczące założenia i reagować na nie.

Zmiana własnych reakcji i sądów wymaga sporo wysiłku, a jeszcze trudniejsze jest dostrzeżenie takich zmian u partnera. Dostrzeżenie ich i włączenie w swoje postrzeganie sytuacji jest pierwszym krokiem do zmiany komunikacji na bardziej świadomą i mniej reaktywną.

Oczywiście świadomość takich procesów wewnętrznych nie wystarczy do sprawnej komunikacji. Zwłaszcza w parach z dłuższym stażem jest wiele innych trudności: brak zaufania, niezaleczone zranienia, patrzenie przez pryzmat starych wydarzeń, które nie zostały omówione i zamknięte.

Jak ćwiczyć dobrostan?

Coraz częściej do głosu w nowoczesnej myśli ekonomicznej dochodzi pogląd, że do sukcesu społeczeństwa potrzebne jest indywidualne poczucie dobrostanu, które nie musi być wcale  związane z poziomem bogactwa.

Saamah Abdallah, analityk londyńskiego think thanku New Economics Foundation, opracował pięć punktów opisujących sposoby na  ćwiczenie dobrostanu. Oto co pisze:

  1. Bądź w kontakcie z ludźmi, zainwestuj czas w relacje.
  2. Prowadź aktywne życie: spaceruj, tańcz, pracuj w ogrodzie.
  3. Ucz się, wciąż próbuj nowych rzeczy, nie bój się przekraczać granicy komfortu.
  4. Rób coś dla innych, np. zostań wolontariuszem.
  5. Praktykuj uważność, bądź świadomy swoich wewnętrznych przeżyć i obserwuj świat zewnętrzny.

Co ciekawe, wiele z powyższych zaleceń, to także rady na to, jak w zdrowiu dożyć sędziwego wieku. Z perspektywy sędziwego starca bogactwo okazuje się zaledwie jedną z kilku pożądanych w życiu wartości. I wcale nie najważniejszą.

Jak jednak poradzić sobie w sytuacjach, kiedy emocje uniemożliwiają nam odczuwanie dobrostanu? Osobom pozostającym w konflikcie taki stan może wydawać się kompletnie nieosiągalny. Na szczęście nawet najtrudniejsze chwile można wykorzystać w sposób konstruktywny i przyspieszyć wychodzenie z dołka, trzeba tylko znać na to sposoby.

Jakie słowa ze strony męża powinny wzbudzić w żonie sygnał alarmowy?

Jesteś stara, gruba. Ty nieuku. Jesteś głąbem. Nie dbasz o siebie

Jeśli kobieta nie reaguje na takie słowa natychmiast, lecz się na nie zgadza – tym samym zgadza się na powolne umieranie związku. Stopniowo to, co łączyło partnerów zostanie zniszczone przez brak szacunku. Niestety, moment ostatecznej agonii nie jest cichym westchnieniem, lecz  wybuchem wulkanu. Kobieta, stale umniejszana i deprecjonowana, odczuwa narastający deficyt: miłości, uwagi, szacunku. W końcu jej frustracja jest tak duża, że staje się nie do zniesienia. Eksplodują tłumione przez lata żale. Mężczyzna przyzwyczajony do uległości małżonki, a nierzadko także dzieci, nie może zrozumieć, co się właściwie stało. Nie chce też pogodzić się z perspektywą rozwodu. Padają wtedy stwierdzenia:

Jak śmiałaś złożyć ten pozew bez konsultacji ze mną?

Jak będziesz grzeczna, wtedy dostaniesz ode mnie alimenty.

Kobieta chce się tylko uwolnić, tymczasem urażona męska duma pragnie odwetu. Walczy o majątek, o dzieci, o znajomych. Wykorzystuje rodzinę, przyjaciół, specjalistów, instytucje. Cierpią wszyscy lecz w rozwodzie, gdy między rodzicami trwa walka, dzieci cierpią najbardziej. Często właśnie one stają się polem walki między rodzicami.

Czym różni się działanie umysłu kobiety i mężczyzny i jakie ma to konsekwencje dla związku.

Gdy w przezwyciężeniu konfliktu może pomóc udrożnienie komunikacji zazwyczaj proponuję „prace domowe” które umożliwiają poszerzenie świadomości, zrozumienie jak wzajemne reakcje wpływają na nakręcanie spirali negatywnych emocji.

Jednym ze wspomnianych zadań domowych jest wspólne obejrzenie poniższego filmu.

Czym różni się funkcjonowanie umysłu kobiety i mężczyzny.

Różnimy się, ale nie musi to być powodem do walki.

Dlaczego działając w dobrej wierze wciąż odnoszę porażki?

Poczucie własnej wartości jest dla każdego bardzo ważne. To, że  coś nam się nie udało, oznacza jednak, że nie jesteśmy tacy świetni, jak chcielibyśmy o sobie myśleć.   Dlatego porażka jest taka trudna do zaakceptowania: musimy jakoś pogodzić się nie tylko z tym, że nie osiągnęliśmy zamierzonego celu, ale co gorsza, jesteśmy nieefektywni, za mało przewidujący i w ogóle gorsi, niż byśmy chcieli. Dyskomfort związany z tym ostatnim bywa tak dotkliwy, że często stosujemy rożne wybiegi, żeby jakoś go uniknąć.

Jednym z nich jest uzasadnianie niepowodzenia czynnikami zewnętrznymi lub zwalanie na innych:

  • nie zdążyłem, bo były korki
  • to przez nią wylałam  herbatę
  • nie nauczyłam się, bo sąsiedzi hałasowali całą noc

Wtedy jesteśmy „kryci”, mamy wytłumaczenie naszych niepowodzeń.

Kiedy przed nami staje perspektywa ważnego  zadania, gdzie w razie porażki nie zadziała prosta „spychologia”, może dojść do samoutrudniania.

Objawy, po których można stwierdzić samoutrudnianie to:

  • odkładanie spraw na później
  • częste  zwlekanie
  • zwalnianie tempa pracy
  • nieuzasadnione opory przed podejmowaniem działania
  • unikanie decyzji dotyczącej rozwiązania problemu, mimo, że pozwoliłoby to na znalezienie się w korzystniejszej sytuacji

Samoutrudniając wybieramy  zaniechanie z obawy przed porażką. Jednak w ten sposób uniemożliwiamy sobie  nie tylko  odniesienie sukcesu. Także zamykamy drogę do uczenia się, bo rozwój polega nie tylko na wzlotach, ale i na upadkach.

Zmiana tych destrukcyjnych nawyków na konstruktywne powinna polegać na budowaniu realnego poczucia własnej wartości opartego o satysfakcję z osiąganych celów. Najpoważniejszym przeciwnikiem w tej walce jest lęk.

Jak pomóc tym, którzy nie chcą się zmienić?

Zdarza się, że w otoczeniu mamy kogoś, kto sam przed sobą nie chce przyznać, że niektóre z jego działań są destrukcyjne. Osoby takie zaprzeczają nie tylko temu, że mają problemy, ale także że są one destrukcyjne dla jego bliskich.

Tradycyjnie stosowane interwencje jak tłumaczenie czy zmuszanie do poddania się terapii, nie przynoszą stabilnych rezultatów. Jeśli nawet uda nam się skłonić do czegoś naszego bliskiego, wykorzysta pierwszą nadarzającą się okazję, by powrócić do swojego bezpiecznego świata. Gdy tylko będziemy próbowali wyrwać człowieka zaprzeczającego własnym problemom ze stanu nie zwracania uwagi na fakty, możemy spodziewać się nieprzyjemnych reakcji, które mają nas zniechęcić do konfrontowania go z rzeczywistością. Jeśli ulegniemy temu oczekiwaniu, przez poniechanie reakcji będziemy podtrzymywać naszego bliskiego w stadium zaprzeczenia.

Czy można pomóc komuś, kto nie widzi i nie chce zobaczyć, że wpędza w kłopoty siebie i innych?

W niektórych przypadkach jest to możliwe, jednak będzie to wymagało zmiany także naszych reakcji.

  • Nie zmuszaj nikogo do działania – zbyt wczesne popychanie do zmiany, zanim jeszcze pojawi się zrozumienie jej potrzeby, nie przyniesie trwałych rezultatów.
  • Nie zrzędź –  natrętne komentarze nie pomagają w uświadomieniu sobie sytuacji, tylko osłabiają więź,wspierającą proces dojrzewania.
  • Nie poddawaj się – pasywność osoby pragnącej pomóc rozumiana jest jako aprobowanie szkodliwego zachowania.
  • Nie podtrzymuj zachowań problemowych :
  1. rozmawiaj na temat konkretnych zachowań zakłócających i stresujących
  2. pokazuj, że następstwem każdego negatywnego zachowania są jego nieuchronne konsekwencje, nie ochraniaj przed nimi, przeciwnie- umożliw ich doświadczenie
  3. wywieraj nacisk na przyjęcie odpowiedzialności za swoje czyny
  4. często i w sposób bezpośredni doradzaj zmianę zachowania

 

Jeśli nasz bliski jest bezsilny i nie jest w stanie sam zapoczątkować zmian, my możemy delikatnie, z wyczuciem i nieustająco wspierać go w procesie poszerzania świadomości przez nieuleganie mechanizmom obronnym, nazywanie tego, co jest zbyt wstydliwe i kłopotliwe, by się do tego samemu przyznać.  Kluczowe są tu trzy elementy:

  • cierpliwość,
  • życzliwe wsparcie
  • nie uleganie grom zmierzającym do uwikłania nas  w sytuacje, gdzie z pomagających stajemy się podtrzymującymi problem

Źródło